Oslo oskarża Pekin o cyberszpiegostwo

March 6, 2016, 01:43

Norweski wywiad wojskowy (Etterretningstjenesten) publicznie określił działania chińskich służb specjalnych jako wyzwanie dla bezpieczeństwa państwa. O zagrożeniu infiltracją rodzimego przemysłu zbrojeniowego przez szpiegów Pekinu alarmowała też wcześniej Policyjna Służba Bezpieczeństwa (PST), która odpowiada za kontrwywiad w Norwegii. Wywiad Chińskiej Republiki Ludowej wykazuje coraz większe zainteresowanie północnymi kierunkami działalności operacyjnej, które dotychczas stanowiły domenę rosyjskich służb specjalnych.

O zagrożeniu ze strony Chińskiej Republiki Ludowej jako rodzącym się wyzwaniu dla służb wywiadu i kontrwywiadu Królestwa Norwegii wspomniał ostatnio w tamtejszej telewizji TV 2 generał lejtnant Morten Haga Lunde, nowy szef norweskiego wywiadu wojskowego (Etterretningstjenesten). Zaznaczył przy tym, że chodzi przede wszystkim o powiązanych z chińskimi władzami hakerów. W ostatnim czasie bowiem obrali oni sobie za cel działające w Norwegii firmy, m.in. z sektora zbrojeniowego. To właśnie cyberzagrożenia – wedle wypowiedzi szefa Etterretningstjenesten – stają się coraz częściej jednym z największych problemów, z którymi muszą się zmierzyć służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo najbardziej wrażliwych i strategicznych instytucji publicznych i prywatnych przedsiębiorstw kraju będącego północną flanką NATO w Europie.

W przeciwieństwie do Rosjan Chińczyków interesują w głównej mierze tajemnice norweskiego sektora naukowo-technicznego. Dzięki pozyskanym przez wywiad sekretom przemysłowym firmy z Chin mogą rozwijać własne technologie. Według gen. Lunde można byłoby nawet wskazać przykłady wdrożenia do chińskich systemów uzbrojenia rozwiązań, których pierwotne źródła znajdują się w Norwegii. Szef norweskiego wywiadu wojskowego nie ujawnił jednak na poparcie swych słów bliższych danych dotyczących efektów chińskiego szpiegostwa naukowo-technicznego. Z jego oświadczenia nie wynika, że Norwegia stała się priorytetem w działalności operacyjnej wywiadu Pekinu. Aktywność chińskich służb specjalnych w tym skandynawskim kraju jest raczej pokłosiem globalnej strategii wywiadowczej władz Państwa Środka.

Gen. Lunde podkreślił natomiast, że cyberszpiegostwo i inne rodzaje aktywności w cyberprzestrzeni traktowane są jako instrument realizacji własnych interesów przez najważniejszych światowych graczy. W tym kontekście wobec Norwegii największą aktywność obok Chin mają wykazywać tradycyjnie Rosjanie. Zarówno Pekin jak i Moskwa posiadają wysoko rozwinięte zdolności do działań z użyciem najnowszych metod wywiadu elektronicznego (ELINT).

Kompleksowe operacje chińskiego wywiadu w Norwegii

Norweskie służby ochrony państwa nie mogą jednak skupiać się wyłącznie na zagrożeniach związanych z operacjami chińskich szpiegów w cyberprzestrzeni. W styczniu br. dwóch badaczy z Uniwersytetu w mieście Agder, znajdującym się w południowej części państwa, zostało wydalonych, gdyż uznano, że zagrażają oni bezpieczeństwu narodowemu. Obywatel Chińskiej Republiki Ludowej i Europejczyk narodowości nieujawnionej przez norweskie władze byli – według Policyjnej Służby Bezpieczeństwa (PST) - powiązani z niewymienionym z nazwy uniwersytetem w Chinach, który łączą bliskie więzi z Armią Ludowo-Wyzwoleńczą. Wydaleni wykazywali szczególne zainteresowanie rozwiązaniami technicznymi, które mogą znaleźć zastosowanie w konstrukcji systemów rakietowych.

O unikatowym charakterze niedawnego wystąpienia publicznego gen. Lunde świadczy jednoznaczne wskazanie rządu w Pekinie jako stojącego za działaniami hakerów wykradających tajemnice Norwegii. Chiny były i są nadal podejrzewane o prowadzenie na masową skalę infiltracji sieci teleinformatycznych należących do instytucji publicznych i prywatnych firm na całym świecie. Na ogół jednak rządy i służby specjalne zaatakowanych państw nie określały precyzyjnie tożsamości mocodawcy, który stał za atakami hakerów. Wiązało się to z tym, że reakcje chińskich władz i ich służb dyplomatycznych na wszelkie sugestie pod adresem Pekinu w kontekście działań przestępców i szpiegów w cyberprzestrzeni były zawsze zdecydowane. Wzbudzało to powszechne obawy o zakłócenie wymiany handlowej z jednym z najchłonniejszych rynków zbytu. W przypadku Norwegii strona chińska określiła ostatnie działania i wypowiedzi przedstawicieli władz w Oslo jako przejaw mentalności zimnowojennej.

Eskalacja działań wywiadowczych i konflikt interesów

Spirali wzajemnych oskarżeń pomiędzy Królestwem Norwegii i Chińską Republiką Ludową nie sposób rozpatrywać w oderwaniu od konfliktu interesów, jaki obserwujemy od dłuższego czasu w rejonie Arktyki. Norwegia jest niejako skazana na nieustanne zmagania z chińskimi służbami specjalnymi. Szczególnie, że sekrety naukowo-techniczne będą nadal w orbicie zainteresowań strony chińskiej, a towarzyszyć będzie temu dalszy wzrost zapotrzebowania na informacje polityczne i wojskowe dotyczące bezpieczeństwa szlaków żeglugowych na Dalekiej Północy. Niewypowiedziana chińsko-norweska wojna służb tajnych zatem prędko nie dobiegnie końca, a jej dalsza eskalacja wydaje się wielce prawdopodobna.

Do wzrostu napięcia może przyczynić się stanowisko obu norweskich służb specjalnych (PST i Etterretningstjenesten). Instytucje te w wyniku własnych działań operacyjnych i zapewne dzięki danym udostępnionym przez partnerów zagranicznych zerwały z ezopowym językiem w narracji dotyczącej infiltracji wywiadowczej Norwegii przez komunistyczne Chiny. Zaostrzenie języka publicznych komunikatów na temat aktywności obcych wywiadów widoczne było już w wypowiedzi z marca ub.r. poprzedniego szefa Etterretningstjenesten gen. Kjella Grandhagena, który 5 stycznia br. przeszedł w stan spoczynku. Taka zmiana w komunikacji służb ochrony państwa nie mogła jednak nastąpić bez politycznego przyzwolenia ze strony najwyższych władz państwowych. Tym samym zostało naruszone tabu, a Chińska Republika Ludowa dołączyła obok Rosji i Iranu do grona państw notorycznie podejrzewanych o prowadzenie operacji wywiadowczych, których celem najczęściej jest kradzież poufnych danych i penetracja systemów teleinformatycznych innych krajów.

Norwegia priorytetem chińskiego wywiadu w Skandynawii

Autorzy zeszłorocznego raportu firmy FireEye, poświęconego cyberszpiegostwu wymierzonemu w kraje skandynawskie, wskazali, że aż 50 proc. wszystkich przeanalizowanych ataków i incydentów dotyczyło Norwegii,  a zdecydowana większość cyberuderzeń miała pochodzić właśnie z Chin. Wśród ważnych celów cyberataków wymieniono m.in. norweski koncern zbrojeniowy Kongsberg, który bierze udział w licznych programach międzynarodowych i prowadzi samodzielnie prace badawczo-rozwojowe, a w Polsce znany jest przede wszystkim z dostaw pocisków rakietowych NSM (Naval Strike Missile) dla Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego Marynarki Wojennej RP.

Cyberszpiegostwo – jak się okazuje - uchodzi za najdogodniejszą formę prowadzenia działań operacyjnych przez chiński wywiad, ponieważ władzom w Pekinie stosunkowo łatwo jest odciąć się od operacji wykrytych przez obce służby kontrwywiadowcze.

Nie zmienia to faktu, że trudno byłoby znaleźć na Starym Kontynencie państwo, z którym Chiny miałyby obecnie gorsze relacje niż z Norwegią, która jako jedyne państwo NATO zdecydowała się dać tak wyraźny, publiczny sygnał dezaprobaty dla działalności operacyjnej chińskich służb specjalnych, prowadzonych m.in. w cyberprzestrzeni. Prędzej czy później będzie to musiało przełożyć się na rozmowy Oslo z partnerami w Sojuszu Atlantyckim na temat polityki bezpieczeństwa wobec Pekinu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Ellen
Wednesday, May 18, 2016, 05:35

The Ob8#;&ma217as would not enjoy any song praising or glorifying America, they in my opinion are far too wrapped up in their militant black Muslim and communist theology, and see America as something to be hated. Myself, I thought the song was great as I hold no grudges for being Tsala Gi, (many races)Rock on Jon David!