Łódź latająca dla strażaków

25 czerwca 2019, 15:02
P6160845
Fot. J.Sabak

Podczas Paris Air Show 2019 rosyjski koncern United Aircraft Corporation (UAC) zaprezentował potężny, odrzutowy wodnosamolot Beriew Be-200ES. Maszyna przeznaczona do misji pożarniczych i ratowniczych w ciągu 14 sekund jest w stanie zrzucić 12 ton wody ze środkiem gaśniczym, ale może również transportować 30 noszy z rannymi lub 7,5 tony pomocy humanitarnej.

Mierząca 32 metry długości i 8 metrów wysokości rosyjska amfibia w biało-czerwono-błękitnych barwach wyróżniała się wśród znacznie większych maszyn transportowych nietypowym wyglądem i układem. Kadłub typowy dla wodnosamolotu, potężne silniki turboodrzutowe Progress D-436TP zamocowane ponad skrzydłami, nieco z tyłu i usterzenie w kształcie litery „T”. Samolot może startować z lądu, dzięki wysuwanemu podwoziu, ale też operować z akwenów wodnych, co jest szczególnie przydatne w misjach pożarniczych lub ratownictwa morskiego.

Beriew Be-200ES powstał w zakładach Irkut (produkujący m. in. myśliwce 5. generacji Su-57) i został oblatany w 2002 roku w odpowiedzi na zapotrzebowanie rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

Maszyna może służyć do gaszenia pożarów, ratowania rozbitków, transportu rannych, ale też do przewozu ludzi i ładunków na dystansie ponad 2 tys km. Możliwość lądowania na wodzie jest przydatna szczególnie na obszarach, gdzie brakuje lotnisk. Samolot można skonfigurować na wiele sposobów, ale najczęściej stosowany jest ten do zadań pożarniczych. Wewnętrzne zbiorniki, które Be-200 jest w stanie napełnić samodzielnie z akwenu na którym ląduje, lub też ze źródeł zewnętrznych, mogą pomieścić do 12 ton wody oraz dodatkowy czynnik gaśniczy w 6 zbiornikach o łącznej pojemności 1,2 m³. Woda może zostać zrzucona w 8 oddzielnych salwach, ale możliwe jest też opróżnienie całego 12 tonowego zbiornika w jednym 14 sekundowym zrzucie.

Po zdemontowaniu sprzętu gaśniczego samolot może zostać wyposażony np. w sprzęt ratownictwa medycznego, 7 miejsc siedzących i 30 noszy, 72 miejsc dla pasażerów albo systemy poszukiwawcze do misji morskich i 45 miejsc dla rozbitków, których Be-200 może podejmować lądując bezpośrednio na wodzie.

Prezentując tę maszynę w Paryżu Rosjanie liczną na zamówienia ze strony europejskich odbiorców, ale też na możliwość szerszej promocji na świecie. W 2008 roku jeden Be200ES był wykorzystywany w ramach testów do gaszenia pożarów w Portugalii, ale nie poszły za tym zamówienia. Co ciekawe, obecnie wśród użytkowników Be-200ES są służby ratownicze w Rosji, Chinach i Azerbejdżanie, ale również firmy świadczące usługi pożarnicze z Chile i USA. Dla zwiększenia szans na rynku międzynarodowym trwają prace nad zastąpieniem silników D-436TP jednostkami napędowymi PowerJet SaM-146 produkcji rosyjsko-francuskiego joint venture firm UEC-Saturn i Safran Aircraft Engines. Napęd tego typu stosowany jest w samolocie pasażerskim Suchoj Superjet i posiada certyfikat europejskiej agencji EASA.

KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Walonki Stalina
wtorek, 25 czerwca 2019, 22:50

Acha, silniki SSJ 100 , samolotu ruskiego który ma mnóstwo awarii w tym pożarowych!

Xd
środa, 26 czerwca 2019, 12:29

Czytanie to nie składanie tylko liter tam jest napisane że to silniki produkowane w kooperacji z Francją Ps kiedy wystąpiły te awarie pożarowe

Bytomski..
wtorek, 25 czerwca 2019, 19:37

Ciekawy sprzęt....

Tomek 19
wtorek, 25 czerwca 2019, 19:31

Witam a nie bardzo ciekawi co Polska zaprezentuje

dim
wtorek, 25 czerwca 2019, 23:24

Dwumiejscową wersję Dromadera. Z pilotem i z księdzem kapelanem w załodze. Do poświęcenia pożaru śmiesznymi ilościami wody, zabieranymi przez PZL M-18.

dim
wtorek, 25 czerwca 2019, 19:03

"... Możliwość lądowania na wodzie jest przydatna szczególnie na obszarach, gdzie brakuje lotnisk...." - a gdy są lotniska, skąd samolot gaśniczy będzie co kilkanaście minut i to w ciągu sekund tankować 14 ton wody ? One po prostu siadają na powierzchni morza czy dużego jeziora (nie zatrzymując się), tankują w ciągu sekund i podrywają się dalej do pożaru. Wspaniała maszyna. Gdy mieliśmy problemy 2007, to był najlepszy z samolotów gaśniczych, jakie do nas wtedy przyleciały. Ruskie mieli też w ofercie jakiegoś znacznie większego Iła, ale nie miałby skąd brać tyle tej wody. A Beriewy, podobnie zresztą jak greckie "Kanadery" tylko zwalniając nieco wodowały i znów podnosiły się za moment. Morza ci u nas mnoho... Grecy zachwycali się też pracą rosyjskich śmigłowców gaśniczych, w skrajnie niebezpiecznych płonących wąwozach. Ale to nie przez maszyny, a przez wspaniale wyszkolonych i ofiarnych lotników.

Fanklub Daviena
środa, 26 czerwca 2019, 13:24

"Grecy zachwycali się też pracą rosyjskich śmigłowców gaśniczych, w skrajnie niebezpiecznych płonących wąwozach." - nie tylko: to zalety układu przeciwbieżnego wirników Kamowa, który nie ma sobie równych jeśli chodzi o zwrotność, pracę w ciasnych miejscach, efekt wpływu ziemi (ciąg rośnie znacznie bardziej niż przy innych rozwiązaniach, co bardzo podnosi bezpieczeństwo), odporności na pierścień wirowy (przyczyna 30% wypadków śmigłowców!), odporności na turbulencję, niespodziewane podmuchy wiatrów z przypadkowych kierunków i strefy powietrza o różnej temperaturze. Po prostu ten układ ma praktycznie same zalety, ale jest to okupione trudną konstrukcją głowicy wirników, dużą wysokością konstrukcji i ceną. Miałem kiedyś okazję w Rosji obserwować jak Ka-26 dla żartu gonił plażowicza (jemu do śmiechu nie było...) - jakbym nie zobaczył na własne oczy, to bym nie uwierzył jak manewrowa jest to maszyna.

autor
środa, 26 czerwca 2019, 00:25

12 ton , ale na razie wszyscy wolą mniejsze samoloty bardziej zwrotne i dokładniej podające wodę na pożar , mało tego z racji mniejszych rozmiarów,zwrotności jak Canadair 415 ( dwa w posiadaniu Hellenic Air Forces ) ma większą wydajność na godzinę pracy od Be-200 Stąd brak sukcesów eksportowych Be-200

dim
środa, 26 czerwca 2019, 09:37

- nic podobnego. Kanaderów mieliśmy, jeszcze w roku 2007, bodaj kilkanaście. Stoją w braku forsy na części zamienne - krajem od 2010 niepodzielnie rządziła "trojka". Fakt, że są piekielnie dokładne (nieraz obserwowałem te zrzuty z bliska), ale standardowo latała zwykle trójka Kanaderów, do jednego, małego pożaru. Lub gaszenie nie było wyraźnie skuteczne. Czyli potrzebne są większe tonaże. Beriewy były bardzo chwalone, ich piloci też, nie kupuje się takich z przyczyn politycznych. Zapewne także nie ta bytła łapówka - wszystko sprzedawane było do sektora publicznego wyłącznie za prowizją. Jest to standard, norma, wymóg. - źródło opinii: zeznania oskarżonych i świadków przed niemieckimi organami. Niemieckie sądy to uwzględniają, jako konieczność.

Tweets InfoSecurity24