Premier nie znalazł czasu dla związkowców. Mundurowa manifestacja coraz bliżej?

29 sierpnia 2018, 11:12
Związkowcy, KPRM, protest, fot. Marek Osiejewski NSZZP
fot. Marek Osiejewski NSZZP

Na linii służby mundurowe – rząd robi się coraz goręcej. Mimo zapewnień ze strony MSWiA o gotowości do rozmów, próżno szukać doniesień i osiągniętym porozumieniu. Wobec jego braku, związkowcy postanowili spotkać się z Premierem. Wczoraj mundurowa delegacja udała się do KPRM, jednak do spotkania z Mateuszem Morawieckim nie doszło. W zamian, otrzymali zaproszenie do rozmów z kierownictwem MSWiA. Miały się one odbyć w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie. Związkowcy nie przyjęli propozycji spotkania. 

Sytuacja wydaje się być patowa. Z jednej strony rozmowy związków zawodowych reprezentujących protestujące służby mundurowe z MSWiA nie przyniosły jak dotąd żadnych efektów, z drugiej spotkanie z Premierem nie wydaje się jak na razie możliwe. Jest wprawdzie za wcześnie by ogłosić fiasko negocjacji, jednak wszystko na to wskazuje, że utknęły one w martwym punkcie.

Przedstawiciele komitetów protestacyjnych związków zawodowych wchodzących w skład Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych we wtorek chcieli się spotkać z premierem Mateuszem Morawieckim, by omówić z nim postulaty m.in. podwyżek pensji i likwidacji granicy wieku, od którego mogą przechodzić na emeryturę. Do spotkania nie doszło. Protestujących przyjął zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot. Zaproponował związkowcom spotkanie w Centrum Społecznym "Dialog", ale nie przyjęli oni tej propozycji.

Przewodniczący FZZSM oraz NSZZ Policjantów Rafał Jankowski w rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że nie wie, dlaczego premier nie chciał podjąć rozmów. Dodał, że w związku z tym protestujący - najprawdopodobniej na przełomie września i października - przyjdą przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jeszcze raz, ale wtedy będzie ich "kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy". Podkreślił, że związkowcy nie chcą "prowadzić dialogu na ulicy". Zaproszenie Pawła Szrota do Centrum Społecznego "Dialog" nazwał pomyłką. "Nie potrafię nawet tego skomentować, bardzo żałuję, że doszło do takiej sytuacji" - powiedział.

image
fot. Marek Osiejewski NSZZP 

Jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte, związkowcy na jesień zapowiadają manifestację w Warszawie. W rozmowie z InfoSecurity24.pl mówił o tym przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych Rafał Jankowski. „Ludzie chcą przyjechać do Warszawy, i zrobić potężną manifestację. Taką jakiej jeszcze służby mundurowe w Warszawie nigdy nie urządziły. A po nastrojach jakie panują wśród ludzi, obawiam się, że to może być największa manifestacja służb mundurowych w historii” – zapowiadał Jankowski. 

Z kolei przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa Czesław Tula ocenił, że "ktoś z całą odpowiedzialnością chce nas popchnąć w stronę protestu politycznego", a służby nie są polityczne.

Związkowcy przekazali w KPRM pismo do premiera. Napisali w nim, że przychodzą do niego w imieniu tysięcy polskich funkcjonariuszy zaniepokojonych kryzysem kadrowym w służbach mundurowych, rozgoryczonych własną sytuacją materialną i rozczarowanych postawą ministrów nadzorujących poszczególne służby". 

"Bez sprawnie działających służb nie może być mowy o bezpieczeństwie, a bez funkcjonariuszy o sprawnie działających służbach" - podkreślili związkowcy w piśmie do premiera.

image
image

Dodali, że FZZSM w marcu alarmowała swoich ministrów o złej sytuacji w służbach oraz przedstawiła sześciopunktowy plan ustabilizowania sytuacji kadrowej. Zaznaczyli, że na ich apel zareagował jedynie minister MSWiA, który podjął ze związkowcami rozmowy, jednak - ich zdaniem - nie przyniosły one "kompletnie żadnych rezultatów".

"Sytuacja ta zmusza Federację, aby z opisanymi problemami zwrócić się bezpośrednio do pana premiera jako do osoby posiadającej wszelkie kompetencje, aby kryzys kadrowy w służbach mundurowych rozwiązać skutecznie" - czytamy w piśmie. 

Związkowcy zaznaczyli również, że w projekcie przyszłorocznego budżetu m.in. "nie pojawiły się dodatkowe środki na podwyżki i waloryzację uposażeń, których domaga się Federacja".

Wcześniej na konferencji po posiedzeniu rządu premier powiedział, że rząd będzie kontynuował program modernizacji służb mundurowych. Zapewnił również, że na pewno dialog z tym środowiskiem będzie kontynuowany.

Morawiecki zwrócił uwagę na to, że postulaty związkowców są różne, niezwiązane wyłącznie z wynagrodzeniami. Dotyczą także modernizacji sprzętu. "Bardzo bym sobie życzył, żebyśmy osiągnęli porozumienie, bo chcemy opierać na porozumieniu naszą politykę społeczną, ale też politykę z ważnymi grupami, w tym przypadku zawodowymi. To jest grupa zawodowa jakże ważna dla służby publicznej, dla działania instytucji państwa polskiego" - podkreślił.

Protest policjantów trwa od 10 lipca. Od 16 lipca dołączyli do nich funkcjonariusze Straży Granicznej, Służby Więziennej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Celno-Skarbowej. Decyzję o ogólnopolskiej akcji protestacyjnej podjęła Rada Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

Początkowo związkowcy domagali się podwyżek o 650 zł, powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego i odmrożenia waloryzacji pensji. 12 marca br. wysłali swoje postulaty do szefów ministerstw: Spraw Wewnętrznych i Administracji, Finansów i Sprawiedliwości. Jeszcze w marcu Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych informowała, że jeśli postulaty nie zostaną spełnione, odbędą się protesty.

Później Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów poinformował o gotowości do ustępstw, m.in. w sprawie powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego. Zapowiedziano również zgodę na pozostawienie 25-letniego okresu służby, ale podkreślono żądanie likwidacji zapisu określającego wiek, od którego funkcjonariusze mogą przechodzić na emeryturę. Obecnie to 55 lat.

Związkowcy koniec protestu uzależniają od postawy MSWiA. Resort w wydanym komunikacie podkreśla gotowość do rozmów. Szef MSWiA przekonuje, że „stronie związkowej w takim samym stopniu jak MSWiA zależy na wypracowaniu jak najlepszych rozwiązań dla wszystkich funkcjonariuszy i pracowników służb”. Mimo odrzucenia przez związkowców wczorajszej propozycji spotkania w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, ministerstwo zapewnia, że „zarówno szef MSWiA Joachim Brudziński, jak i wiceminister Jarosław Zieliński, są cały czas otwarci na rozmowy ze stroną związkową”.

PAP/MSWiA/DM

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
asi
środa, 29 sierpnia 2018, 23:23

Z mojej rodziny , znajomych nie znam nikogo , kto zrezygnował z pracy ponieważ otrzymał 500 plus

Gts
środa, 29 sierpnia 2018, 17:43

PiS myslal ze jak da 500 plus to ludzie sie uciesza... no i ucieszyli sie a potem zaczeli sie zwalniac. Ci co zostali w pracy dostali wiecej obowiazkow, a jak wiecej obowiazkow to i pojawily sie rzadania wyyzszych pensji. Do tego punktu plan PiS dziala. Pracownikow, ktorych firmy chcialy zatrzymac musialy wynagrodzic pensje zaczely rosnac. PiS nie przewidzial jednego, skoro wzrosl socjal dla niepracujacych i wzrosly pensje pracownikow, a pensje spejalistow wystrzlily to nagle pensje w budzetowce okazaly sie jalmozna nizsza od socjalu. No i co teraz. Ludzi chetnych do bdzetowki brak, ci co pracuja masowo sie przenosza albo zwalniaja jesli maja fach w reku bo tu nie ma co liczyc na podwyzke z dwoma zerami. Jesli specjalisci na miescie dostaja w ciagu roku 1000zl podwyzki to ich koledzy w budzecie rzucaja te robote z miejsca. Tak jest tez w Policji z ktorej masowo odchodzi sie do innych sluzb ale rowniez w tych sluzbavh przechodzi sie do sluzb lepeszego sortu albo przechodzi na miasto majac fach w reku. Nastepuje totalny drenaz zasobow ludzkich. Za rok czy dwa PiS stanie pod sciana obowiazkowych podwzek przekraczajcych 1000zl bo juz dzis jednostki budzetowe maja wakatow pod 40% a chetni, ktorzy z laski sie pojawiaja to sa do pierwszej pensji. Nawet jak juz zgodza sie na niska pensje to okazuje sie ze kompetencji tam nie ma za grosz i rownie dobrze mozna zatrudnic Wietnamczyka czy Ukrainca, ktory nie bedzie rozumial ani co sie do niego mowi ani co jest napisane. PiS sam nakrecil na siebie tego bata i wiecznie sciemniac ludzi nie bedzie. Moze na jedna obietnice ludzie sie nabiora, ale na nastepna juz nie. Skoro sa setki dla nierobow, to dla pracujacych musza znalezc sie tysiace.

Kapi
środa, 29 sierpnia 2018, 14:28

Podwyżki jak najbardziej jednak z prawami emerytalnym ani kroku w tył. I później mamy byłego policjanta w taxi na KRUS