Reklama

Bezpieczeństwo Wewnętrzne

Granica z Białorusią potrzebuje dodatkowych zabezpieczeń

Autor. Straż Graniczna

Niecierpliwe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji „przemyciło” nową wersję ustawy o budowie zabezpieczenia granicy państwowej. Resortowi zależało na ekspresowym wprowadzeniu zmian, ze względu na nieustającą presję migracyjną i plan ten raczej uda się zrealizować. Pytanie czy próby forsowania polskiej granicy faktycznie nadal są tak liczne i po co MSWiA kolejne, dodatkowe środki na barierę graniczną we wschodniej Polsce?

Reklama

Niedawno na stronach sejmowych pojawił się zapowiadany rządowy projekt, który wprowadza modyfikacje w nazwach mundurowych uczelni (stają się one akademiami), a także tworzy nową szkołę wyższą, kształcącą funkcjonariuszy Straży Granicznej. Przemycono tam jednak jeszcze parę innych, dodatkowych zmian, m.in. tę w ustawie o budowie zabezpieczenia granicy państwowej. Pojawi się w niej przepis mówiący o możliwości realizacji inwestycji zabezpieczających granice ze środków publicznych pochodzących z budżetu Unii Europejskiej oraz innych niepodlegających zwrotowi, jak z pomocy udzielanej przez państwa członkowskie Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA). Stosowane w takich przypadkach (nawet jeśli finansowanie będzie częściowe) będą procedury określone w umowach międzynarodowych, deklaracjach dawcy lub innych procedurach obowiązujących przy ich wykorzystaniu, w szczególności ustawy Prawo zamówień publicznych. Przepis ten trzeba wprowadzić, bowiem - przypomnijmy - dokument ten pozwolił polskim władzom w ekspresowym tempie wybudować zaporę na granicy z Białorusią czy rozpocząć budowę tej elektronicznej na odcinku z Rosją (która właśnie ruszyła), ale z wykorzystaniem środków budżetowych i pominięciem innych przepisów, jak np. prawa zamówień publicznych. A na to w przypadku pieniędzy "z zewnątrz" nie mogą sobie pozwolić.

Reklama

Zmiany w przepisach, jak tłumaczy odpowiadający za nie resort spraw wewnętrznych i administracji, mają być związane z utrzymującą się trudną sytuacją graniczną i ciągłą presją migracyjną. Dlatego polski rząd, czytamy w dokumentach, zmuszony jest podjąć kolejne przedsięwzięcia, służące ochronie wschodniej linii granicznej Polski - i to niezwłocznie. Wejście modyfikacji w życie ma pozwolić na optymalną realizację budowy, a raczej rozbudowy bariery, którą stanowią urządzenia budowlane wraz z instalacjami oraz infrastrukturą towarzyszącą, w tym elektroniczną oraz telekomunikacyjną.

Czytaj też

Wiemy już więc, że rozbudowana zostanie zewnętrzna (unijna i natowska) bariera graniczna. I co kluczowe w tej sprawie, nie zostanie to zrobione za środki budżetowe, tylko np. unijne. O jakiej dokładnie nowej granicznej inwestycji myśli MSWiA? W dokumentach takich informacji nie znajdziemy, nie zainteresowali się tym również posłowie - ani podczas posiedzenia sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych, ani podczas posiedzenia plenarnego. O zmianach tych tak naprawdę ledwie wspomniano. Choć przewodniczący wspomnianej komisji Wiesław Szczepański z Lewicy w rozmowie z Rzeczpospolitą zdradził, że z jego informacji wynika, iż chodzi o budowę zapory na rzece Bug, na której przebiega granica z Białorusią. Dodał nawet, że przemycanie zmian w ustawie o budowie zabezpieczenia granicy państwowej wynika z tego, że resort nie chce przechodzić całej procedury uzgodnień, a polskim władzom zależy na szybkim uchwaleniu modyfikacji na najbliższym posiedzeniu Sejmu. I plan ten udało się, jak już wiemy, zrealizować. Rzeczniczka prasowa komendanta głównego Straży Granicznej por. Anna Michalska potwierdziła jedynie, że takie prace na wskazanej rzece są planowane, ale więcej na tym etapie przekazać nie może.

Reklama

Trasa wodna

Czy dodatkowe zabezpieczenie wschodniej granicy z Białorusią jest potrzebne, skoro na odcinku pojawiła się już stalowo-elektroniczna bariera za 1,6 mld złotych? Choć ta droga, a dokładnie najdroższa inwestycja w historii Straży Granicznej ułatwia formacji pilnowanie odcinka, to "zainteresowanie" dostaniem się do Unii Europejskiej tym szlakiem nadal nie jest małe, lub inaczej - nie wróciło na pewno do stanu sprzed lata 2021 roku. To wtedy bowiem doszło na tym kierunku do czegoś, co można nazwać "szturmem", sterowanym przez białoruskie władze, z "ostrym" epizodem na przejściu w Kuźnicy. Przez wiele miesięcy w ochronie granicy Straż Graniczną wspierały nawet wojsko i Policja. Posługując się liczbami, mówimy o trochę ponad 200 nielegalnych próbach przekroczeń linii granicznej z Białorusią w 2019 roku, ok. 222 w 2020 roku, które skoczyły do 2,5 tysiąca tylko w sierpniu 2021 roku i zwiększały się w kolejnych miesiącach. Ostatecznie w całym 2021 roku liczba ta sięgnęła 39,7 tys. W 2022 roku formacja odnotować miała ponad 15,6 tys. nielegalnych prób przejścia linii granicznej. Tegoroczne dane wcale nie wskazują na zmianę tego trendu, choć część granicy z Białorusią chroni przecież wspomniany 5,5-metrowy stalowy płot oraz nowa elektronika. Tylko do 17 kwietnia br. Straż Graniczna informowała bowiem o ponad 6,5 tys. próbach nielegalnego sforsowania tego odcinka przez obywateli ok. 40 różnych krajów. Próby te mają być również, niezmiennie od 2021 roku, wspierane przez białoruskie służby.

Co ważne jednak, jak już mówimy o planach MSWiA, sporo tegorocznych granicznych raportów wspomina o usiłowaniu przedostania się na terytorium Polski wpław (przypominamy, że mowa o miesiącach zimowych) czy pontonami przez rzeki graniczne. W samych komunikatach Straży Granicznej dominuje jednak rzeka Świsłocz. Według Rzeczpospolitej, przypadki przepływania przez Bug jednak się zdarzają i są wśród nich takie, które zakończyły się śmiercią. Zresztą aż 1/3 418-kilometrowej granicy polsko-białoruskiej to właśnie Bug (171 km). Kpt. SG Dariusz Sienicki, rzecznik komendanta Nadbużańskiego Oddziału SG (ta jednostka odpowiada za ochronę odcinka granicy z rzeką Bug) informował Rzeczpospolitą, że w tym roku prób przedostania się przez ten zbiornik pontonami podjęło prawie 90 cudzoziemców. A tam nie sięga ani nowy płot, ani nowa elektronika. Wspomniana stalowa bariera to 187-km konstrukcja, która powstała na Podlasiu. Natomiast uzupełniająca ją elektronika ma trochę więcej, bo 206 km.

Czytaj też

Straż Graniczna o dodatkowym zabezpieczeniu rzek granicznych myśleć miała już jednak od 2021 roku. Powołany miał zostać nawet zespół, który miał pracować nad takimi rozwiązaniami. Zresztą w sierpniu 2022 roku formacja informowała, że jeszcze w tym samym roku rozpocząć powinna się rozbudowa perymetrii właśnie na Bugu. Koncepcja ochrony granicy z Białorusią na odcinku lubelskim miała być już gotowa od jakiegoś czasu, choć resort spraw wewnętrznych i administracji nie chciał wtedy zdradzić, jak ona wygląda. Choć według szefa Straży Granicznej, gen. dyw. Tomasza Pragi, miały tam zostać zamontowane najpierw kamery, a później nawet jakieś zabezpieczenie fizyczne, znajdujące się w pewnej odległości od rzeki. Parę miesięcy później pojawiła się również oficjalna informacja, że zabezpieczenie elektroniczne zyska również wspomniana już Świsłocz. Środki na ten cel miały już jednak być zabezpieczone. Czyżby okazało się, że część nich przelanych zostanie na konto formacji z "zewnętrznych" źródeł? Na to wskazywałyby ekspresowe modyfikacje w ustawie oraz informacje przekazane przez posła Szczepańskiego. Zresztą polskie władze już wcześniej ubiegały się o środki unijne, m.in. z Funduszu Zintegrowanego Zarządzania Granicami. Chodziło o ok. 218 mln euro, które przeznaczone miały zostać na budowę zapory na granicy, a także sprzęt specjalny dla funkcjonariuszy Straży Granicznej. Choć MSWiA samo nie spodziewało się wtedy, że pieniądze na taki cel dostanie, gdyż UE jasno podkreślała, że budowy murów sponsorować nie zamierza. Komisja Europejska jak informował InfoSecurity24.pl w lutym br. powoli zaczyna ustępować pod presją państw unijnych, które na szczycie poświęconym migracji ustaliły, że finansowanie może dotyczyć dodatkowej infrastruktury, takiej jak narzędzia monitoringu, wieże strażnicze czy samochody dla straży granicznej.

Druk projektu ustawy, wprowadzający zmiany m.in. w finansowaniu rozbudowywania bariery na wschodniej granicy Polski, trafił już do Senatu. Może więc senatorowie, w przeciwieństwie do posłów, zadadzą jakiekolwiek pytania o inwestycje, które - tym razem z zewnętrznych środków - zamierza przeprowadzić MSWiA.

Reklama

Komentarze

    Reklama