"Polskie" Firehawki nad płonącą Kalifornią? [WIDEO]

19 listopada 2018, 09:41
Sikorsky Firehawk
Sikorsky Firehawk, fot. Lockheed Martin

Podczas gaszenia pożarów pustoszących stan Kalifornia, Straż Pożarna hrabstwa Los Angeles wykorzystuje trzy śmigłowce Sikorsky Firehawk. Są to maszyny oparte na wielozadaniowej platformie S-70 Black Hawk. Dwa śmigłowce pożarnicze Firehawk zostały dostarczone do Los Angeles przez zakłady PZL Mielec, należące do firmy Sikorsky będącej obecnie częścią koncernu Lockheed Martin. 

Nasze śmigłowce są teraz w Kalifornii i odgrywają istotną rolę w gaszeniu tych pożarów – mówi Jeanette Eaton, wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu w firmie Sikorsky - Ten zaawansowany śmigłowiec przeciwpożarowy jest zmodyfikowaną wersją maszyny Black Hawk. Straż Pożarna hrabstwa Los Angeles poinformowała, że wykorzystuje obecnie w aktywnych operacjach trzy maszyny tego typu. Łącznie w dyspozycji tej formacji jest pięć śmigłowców Firehawk z których dwa zostały w ubiegłym roku wyprodukowane przez polskie zakłady PZL Mielec i dostarczone do klienta w grudniu 2017 roku. Z nieoficjalnych informacji wynika, że conajmniej jedna maszyna Firehawk, biorąca udział w akcji ratowniczo-gaśniczej w Kalifornii, pochodzi z PZL Mielec. 

Maszyny Firehawk są intensywnie wykorzystywane podczas trwającej obecnie klęski pożarów, zarówno do gaszenia ognia jak i poszukiwania i ewakuacji osób zagrożonych przez pożary. Podczas nocnych operacji piloci wykorzystują gogle noktowizyjne, co pozwala na prowadzenie działań z równą skutecznością przez całą dobę.

Ze względu na suszę wiele naturalnych zbiorników wodnych, takich jak rzeki czy jeziora wyschło, lub ich poziom wody uniemożliwia uzupełnienie tysiącgalonowego zbiornika, pomimo tego, że maszyna posiada własny system pomp i snorkel który to umożliwia. Jak wynika z realizacji, piloci radzą sobie, korzystając z basenów licznych kalifornijskich rezydencji. W ten sposób znacznie skracają czas pomiędzy zrzutami.

Śmigłowiec Sikorsky Firehawk w istotny sposób różni się od standardowych, wielozadaniowych maszyn S-70 Black Hawk. Przede wszystkim ich podwozie została podwyższone, aby pod kadłubem można było umieścić zbiornik na wodę o pojemności 1000 galonów (3785 litrów) i system pomp oraz 30 gal (114 l) zbiornik piany gaśniczej. Struktura Firehawka jest wzmocniona, aby nie zniszczyły jej obciążenia, jakim podlega wielokrotnie zrzucając całą zawartość zbiornika w czasie sekund. Równocześnie maszyna nadal posiada możliwość przewożenia 14 osób lub 2 noszy i 6 osób na siedzeniach w kabinie. Jest również wyposażona w wyciągarkę i hak ładunkowy. Działania w nocy umożliwia reflektor typu szperacz pod przednią częścią kadłuba oraz kabina dostosowana do wykorzystania gogli noktowizyjnych.

Maszyny ratowniczo-gaśnicze Sikorsky Firehawk cieszą się obecnie dużą popularnością. W ubiegłym roku po dwa śmigłowce zamówiły służby pożarnicze San Diego i Los Angeles a dwanaście maszyn chce pozyskać stan Kalifornia. Wszystkie one powstają w mieleckich zakładach firmy Sikorsky, ale wyposażenie pożarnicze jest instalowane w amerykańskich zakładach koncernu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Jami
poniedziałek, 19 listopada 2018, 19:40

Jakie??? Polskie??? Zamontowane przez polskiego robotnika co najwyżej.

Hgfssdhjk
poniedziałek, 19 listopada 2018, 13:39

My tez powinniśmy mieć takie,choc ze 2 egzemplarze

-CB-
poniedziałek, 19 listopada 2018, 11:43

Ciekawe kto i za ile doposaży te nasze śmigłowce policyjne, bo z fabryki wyjdą też golasy.

Reklama
Tweets InfoSecurity24