Burzliwe losy statku ratowniczego dla Służby SAR

3 czerwca 2020, 08:47
Służba sar
Morski wielozadaniowy statek ratowniczy m/s Kapitan Poinc - flagowa jednostka Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Fot. MSPiR

Drugi przetarg i trzecie unieważnienie - taki bilans ma na koncie Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa w przypadku postępowania dotyczącego dostawy wielozadaniowego statku ratowniczego. Tym razem, okazuje się, że Służbie SAR cofnięto finansowanie na zakup jednostki, za którą - dzięki unijnemu dofinansowaniu - mogła zapłacić nawet 300 mln złotych. 

Ministerstwo Finansów zmieniło decyzję w sprawie finansowania dostawy wielozadaniowego statku ratowniczego dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Oznacza to, że Służba SAR utraciła środki na jego zakup i zmuszona jest unieważnić postępowanie. Dokumenty o rozwiązaniu umowy o unijnym dofinansowaniu projektu przekazało również do podpisania Centrum Unijnych Projektów Transportowych. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa wzięła pod uwagę taki scenariusz jeszcze w marcu, publikując sprostowanie do ogłoszeniu o zamówieniu. "Cofnięcie finansowania ze środków unijnych, jak i budżetowych przedsięwzięcia, w ramach którego prowadzone jest niniejsze postępowanie przetargowe, wyczerpuje zatem przesłankę unieważnienia przetargu (...)" - czytamy w opublikowanych 1 czerwca dokumentach. 

To nie pierwsze unieważnienie w historii tego postępowania. Do pierwszego doszło bowiem jeszcze w lutym br. Decyzja związana była z planowanym przeniesieniem zadań Służby SAR do Urzędów Morskich i tym samym jej "zniesieniem". Oznaczało to, że dalsze prowadzenie postępowania i wykonanie zamówienia "nie leży w interesie publicznym". Jak informował w piśmie Maciej Zawadzki, dyrektor Służby SAR, "zamawiający nie mógł przewidzieć tej okoliczności przed wszczęciem postępowania".

W uzasadnieniu podkreślono również, że unieważnienie postępowania umożliwi ponowną "analizę celowości dokonywania wydatków w kontekście możliwej optymalizacji i wykorzystania połączonych sił i środków Służby SAR i urzędów morskich". Tym bardziej, że Urząd Morski w Szczecinie realizuje właśnie zamówienie na budowę dwóch wielozadaniowych jednostek pływających, które trafić mają do Szczecina i Gdyni. "Jednostki będą miały potencjał zarówno do bieżącej obsługi potrzeb terenowych organów administracji morskiej, pomiarów hydrograficznych, lodołamania, holowania oraz jako jednostki wsparcia ratownictwa" - informowała w lutym br. Służba SAR. 

Parę dni później okazało się jednak, że do Krajowej Izby Odwoławczej złożono odwołanie wobec czynności unieważnienia, w związku z czym Służba SAR przesunęła termin składania ofert na marzec br. Dokumenty do KIO trafiły, gdyż na taki krok zdecydowała się spółka Ned-Project. Jej pełnomocnik wskazywał w piśmie, że "nie było podstaw faktycznych i prawnych do unieważnienia Zamówienia publicznego na NIEPEŁNE 4 dni przed ostatecznym terminem składania ofert". 

W opinii Odwołującego nie zaistniała żadna przesłanka, której nie można było wcześniej przewidzieć, która mogłaby stanowić podstawę faktyczną lub prawną do uznania, że wykonanie zamówienia nie leży w interesie publicznym. Co więcej, można pokusić się o tezę, że zaniechanie zamówienia może stanowić zaniechanie działań leżących w interesie publicznym, w kompetencjach i obowiązkach służby publicznej, w tym przypadku Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.

fragment odwołania

Jak dodano w odwołaniu, decyzja na którą powoływała się Służba SAR w dokumentach dotyczących unieważnienia, czyli planów przeniesienia jej zadań, "nie została dotychczas poparta żadną administracyjną decyzją, zmianą ustawy lub nawet publikacją projektu jakiegokolwiek dokumentu". Potwierdziła to sama Służba SAR w odpowiedzi na jedno z pytań w postępowaniu. Co więcej, odwołujący przypominał, że 85 proc. środków na sfinansowanie zamówienia pochodzi z Unii Europejskiej, a informacje o alternatywnym ich wykorzystaniu nie pojawiły się. "Rezygnacja z realizacji Zamówienia może rodzić obawy, że nie zostanie poprawione bezpieczeństwo Morza Bałtyckiego, a w konsekwencji działanie takie może okazać się SZKODĄ dla interesu publicznego" - dodano.

Ostatecznie, Służba SAR zmuszona była unieważnić unieważnienie, a termin składania ofert przesunięto na 24 marca br. Sprostowaniem wprowadziła jednak inny istotny dla sprawy punkt. Wskazała mianowicie, że przewiduje możliwość unieważnienia postępowania, jeżeli środki pochodzące z budżetu Unii Europejskiej, przeznaczone na sfinansowanie całości lub części zamówienia, nie zostaną mu przyznane. 

Następnie doszło do kolejnych zmian terminu składania ofert i ostatecznego unieważnienia postępowania. Służba SAR skorzystała tym z razem z punktu, który wprowadziła jednym ze sprostować, a dotyczących nie przyznania finansowania. Wydaje się więc, że Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, dodając ten punkt w jednej z modyfikacji, wiedziała, że całkiem niedługo z niego skorzysta. Biorąc pod uwagę burzliwe losy tego postępowania, nie wiadomo, czy to oznacza faktyczne zakończenie tematu. 

Wkracza polityka

Losem postępowania zainteresowali się równie politycy. Pod koniec maja poseł Lewicy Marek Rutka, szef parlamentarnego zespołu ds. systemu ratownictwa medycznego, poinformował w w Sejmie, że przeprowadził kontrolę poselską w siedzibie Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR w Gdyni. "To, że źle się dzieje w tej służbie, wiem od dawna, bo w lecie ubiegłego roku wraz ze związkowcami z SAR prowadziłem protest w sprawie skandalicznie niskich zarobków ratowników morskich, które doprowadziły do fali odejść doświadczonych ratowników z tej służby" - stwierdził Rutka.

Poseł podkreślił, że "tym jednak co szczególnie zbulwersowało ludzi, dla których ważne są sprawy morza", jest decyzja ministerstwa gospodarki morskiej o "wypowiedzeniu umowy na budowę" wielozadaniowego ratowniczego statku morskiego dla służby SAR. Poseł komentował jednak jeszcze decyzję o unieważnieniu z lutego br. Kolejne pismo w tej sprawie pojawiło się już bowiem po jego wypowiedzi w Sejmie. 

"Do posiadania (większego - przyp. red.) statku ratowniczego jesteśmy zobowiązani międzynarodowymi traktatami i konwencjami, m.in. Konwencją Londyńską i Helsińska, dotyczącymi bezpieczeństwa życia na morzu. Obecnie posiadane jednostki nie wypełniają tych zobowiązań" - stwierdził Rutka. Jak dodał poseł Dariusz Wieczorek - powołując się na raport NIK - obecnie posiadany potencjał SAR pozwala na zwalczanie zanieczyszczeń olejowych utrzymujących się na powierzchni Bałtyku na "zaledwie" 53 proc. polskiego obszaru odpowiedzialności - z nową jednostką wzrósłby do 94 proc. Głos zabrała również posłanka Małgorzata Prokop-Paczkowska, która podkreśliła, że według NIK służba SAR nie posiada sił i środków do zwalczania zagrożeń i zanieczyszczeń z materiałów ropopochodnych zalegających na dnie Bałtyku, w tym paliw w zbiornikach wraków.

Posłanka mówiła też o tym, że nie mamy zdolności neutralizowania zatopionej bezpośrednio po II wojnie światowej broni chemicznej, która "stanowi realne zagrożenie dla ekosystemu morskiego" i polskiego wybrzeża i "jest swego rodzaju tykającą bombą ekologiczną". Według niej nowy statek miałby wyposażenie, które pozwoliłoby zwalczać takie zagrożenia. 

Przypomnijmy, że w wyniku postępowania wyłoniony miał zostać wykonawca, który odpowiedzialny byłby za zaprojektowanie, budowę i wyposażenie nowego wielozadaniowego statku ratowniczego dla MSPiR. Miał on być również odpowiedzialny za przeszkolenie polskich ratowników mających stanowić jego załogę. Nowa jednostka przeznaczona miała być do:

  1. prowadzenia akcji poszukiwawczych i ratowniczych na morzu,
  2. realizacji działań interwencyjnych wykonywanych w celu ratowania życia na morzu, ochrony ludności i środowiska naturalnego,
  3. zwalczania zagrożeń i zanieczyszczeń środowiska morskiego,
  4. innych działań, podczas których pełnić będzie on rolę uniwersalnej platformy dla działań dla prowadzonych przez inne podmioty (np. prowadzenia prac podwodnych, wydobycia produktów ropopochodnych z wraków itp.).

Na zakup statku ratowniczego Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa przeznaczonych miała 273,4 mln złotych netto, z czego 238 mln pochodzić miało z dofinansowania Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Było to już drugie podejście do zakupu jednostki za prawie 300 mln złotych, w pierwszym postępowaniu do MSPiR nie wpłynęły bowiem żadne oferty. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Adolf
sobota, 6 czerwca 2020, 22:21

Myślę że do czasu jak politycy dostaja 10000zl + darmowa super opieke medyczną+ przejazdy+ 7000zl na biuro poselskie+ darmową stołówkę ...diety...przejazdy fikcyjne zwroty za paliwo i inne...o tyle nie zrozumieją że praca głowy domu w państwowej firmie którą się dumnie nazywa służbą i poświęceniem...nie powinna być opłacana 3-4tyś zł na miesiąc a tynkarz lub murarz obecnie w średniej firmie 5-8tys-nie umniejszając mu roli. BRAK PRZYWILEJÓW POZA DOJAZDAMI SLUŻBOWYMI I KOSZTAMI BIURA POSELSKIEGO...BRAK IMMUNITETÓW... JAK SKANDYNAWIA...POLITYKA TO NIE MIEJSCE DLA DOROBIEnIA SIĘ RODZINY I UKŁADÓW jak jeden z drugim polityk poczeka 6mcy w kolejce na nfz to to państwo ruszy z kolan. 80% ludzi w polityce to patologia ale ten brak nadzoru i przymykanie oka to wina państwa jego najwyższych władz bez względu na partie.

skołowany
piątek, 5 czerwca 2020, 00:35

"SAR zmuszona była unieważnić unieważnienie", które i tak w końcu unieważniła. W ten sposób 255 milionów złotych dofinansowania z Unii poszło się paść. Czy dobrze zrozumiałem?

Bolko z Gliwic
czwartek, 4 czerwca 2020, 15:22

Do Elbląga to on juz nie dopłynie Mialo BYĆ uroczyste otwarcie przekopu A TUTAJ KICHA

piątek, 5 czerwca 2020, 02:22

Akademik Czerski już dopłynął?

Bosmanz Pucka
czwartek, 4 czerwca 2020, 14:32

Okazało się ze statek jest jednak za głęboki na,nowy przekop Elbląga a mialy tam stacjonowac wszystkie ORKANY NO I KICHA

Bosman
czwartek, 4 czerwca 2020, 02:47

Na stanowiska ministró też trzeba by zrobić przetarg. Który weźmie mniej to dostanie pracę. Gorzej już chyba być nie będzie.