Gotówka pod specjalną ochroną [WYWIAD]

21 grudnia 2018, 10:22
pk1ink_tytulowekonsalnetnew
Fot. Konsalnet

Nowoczesna i skuteczna ochrona gotówki w Polsce, to pomimo wkraczania transakcji bezgotówkowych, nadal jeden z kluczowych elementów procesu zapewniania każdego dnia bezpieczeństwa w naszym najbliższym otoczeniu. Co więcej, to właśnie tam dostrzegalna jest wręcz strategiczna rola podmiotów prywatnych, funkcjonujących w branży „security”. To one bowiem, na co dzień, odpowiadają za bezpieczeństwo tego złożonego procesu — w znacznym uproszczeniu obejmującego odbiór gotówki, jej transfer i deponowanie we wskazanych miejscach, od którego zależy efektywność całych segmentów gospodarki państwa. O kluczowych wnioskach oraz potencjalnych kierunkach zmian w tym obszarze rozmawialiśmy z Patrykiem Mazurkiewiczem, wiceprezesem zarządu Konsalnet.

Jacek Raubo, InfoSecurity24.pl: Jak, z perspektywy zdobytych przez lata doświadczeń firmy Konsalnet, zmieniło się postrzeganie ochrony pieniędzy w warunkach coraz szerszej debaty o bankowości internetowej oraz transferach bezgotówkowych w Polsce i na świece?

Patryk Mazurkiewicz, wiceprezes zarządu Konsalnet Holding SA: Trzeba zauważyć, że mamy takie dwa światy. Świat Polski gotówkowej i świat Polski bezgotówkowej. Pojawiają się przy tym głosy, że należy traktować to, jako konkurencję, wykluczającą się w pewnym sensie. Jednak my postrzegamy to zupełnie inaczej. Ilość transakcji bezgotówkowych na polskim rynku rośnie, form płatności bezgotówkowej zdecydowanie przybywa w stosunku do realizacji form płatności gotówkowej. Natomiast, ewidentnie jest tak, że ta gotówka ciągle z nami jest, ciągle przybywa jej również wartościowo. Potwierdzają to chociażby dokładne statystyki NBP, gdzie mowa jest o kilku procentach rocznie wzrostu, właśnie w tym zakresie.

image
Patryk Mazurkiewicz, wiceprezes zarządu Konsalnet Holding SA. Fot. Konsalnet

Zdecydowanie ten rynek się zmienia, banki dzisiaj szukają wszelkiego rodzaju optymalizacji i gotówka jest trudniej zarządzalna, niż wszelkie formy bezgotówkowe. Jednak, nasze przyzwyczajenia i praktyki Polaków, powodują, że każdy w mniejszym lub większym stopniu z tą przysłowiową gotówką musi żyć, a co najważniejsze żyje każdego dnia. Dlatego, z punktu widzenia bezpieczeństwa my nie zwalniamy tempa. Cały czas czerpiemy z najlepszych praktyk światowych, europejskich, tak aby wdrażać najnowocześniejsze rozwiązania, które po pierwsze usprawnią ten proces, a po drugie odpowiadają na postulaty wysuwane przez Narodowy Bank Polski.

Gotówka, jak Pan zauważył, jest w takim razie nadal w naszym najbliższym otoczeniu. Stąd muszę zapytać, jak obecnie wygląda proces ochrony tego rodzaju obrotu?

Firmy cash handlingowe (red. obsługujące gotówkę), są współcześnie stereotypowo postrzegane, przez coś w rodzaju obrazu pracownika ochrony, który w „smutnym mundurze” przyjeżdża do takiej galerii handlowej i odbiera pieniądze. Niestety, wiedza o tym, jak realnie wygląda cash handling tj. obsługa gotówki w Polsce jest bardzo ograniczona. W praktyce mowa jest o bardzo złożonym procesie, który składa się z dwóch kluczowych elementów: transportu gotówki i jej procesowania (przeliczania), w odpowiednio przygotowanych centrach gotówkowych. To właśnie w tych miejscach następuje w sposób bezpieczny między innymi zamiana gotówki na wartość elektroniczną, a tę fizyczną oddaje się w miejsce docelowe, którym może być Oddział NBP, placówka danego banku czy też jakaś maszyna, np. bankomat lub inne urządzenie depozytowe.

Patrząc na te dwa główne elementy wspomnianego procesu, możemy mówić o wielu aspektach dotykających chociażby transportu, czy też zarządzania codzienną logistyką tego rodzaju działalności. Rynek ten jest jednak w znaczący sposób uregulowany rozporządzeniami wydanymi przez MSWiA, dlatego, spoczywają na nas zupełnie inne obostrzenia i obowiązki niż chociażby w popularnym współcześnie transporcie kurierskim. Mamy przykładowo trzy klasy ochrony pojazdów, dodatkowo wiele form i definicji składu konwojowego, w zależności jakie wartości są transportowane. Używamy specjalistycznych pojemników ochronnych, które umożliwiają nam zabezpieczenie wartości, tak abyśmy nie musieli dedykować większej liczby osób do ochrony konwoju, utrzymując jednocześnie najwyższy stopień zabezpieczenia. W kontekście wspomnianych pojemników, warto zwrócić uwagę, że nie tylko Europa ale i cały świat idą w kierunku urządzeń z substancjami barwiącymi pieniądze, które uniemożliwiają ponowne wykorzystanie banknotów. W przypadku próby ich kradzieży, urządzenia skutecznie zabarwiają banknoty, co następnie pozwala wykryć zamiar wprowadzenia  gotówki pochodzącej z jakiegoś przestępczego zdarzenia w obieg.

Wszystkie te najnowsze rozwiązania technologiczne, są obecnie używane przez Konsalnet, w części transportowej. Jednak nie zapominajmy, że do ochrony jest obecnie szeroko zaprzęgnięta informatyka. Każda załoga konwojowa jest wyposażona w przenośny terminal PDA, w którym mamy do czynienia z systemem operacyjnym pozwalającym utrzymywać bieżącą komunikację z operatorem-dyspozytorem, który na co dzień zarządza daną trasą, załogami. Co więcej, utrzymywana jest stała komunikacja z klientem, żeby komunikować mu prawidłowe realizacje usług lub informować o zdarzeniach nadzwyczajnych, opóźnieniach, itp.

image
Fot. Konsalnet

Wspomniał Pan również o centrach gotówkowych, czym one są? Konwoje pieniędzy nie są abstrakcją dla ludzi, chociażby z racji stykania się z nimi w codziennym życiu, ale już te centra są znane nielicznym.

Rzeczywiście, z drugiej strony mamy oczywiście ten cały złożony proces obsługi wartości w centrach gotówkowych. Tutaj również mowa jest o szeregu systemów bezpieczeństwa, które sprawiają, że możemy czuć się bezpieczni i możemy sprawnie realizować usługi 24h przez siedem dni w tygodniu. Dotyczy to przykładowo szybkiego i sprawnego przeliczenia gotówki. Trzeba sobie powiedzieć wprost, że w trochę odmienny sposób podchodzimy, w sferze terminowości i czasu, do tego rodzaju działań i usług niż reszta Europy.

Coś co kiedyś było popularnie nazywane jako liczenie na D+1, gdzie formalnie miało się 24 godziny na przeliczenie całej wartości, tak aby klient na rachunku relnie zobaczył te wartości 2-3 dni po odbiorze tych wartości z danego punktu, np. sklepu, galerii handlowej. Dzisiaj potocznie ten termin u nas nadal nazywa się D+1, ale fizycznie przeliczenie odbywa się w ciągu 4-6 godzin. Przykładowo, odbieramy wartości najczęściej w godzinach wieczornych, a już rano klient ma je na swoim rachunku w pełni dostępne, tak aby mógł inwestować i podejmować dalsze działania.

Zauważamy, że coraz częściej nasi klienci decydują się na wdrożenie różnego rodzaju urządzeń depozytowych. Pozwalają one bowiem na księgowanie wartości, potocznie byśmy powiedzieli on-line. Oznacza to, że w momencie zdeponowania fizycznie pieniędzy w urządzeniu, wartość jest wręcz po kilku chwilach dostępna na rachunku. Wówczas to banki i właśnie firmy cash handlingowe biorą na siebie całą odpowiedzialność, żeby te pieniądze później fizycznie odebrać, przetransportować, przeliczyć i zweryfikować z rachunkiem klienta, wskazując potencjalne różnice. Tego rodzaju rozwiązania technologiczne, pozwalają na skompresowanie całego procesu, ale są również testem naszej szybkości działania i przede wszystkim wysokiej jakości usług. Tak aby, któraś ze stron potocznie nie była nigdzie stratna, bo zdarza się, że gdzieś może pojawić się różnica i należy ją niezwykle szybko wyjaśnić.

Wspomniał Pan wcześniej, że pomimo olbrzymich zmian technologicznych w przypadku działań cash handlingowych, nadal pokutuje wizja „pracownika ochrony w smutnym mundurze”. A jednak, spoglądając na skomplikowanie tego rodzaju usług, współczesny pracownik ochrony prezentuje inne standardy. Czym charakteryzuje się dobór ludzi do takich zadań?

W naszym przypadku rozróżniamy ewidentnie dwa stanowiska, mówimy bowiem z jednej strony o pracownikach konwoju, którzy pracują na etapie transportu oraz całej gamie pracowników, funkcjonujących na zapleczu tego procesu. Przykładowo, pracownik konwoju musi wypełniać kryteria uregulowane rozporządzeniami MSWiA, spełniając funkcję kierującego pojazdem, konwojenta, czy też  osoby transportującej wartości. Musi jednak charakteryzować się również szeregiem dodatkowych umiejętności oraz pozwoleń. Albowiem oprócz samych uprawnień do prowadzenia pojazdu w ruchu drogowym, kierowcy muszą mieć zezwolenia do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. I to nawet pomimo tego, że na co dzień pojazd konwojowy nie jest pojazdem uprzywilejowanym i nie można go w ten sposób traktować na drodze.

Dodam, że jest to akurat swoista bolączka w naszym kraju, gdyż wpływa chociażby na bezpieczne parkowanie w miejscach, gdzie odbierana jest gotówka. Tym samym, czasami trudno jest ograniczyć pewne ryzyka i często wymaga to dużej elastyczności czy to zarządcy obiektu, czy też naszych pracowników.

Jeśli chodzi o dobór ludzi, to trzeba pamiętać, że ten pracownik, konwojent to już dzisiaj również wyspecjalizowany technik i serwisant. To osoba, która w trakcie wizytowania punktów naszych klientów jest w stanie dokonać całej gamy niezbędnych działań w bankomatach, recyklerach czy w wpłato/wypłatomatach. To na nas bowiem spoczywa wymóg ich obsłużenia, wymiany wartości, wymiany kaset, a oprócz tego dokonania czynności serwisowych, zwłaszcza tych tzw. pierwszego poziomu, tj. zacięcie, wymiana papieru w drukarce itp. Stąd pracownicy muszą działać w środowisku, które jest poddawane coraz większej informatyzacji.

Tym samym, trzeba zaznaczyć, że wiąże się to z problemem pozyskania odpowiednich ludzi, co na rynku pracy stwarza pewne problemy. Dlatego, naszych pracowników należy traktować jako fachowców, którzy spełniają wiele wymagań, pozwalających im na wykonywanie różnych działań. W dodatku, nie zapominajmy o tym, że cały czas nasi pracownicy muszą posiadać umiejętność bezpośredniego kontaktu z naszymi klientami. Szczególnie, że realizujemy działania najczęściej na rzecz banków i stajemy się swego rodzaju ich twarzą, a wręcz wizytówką.

Zapewne przewóz gotówki generuje nieustannie całą gamę zróżnicowanych niebezpieczeństw. Czy w Polsce możemy wyróżnić coś specyficznego w tym zakresie i czy na naszym rynku to ryzyko jest wysokie w porównaniu ze standardami europejskimi i światowymi?

Od lat diagnozujemy różnego rodzaju zagrożenia i trzeba przyznać, że prewencyjnie realizujemy dużo więcej sposobów zabezpieczenia operacji, niż wymaga tego od nas prawo. Wszystkie nasze pojazdy są wyposażone w dużo większą liczbę systemów zabezpieczeń, niż wskazują wymagania z załączników rozporządzenia MSWiA. Ponadto jesteśmy, jako Konsalnet członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Firm Cash Handlingowych ESTA (red. European Security Transport Association ESTA, działa od 1975 r. z siedzibą w Brukseli). Dzięki temu mamy możliwość  korzystania z doświadczeń europejskich firm z tego obszaru i zaimplementowania ich w Polsce. Przykładowo, bardzo dużo obserwacji pochodzi z Wielkiej Brytanii, gdzie swego czasu niemal codziennie dochodziło do zdarzenia kryminalnego, który był próbą zaboru wartości.

W przypadku Polski, rynek jest bardziej spokojny i ustabilizowany. Gwarantuje to, z jednej strony wysoki poziom zabezpieczeń, a z drugiej chociażby fakt, że każdy z naszych pracowników posiada broń palną, a trzeba dodać, że nie każdy rynek w Europie jest na to otwarty. Jednocześnie, jesteśmy też chyba rynkiem w pewnym sensie mało konkurencyjnym, jeśli chodzi o chęci potencjalnych napastników. Dla przykładu w państwach, gdzie jest waluta Euro, przestępca ma łatwiejszą drogę do konsumpcji zrabowanych pieniędzy niż w przypadku Złotego. W Polsce z kolei mamy do czynienia przede wszystkim ze zdarzeniami, które są związane z atakami na urządzenia, takie jak chociażby bankomaty, czy miejsca depozytowe. Przestępca przy zaborze mienia unika stykania się z osobami postronnymi, a tym bardziej z ochroną. Dlatego, może nie tyle firmy cash handlingowe, ale firmy ochrony wdrażają specjalne środki do zabezpieczenia takich miejsc.

Czy współcześnie w Polsce możemy mówić o większej świadomości w zakresie bezpieczeństwa transferu gotówki w dużych miastach, ale też w kontekście mniejszych miejscowości, gdzie hipotetycznie nie bierze się pod uwagę pewnych zagrożeń?

My tutaj nie rozpoznajemy, takiego podziału na duże i małe miejscowości. Współpracujemy z największymi bankami i sieciami handlowymi w Polsce, których obiekty są zlokalizowane w każdej części kraju. Każdorazowo podchodzimy do kwestii bezpieczeństwa  w identyczny sposób z zachowaniem wszystkich niezbędnych procedur i zasad postepowania. Obejmuje to nie tylko realizację takiej usługi, ale również przygotowanie do niej i odpowiednie wyposażenie załóg. Można jednak zauważyć, że nierzadko właściciele takich miejsc jak małe punkty sklepowe czy usługowe, którzy nie mają takiego podejścia, umownie nazwijmy je korporacyjnego, nadal uznają, że to oni najbezpieczniej przetransportują wartości do banku.

image
Fot. Konsalnet

Jest to błędna logika, która wymaga zarówno od firm cash handlingowych, jak i banków, ale też mediów wsparcia edukacji w zakresie bezpieczeństwa. Tak, aby za przysłowiowe kilkadziesiąt złotych, bo tyle kosztuje taka usługa, nie narażać siebie, swojego zdrowia i życia czy też swoich pracowników na zagrożenia płynące z samodzielnego transportu wartości. Można sobie wyobrazić, że nadal w Polsce odnotowujemy takie przypadki, że lokalne firmy, a nawet osoby prywatne transportują na co dzień wartości, bez zachowania niezbędnych standardów bezpieczeństwa.

Jak w takim razie, tak generalnie, możemy scharakteryzować poziom świadomości w zakresie usług cash handlingowych wśród polskich przedsiębiorców? Czy jest nad czym pracować, a może istnieje już przekonanie, że wydatki na tego rodzaju produkty w sferze security to inwestycja w bezpieczeństwo?

Duże firmy, ale też segment małych i średnich przedsiębiorstw dobrze rozpoznaje rynek usług cash handlingowych w Polsce. Znaczną zasługę w tym przypadku ma aktywność banków, które oferując całą gamę swoich usług zawierają w nich informację, że jest taka możliwość jak profesjonalna ochrona transportów wartości, itp. Często  transport wartości i cash processing jest sprzedawany jako część obsługi rachunku firmy przez sam bank i klient nie zdaje sobie sprawy z tego, że za tym procesem stoi profesjonalna firma, świadcząca takie usługi.

Czy nowoczesna technologia bardziej ułatwia cały proces ochrony transferu gotówki, czy może wręcz odwrotnie — stanowi wyzwanie w sferze bezpieczeństwa, bo przestępcy mogą łatwiej sięgać po coraz bardziej zaawansowane rozwiązania technologiczne?

Według mnie istnieje zdecydowanie więcej pozytywów w zakresie rozwoju technologii i chętnie z nich korzystamy, bo po prostu ułatwiają nam pracę i są mniej narażone na pomyłki. Zaś po stronie, czynników negatywnych, trzeba wskazać fakt, że jest to wysokokosztowy biznes. Chęć prawidłowego wdrożenia wysokiej jakości zabezpieczenia nie tylko pojazdów, ale także do całego procesu obsługi gotówki, wymaga dużego kapitału. Oprócz „wyścigu zbrojeń”, pojawia się również potrzeba pokazania odbiorcom tych usług, chociażby bankom, że tego rodzaju świadczenie musi odpowiednio kosztować. Szczególnie, że dopóki pieniądz w postaci gotówki będzie istniał na rynku, będziemy musieli z nim żyć i go odpowiednio obsługiwać. Tym samym, nie możemy go traktować jako zło konieczne, nie chcąc ponosić niezbędnych kosztów.

Zwrócę raz jeszcze uwagę, że czynnikiem podnoszącym koszty jest dostęp do wykwalifikowanych pracowników na współczesnym rynku pracy. Wracając do technologii, ale w dłuższej perspektywie czasu to również szansa na angażowanie mniejszej liczby osób do ochrony gotówki. Trzeba sobie powiedzieć, że więcej konwojentów z bronią nie jest tym, na czym powinno nam przecież zależeć. Czym więcej technologii, czym więcej zabezpieczeń, nowoczesnych rozwiązań, tym cały proces jest bezpieczniejszy i mniej narażony na ryzyka oraz błędy.

Dziękuję za rozmowę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
cała prawda
piątek, 21 grudnia 2018, 15:45

Pracuje w cah managemencie od ponad hohoho szkoda gadać. Wszystkie firmy CIT (Konsalnet, Solid, Impel, Servo, Ekotrade itd....) dążą do jednego celu: obniżenia kosztów... wszystkie rozwiązania technologiczne mają tylko jeden cel: zmniejszenie stanu osobowego załogi bankowozu. Żadne, powtarzam żadne zabezpieczenia elektroniczne nie zabezpieczą wartości konwojowanych tak jak zaufani i dobrze wynagradzani pracownicy. Elektronikę można ominąć bez uszkodzenia transportowanych wartości, a zmierzając do procedur w których np. do 24 J.O. może być tylko inkasent na obiekcie i kierowca w samochodzie, a pieniądze są tylko w kontenerach transportowych ( zabezpieczonych - śmiech.....) to szukanie sobie problemów... Jako przykład może podam sytuację kiedy inkasent zbiera wartości z jednej galerii handlowej w szczycie zakupowym i jest sam, podchodzi do niego " ktoś" szantażując go skrzywdzeniem rodziny ( żony, córek) odprowadza do miejsca nie objętego monitoringiem. Do dnia dzisiejszego nie znalezionego inkasenta i pewnie niestety żywego nie znajdziemy... co wtedy Pan Prezes powiedział?? dla zainteresowanych można obejrzeć np. Sprawę dla reportera TVP... Drugi przykład to zapytanie z rozmowy w firmie tego Pana Prezesa: jak sprawisz by pracownicy nie odchodzili z pracy?? oczywiście metodami niefinansowymi... Pozdrawiam wszystkich kwalifikowanych pracowników ochrony spędzających całe dnie w swoich samochodach za marne grosze niestety...