Sejm: ekspresowe tempo prac nad projektem o Biurze Nadzoru Wewnętrznego

25 października 2017, 11:15
Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński (drugi od prawej) w Sejmie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Posłowie Marek Biernacki (z lewej) i Marek Wójcik (obaj PO) w Sejmie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Tylko pięciu godzin potrzebowała sejmowa podkomisja, by przyjąć sprawozdanie z poprawkami do rządowego projektu powołującego Biuro Nadzoru Wewnętrznego, nowy organ wspierający szefa MSWiA w nadzorowaniu służb mundurowych. Jak na projekt liczący prawie 100 stron tekstu prawniczego było to tempo ekspresowe.

Zgodnie z propozycją przygotowaną w MSWiA, któremu podlegają policja, Straż Graniczna, Państwowa Straż Pożarna i Biuro Ochrony Rządu, w strukturach resortu powstanie Biuro Nadzoru Wewnętrznego. W ciągu jednego posiedzenia, które zakończyło się we wtorek wieczorem, podkomisja powołana do rozpatrzenia projektu omówiła go w całości i przyjęła sprawozdanie. Znalazły się w nim poprawki przygotowane w MSWiA a formalnie zgłoszone przez szefa podkomisji Arkadiusza Czartoryskiego (PiS). Uwzględniono także techniczne wnioski przygotowane przez sejmowych legislatorów.

Zgodnie z sejmowymi procedurami projekt wróci teraz do komisji administracji i spraw wewnętrznych, a następnie stanie się przedmiotem debaty na posiedzeniu całej izby. Najprawdopodobniej nastąpi to na następnym posiedzeniu Sejmu w pierwszej połowie listopada.

Podczas dalszych prac można się spodziewać debaty nad kolejnymi poprawkami, ich zgłoszenie sygnalizowała już opozycja. Były szef MSWiA Marek Biernacki (PO) wskazywał np. że należy ograniczyć zakres środków przymusu bezpośredniego, do których użycia byliby uprawnieni inspektorzy BNW (w projekcie przewidziano dla nich m.in. pociski niepenetracyjne, granaty łzawiące, środki przeznaczone do pokonywania zamknięć budowlanych i innych przeszkód, w tym materiały wybuchowe, oraz środki pirotechniczne przeznaczone ogłuszania lub chwilowego oślepiania).

Jednym z zarzutów opozycji wobec projektu jest zachwianie hierarchii w służbach. – De facto komendant główny przestaje być pierwszym policjantem. Tym pierwszym policjantem zostaje minister. Tak naprawdę tworzycie nową służbę i wprowadzacie uprawnienia śledcze do ministerstwa – powiedział Biernacki.

Marek Biernacki Marek Wójcik
Posłowie Marek Biernacki (z lewej) i Marek Wójcik (obaj PO) w Sejmie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Zaprzeczył temu wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński (PiS). – To nie jest ustawa o kształcie, kompetencjach i sposobach funkcjonowania poszczególnych służb. To jest ustawa o nadzorze ministra właściwego do spraw wewnętrznych nad służbami (...) Chodzi przecież o to, żeby stworzyć instrument realnego cywilnego nadzoru nad służbami mundurowymi. To nie zmniejsza zadań i kompetencji komendantów głównych poszczególnych formacji. Proszę nie opowiadać, że komendant główny policji przestanie być pierwszym policjantem, bo będzie. Natomiast nie może być tak, że komendant główny tej czy innej służby ma instrumenty, których nie ma nadzorujący go minister, i zawsze wie więcej niż minister – argumentował Zieliński. Przekonywał, że bardzo dobrym krokiem będzie podporządkowanie szefów biur spraw wewnętrznych w policji i Straży Granicznej inspektorowi nadzoru wewnętrznego, czyli urzędnikowi MSWiA, który ma pomagać ministrowi w nadzorze nad służbami mundurowymi.

Przewodniczący NSZZ Policjantów Rafał Jankowski podkreślał, że w pracach nad ustawą obawia się debaty polityków nad formacją, która z definicji powinna być apolityczna. – My jako funkcjonariusze obawiamy się, że faktycznie formacją, którą powinien dowodzić komendant główny policji, będzie dowodziła jakaś ekipa polityczna – czy ta obecna, czy któraś, która kiedyś dojdzie do władzy. Obawiamy się też tego, że komendant główny policji będzie petentem w Biurze Nadzoru Wewnętrznego, a wydaje się nam, że komendant główny powinien dowodzić wszystkimi policjantami – powiedział Jankowski.

Zieliński ripostował: Po przyjęciu tej ustawy dowodzić policją będzie komendant główny policji tak, jak to się dzieje dzisiaj. Natomiast nadzorować tę formację będzie minister spraw wewnętrznych, a nie komendant główny sam siebie.

Jednym z najdłuższych wątków dyskusji było przewidziane w projekcie uprawnienie szefa MSWiA do zapoznania się z wynikami czynności operacyjno-rozpoznawczych prowadzonych przez policję i Straż Graniczną. – Czyli minister będzie mógł się zapoznać z wynikiem każdego postepowania. To jest ustawa o Wielkim Bracie – ocenił Mirosław Suchoń (Nowoczesna).

Czy nie obawia się pan minister, że z nami nie będzie chciał nikt współpracować – pytał z kolei Jankowski z NSZZ Policjantów, odnosząc się do udostępniania szefowi MSWiA danych operacyjnych.

Jednak zdaniem wiceministra Zielińskiego obecnie sfera czynności operacyjno-rozpoznawczych znajduje się wprawdzie pod kontrolą prokuratury i sądów, ale nie pod kontrolą służbową. – Dlaczego państwo uważacie, że to jest wkraczanie w sferę praw obywatelskich? Nie, to jest właśnie ochrona dobrze pojętych praw obywatelskich, żeby służba, która ma przewagę nad obywatelem, tego nie nadużywała – ocenił wiceszef MSWiA.

Jarosław Zieliński
Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński (drugi od prawej) w Sejmie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Jankowski zaznaczył, że w zakresie takich danych ma większe zaufanie do funkcjonariuszy niż cywilów. – Cywile, szczególnie politycy różnej maści, mogą to później wykorzystać w różny sposób – ocenił policyjny związkowiec.

To jakie pan widzi rozwiązanie, żeby to nadzorować? Bo komuś ufamy, a odpowiedzialność w państwie demokratycznym należy nie do komendanta, ale do ministra, który nadzoruje – spytał więc Zieliński. – Panie ministrze, jestem tylko prostym związkowcem. To państwo musicie wypracować te rozwiązania – odpowiedział Jankowski.

Czytaj więcej: Projekt ws. Biura Nadzoru Wewnętrznego w podkomisji, sprawozdanie za ok. dwa tygodnie

Projekt ustawy "o szczególnych formach sprawowania nadzoru przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych" (formalnie jest to nowelizacja innej ustawy, ale przewidziano zmianę jej tytułu), powstał w MSWiA. Jak podkreśla resort, najważniejszym zadaniem BNW będzie egzekwowanie odpowiednich standardów pracy podległych służb mundurowych.

Czytaj więcej: Powstanie Biuro Nadzoru Wewnętrznego ds. kontroli służb mundurowych

Biuro zajmie się też wszelkimi nieprawidłowościami w pracy służb, w tym przypadkami łamania prawa czy naruszenia etyki zawodowej. BNW będzie również weryfikować kandydatów na wyższe stanowiska w policji, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej i Biurze Ochrony Rządu; ma sprawdzać, czy nie popełniali oni nadużyć lub nie przekraczali swoich kompetencji.

Projekt nie przewiduje likwidacji biur spraw wewnętrznych, które działają w komendach głównych policji i Straży Granicznej. BNW ma działać niezależnie od nich na wyższym szczeblu – bezpośrednio przy ministrze SWiA. BNW będzie mogło zlecać biurom spraw wewnętrznych KGP i KGSG wykonanie pewnych czynności sprawdzających. Natomiast szefowie biur w KGP i KGSG będą niezależni od komendantów głównych.

Inspektorzy BNW (według projektu ma ich być 35) będą mieli m.in. prawo do legitymowania osób, ich obserwowania, nagrywania dźwięku i obrazu zdarzeń w miejscach publicznych. Inspektorzy będą mogli się posługiwać tzw. dokumentami legalizacyjnymi, pozyskiwać dane telekomunikacyjne, pocztowe i internetowe. Kontrolę nad uzyskiwaniem przez BNW tych danych sprawować będzie Sąd Okręgowy w Warszawie.

MSWiA argumentuje, że powołanie BNW jest konieczne, bo zdaniem resortu jego szef nie miał realnych instrumentów do sprawowania nadzoru nad podległymi służbami.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Daniel
czwartek, 26 października 2017, 15:54

Po prostu, szefowie służb podległych pod MSW w randze wiceministrów, albo kadencyjność szefów dłuższa niż kadencja Sejmu panie polonisto Zieliński

Tweets InfoSecurity24