Epidemia w Szkole Głównej Służby Pożarniczej. Kwarantanna, izolacja i zamknięta JRG

14 kwietnia 2020, 12:09
SGSP, fot wikimedia commons joalanta DYR
Fot. Wikimedia Commons

W Szkole Głównej Służby Pożarniczej, mieszczącej się na warszawskim Żoliborzu, rośnie liczba osób zakażonych koronawirusem. Po przebadaniu ponad 400 próbek, u 47 podchorążych wynik okazał się pozytywny. Jak mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl st. kpt. Krzysztof Batorski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP, formacja wciąż czeka na wyniki 12 testów. "Wszystkie osoby z wynikiem dodatnim zostały przewiezione do izolatorium zewnętrznego" - informuje rzecznik, i jak dodaje objęci kwarantanną podchorążowie "będą rozlokowani w innych jednostkach organizacyjnych Państwowej Straży Pożarnej". W z związku z epidemią przestała też funkcjonować szkolna jednostka ratowniczo-gaśnicza, a jej rejon operacyjny  "przejęły inne sąsiadujące z nią warszawskie JRG". W związku z sytuacją na uczelni, stanowisko stracił jej wiceszef ds. operacyjnych, st. bryg. Jarosław Zarzycki. Z zajmowanego - na wniosek komendanta głównego PSP - odwołał  go minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński.

Z informacji jakie dziś rano przekazał InfoSecurity24.pl st. kpt. Krzysztof Batorski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP wynika że w ostatnich dniach w Szkole Głównej Służby Pożarniczej pobrano łącznie 402 próbki. Jak informuje rzecznik, badaniom poddano zarówno podchorążych jak i kadrę uczelni pozostającą w kampusie. W 47 przypadkach wynik okazał się pozytywny. Podchorążowie, jak przekonuje st. kpt. Batorski, nie mają objawów choroby Covid-19, dlatego nie trafili do szpitala tylko do izolatorium na warszawskiej Ochocie. "Wciąż czekamy na wyniki 12 testów, jeśli okażą się pozytywne osoby te również trafią do izolatorium" – mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl rzecznik KG PSP.

Pozostali mundurowi podzieleni są na dwie grupy i zostali objęci dwutygodniową kwarantanną (do 26 kwietnia). W sumie to 340 mundurowych. Jedna grupa spędzi ten czas na uczelni, druga zostanie dziś rozlokowana w jednostkach organizacyjnych Państwowej Straży Pożarnej. Na terenie szkoły zostaną tylko ci podchorążowie, którzy mają negatywny wynik badania, ale mogli mieć bezpośredni kontakt z zakażonymi, mury uczelni opuszczą osoby z wynikiem negatywnym, którzy – zgodnie z przeprowadzonym wywiadem - nie mieli bezpośredniego kontaktu z zakażonymi.

Jak poinformował redakcję InfoSecurity24.pl st. kpt. Batorski, zgodnie z zaleceniami inspektora sanitarnego wskazano cztery "reguły" na podstawie których określano czy dana osoba mogła mieć bezpośredni kontakt z zarażonym czy nie. W SGSP kwarantannę odbywać będą więc podchorążowie, którzy spełniają jeden z czterech warunków:

  • mieli kontakt z zarażoną osobą "twarzą w twarz" odległości 50 cm i mniejszej,
  • mieli kontakt z zarażoną osobą w odległości do 2 metrów przez 10 -15 min. (np. dłuższa rozmowa),
  • podali osobie zarażonej rękę,
  • korzystali razem z zarażoną osobą z tych samych przedmiotów (np. laptop). 

"Osobom objętym kwarantanną zostaną zapewnione dwuosobowe pokoje z węzłem sanitarnym, posiłki i całodobowa możliwość konsultacji z lekarzem" – zapewnia rzecznik KG PSP. Jak przekonuje, wszystkie badania - na obecność koronawirusa - zostaną powtórzone za 7-9 dni.

"W czasie działań dezynfekcyjnych osoby przebywające w kwarantannie na terenie szkoły przebywały poza tymi pomieszczeniami, w innych salach i korytarzach" – czytamy w komunikacie KG PSP. To – jak się wydaje – reakcja formacji na nagranie jakie pojawiło się w mediach, na którym widać jak studenci leżą na korytarzu na podłodze albo ławce. Jak zapewnia PSP, podchorążowie musieli opuścić pokoje jedynie na czas dezynfekcji.

Dymisja zastępcy i zamknięta JRG

W związku z sytuacją na uczelni, stanowisko stracił jej wiceszef ds. operacyjnych, st. bryg. Jarosław Zarzycki. Z taki wnioskiem, jeszcze przed świętami zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji komendant główny PSP st. bryg. Andrzej Bartkowiak. Jak relacjonowało w ubiegłym tygodniu RMF24, jeszcze władze uczelni miały bagatelizować objawy chorobowe u studentów. "Mówiły nawet o tym, że podchorążowie symulują" - czytamy. Jak podkreślał rozmowie z RMF24 st. kpt. Krzysztof Batorski, "prawdopodobnie były tutaj jakieś zaniedbania, być może nawet ignorancja".

Choć szkoły wyższe od kilku tygodni – w związku z epidemią koronawirusa - pozostają zamknięte, w SGSP mieszkali i pełnili służbę podchorążowie. Dlaczego? Z informacji jakie jeszcze w połowie marca przekazywał InfoSecurity24.pl st. kpt. Krzysztof Batorski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP wynikało, że zarówno podchorążowie SGSP jak i kadeci szkół aspiranckich pozostają skoszarowani, ponieważ stanowią część Centralnego Odwodu Operacyjnego. 

Jeszcze 7 kwietnia komendant-rektor SGSP – w wydanym oświadczeniu - informował, że "w systemie rotacyjnym codzienną służbę pełni około 100 osób. Swoje obowiązki wykonują w jednostce ratowniczo-gaśniczej oraz są w stałej gotowości do dyspozycji Komendanta Głównego PSP w ramach Centralnego Odwodu Operacyjnego Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego". Dziś jednak sytuacja wygląda inaczej. Jak informuje st. kpt. Batorski, "szkolna jednostka ratowniczo-gaśnicza nie funkcjonuje, a jej rejon operacyjny przejęły inne sąsiadujące z nią warszawskie JRG".

DM 

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Taka prawda
wtorek, 14 kwietnia 2020, 19:38

Hehe funkcjonariusze chorzy lub skarżacy się, to dla przełożonych zawsze symulanci, nie tylko w PSP.

olek
wtorek, 14 kwietnia 2020, 14:38

trochę to wszystko smierdzi ignorancją do ubiegłego tygodnia w szkołach aspiranckich regularnie szły zajecia z kadetami więc niech nie zwalają na odwód operacyjny , bo stanowi on tylko okresloną część stanów osobowych.

Tweets InfoSecurity24