W oczekiwaniu na szturm. Polska granica pod presją [AKTUALIZACJA 8.11.-14-11.]

14 listopada 2021, 14:47
granica mon
Fot. MON/Twitter

Polscy funkcjonariusze mierzą się z masową próbą sforsowania granicy z Białorusią. Duża grupa migrantów zgromadziła się przy linii granicznej i próbują, często masowo, wejść na terytorium Polski. Nagrania z wydarzeń w okolicach Kuźnicy udostępniają m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

RELACJA Z SYTUACJI NA GRANICY OD 15 LISTOPADA: W OCZEKIWANIU NA SZTURM. POLSKA GRANICA POD PRESJĄ [AKTUALIZACJA]



NIEDZIELA, 14 LISTOPADA



14:47

Służby są w gotowości - zapewnia resort spraw wewnętrznych i administracji, komentując sytuację na granicy polsko-białoruskiej, a dokładnie w okolicach obozu migrantów, który powstał w okolicach Kuźnicy. Polskie służby podają, że z analizy działań po białoruskiej stronie wynika, że w najbliższym czasie dojść może do dużej próby siłowego sforsowania linii granicznej, a w kierunku terenu przygranicznego zmierzają kolejne grupy osób, które chcą dostać się na teren Unii Europejskiej.

"Migranci wsiadają do busów w centrum Mińska" - podaje białoruski kanał informacyjny Nexta, które zmierzać mają w kierunku polskiej granicy.

Pojawiają się również zdjęcia i nagrania osób, które mają maszerować w kierunku polsko-białoruskiej granicy, udostępniane m.in. przez wiceministra MSWiA Macieja Wąsika. Jak podaje Tadeusz Giczan, białoruski opozycyjny dziennikarz, duża zorganizowana grupa migrantów zmierzać ma już w kierunku punktu kontrolnego w Kuźnicy.



12:27

"Niedziela na wschodniej granicy" - pisze podlaska policja i publikuje nagranie z odcinka, gdzie po białoruskiej stronie rozbudowywać ma się, jak informowały polskie służby, obóz migrantów.  

Osoby znajdujące się w obozie po drugiej stronie ogrodzenia słyszą puszczany przez Polskę komunikat, który związany ma być, jak to pisze Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, "plotkami kolportowanymi wśród migrantów", a dotyczącymi tego, że władze Polski zgodzić miały się na przejazd migrantów tranzytem do Niemiec. "Polska granica pozostaje zamknięta i będzie chroniona. Nikt nie ma zgody na jej przekraczanie bez wymaganych dokumentów. Zostaliście oszukani przez Białoruś. Służby białoruskie wykorzystują was. Możecie domagać się od Białorusinów zwrotu kosztów i powrotu do domu" - słyszą migranci.

W okolicach obozu pojawić się miały dodatkowe oddziały, a także wóz transmisyjny. "Wygląda to na przygotowanie do poważniejszej operacji propagandowej przeciwko Polsce" - skomentował Stanisław Żaryn.



11:15

Strona białoruska przygotowuje się dzisiaj na dużą próbę forsowania granicy - poinformowała w niedzielę Straż Graniczna. Formacja, a także Ministerstwo Obrony Narodowej dodają, że w rejon koczowiska w Kuźnicy docierają kolejne grupy uzbrojonych funkcjonariuszy, a migranci otrzymali od białoruskich służb m.in. gaz.

"Po <<spokojnej>> nocy w rejonie koczowiska w Kuźnicy aktualnie obserwujemy, że w to miejsce dysponowane są kolejne grupy uzbrojonych funkcjonariuszy służb białoruskich. Zauważamy wśród migrantów poruszenie. Pojawił się również telewizyjny wóz transmisyjny" - poinformowała na Twitterze Straż Graniczna. W kolejnym wpisie dodano, że z koczowiska zniknęły niektóre namioty, a "cudzoziemcy dostają instrukcje, sprzęt oraz gaz" od białoruskich służb.

"Widać, że strona białoruska przygotowuje się dzisiaj na dużą próbę forsowania granicy. Nasze siły są w gotowości do działania" - napisano.

Z kolei rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn poinformował na Twitterze, że "przy granicy z Polską po stronie Białorusi co chwilę pojawiają się osoby, które eskalują sytuację". "Ten mężczyzna oddał strzały w powietrze, potem próbował uszkodzić polską barierę graniczną" - napisał załączając zdjęcie mężczyzny ubranego mundur.

Pojawiają się również informacje o przygotowaniu kolejnej dużej grupy migrantów, która zostanie przetransportowana z Mińska nad granicę z Polską. Niespokojnie ma być również przy przejściu Kuźnica-Bruzgi.



10:52

Wszystkich ponad 50 migrantów, którzy w sobotę siłowo przedostali się do Polski w rejonie miejscowości Starzyna w gminie Dubicze Cerkiewne od razu zatrzymano i doprowadzono do linii granicy - poinformowała w niedzielę rzecznik Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz.

Rano podlaska policja poinformowała, że policjanci zatrzymali 22 spośród tych migrantów. Zdanowicz dodała, że inne obecne na miejscu służby, czyli wojsko i Straż Graniczna, od razu na miejscu zatrzymały przy pasie drogi granicznej pozostałe osoby, które sforsowały tymczasowe ogrodzenie graniczne i przedostały się do Polski.

Podkreśliła, że cała sytuacji miała miejsce "w towarzystwie" kilku osób w mundurach służb białoruskich, na ogrodzenie graniczne były rzucane kłody drewna, gałęzie, rzucano kamieniami, ogrodzenie przecięto. "Tym próbom od razu zapobieżono. Te osoby nie wdarły się dalej (na terytorium Polski), tylko zostały zatrzymane przy pasie drogi granicznej i doprowadzone do linii granicy" - powiedziała Zdanowicz.

Policja poinformowała też w niedzielę, że w sobotę wieczorem, około 20:15 w okolicy Kolonii Klukowicze, inna kilkudziesięcioosobowa grupa migrantów próbowała siłowo przekroczyć granicę i dostać się do Polski, a około stu migrantów czekało w pobliżu. Rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa poinformował, że policjanci, którzy dojechali na miejsce zostali obrzuceni kamieniami, jeden policjant został lekko ranny, od uderzenia kamieniem został uszkodzony hełm, który chronił głowę funkcjonariusza.  Mjr Zdanowicz poinformowała, że zdarzenie w rejonie Kolonii Klukowicze nie było w ocenie SG "siłową" próbą przekroczenia granicy, bo stojąca po białoruskiej stronie granicy grupa nie napierała na ogrodzenie graniczne, choć zachowywała się agresywnie i niebezpiecznie.

W ciągu ostatniej doby SG odnotowała 223 próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, wydano 77 postanowień zobowiązujących do opuszczenia terytorium Polski przez osoby, które dostały się do kraju.



9:30

Około 50 migrantów siłowo wdarło się w sobotę na teren Polski przez polsko-białoruską granicę w rejonie Starzyny w gminie Dubicze Cerkiewne (Podlaskie) - podała w niedzielę rano podlaska policja. Zatrzymano 22 Irakijczyków.

"Na stronę polską wdarło się około 50 imigrantów. W poszukiwaniach udział wzięło 21 policjantów oraz żołnierze i funkcjonariusze SG. 22 obywateli Iraku zostało zatrzymanych przez policjantów. Imigrantów przekazano funkcjonariuszom Straży Granicznej" - podał rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa.

Policja poinformowała, że wieczorem, około 20:15 w sobotę, w okolicy Kolonii Klukowicze, inna kilkudziesięcioosobowa grupa migrantów próbowała siłowo przekroczyć granicę i dostać się do Polski, a około stu migrantów czekało w pobliżu. Krupa podał, że policjanci, którzy dojechali na miejsce zostali obrzuceni kamieniami.

"W jednym z pojazdów policyjnych wgniecione zostały drzwi. Lekko ranny został również nasz policjant. Rzucony kamień trafił w kask funkcjonariusza z Łodzi. Na szczęście policjant nie wymagał hospitalizacji. Siła uderzenia była na tyle duża, że uszkodzony został hełm chroniący głowę policjanta" - poinformował Krupa.

Resort obrony narodowej przekazał natomiast, że w nocy żołnierze i funkcjonariusze mieli zostać obrzuceni przez gruzem (według polskich służb ma być on zwożony nad granicę z białoruskich zakładów budowlanych) czy kamieniami - nie tylko przez migrantów, ale również przez funkcjonariuszy białoruskich służb. 

Jak napisał w sobotę na Twitterze Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, wśród migrantów koczujących przy granicy RP krąży plotka, że Polska zgodziła się na przejazd migrantów tranzytem do Niemiec. "To kłamstwo. Polska granica jest i będzie dobrze strzeżona". W związku z tym, do migrantów "wysyłany jest alert RCB z ostrzeżeniem w języku angielskim, żeby nie wierzyli plotkom, a granica Polski jest dobrze strzeżona". Jak poinformował szef MSWiA, SMS zawiera także link do strony z poszerzoną informacją w 5 językach (angielskim, arabskim, francuskim, niemieckim i polskim) o treści: "Wśród migrantów rozpuszczane są plotki o zorganizowanej akcji, która ma się odbyć 15 listopada. Migrantom zapowiada się, że przyjadą po nich autobusy z Niemiec a Polska je przepuści. To totalne kłamstwo i nonsens! Polska granica będzie nadal silnie chroniona przez polskie siły. Autorzy tych plotek liczą, że uda się zachęcić migrantów do szturmu na granicę Polski. Może dojść do niebezpiecznych sytuacji".

Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że w rejon Kuźnicy przybywać ma coraz więcej uzbrojonych funkcjonariuszy białoruskich służb. 

Natomiast Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, podał, że "po stronie białoruskiej przy granicy z PL pojawiają są żołnierze lub funkcjonariusze, którzy zachowują się, jakby realizowali specjalne zadania, kierują migrantami, organizują instruktaż, kręcą mat. propagandowe, albo wydają rozkazy Białorusinom". Wskazał, że Białorusini wciąż zapewniają również migrantom wsparcie np. w budowie obozowiska. "Cały szlak migracyjny ma zapewnione wsparcie instytucji białoruskich. Operacja hybrydowa przeciwko Polsce to akcja reżimu Łukaszenki, wspierana i kontrolowana przez różne państwowe agendy" - ocenił we wpisie rzecznik. Do wpisu dołączył zdjęcia, na jednym z nich jest widoczny mężczyzna w maseczce. Zdaniem Żaryna, już kilkakrotnie brał on udział w grupowaniu migrantów i przemieszczaniu ich wzdłuż linii granicznej.

Tadeusz Giczan, białoruski dziennikarz, dodaje, że prezydent Białorusi zlecił dostawę do obozu generatora prądu oraz namiotów wojskowych. W pracach pomagają żołnierze i strażacy.

W kierunku polskiej granicy z Białorusią przemieszczać ma się również grupa około 70 osób, która wcześniej znajdowała się w przy granicy z Litwą. Według litewskich pograniczników migranci, w większości młodzi mężczyźni, którzy są obserwowani z ziemi i z powietrza, nie próbują przekroczyć granicy. Wykrzykują, że idą z powrotem do Polski. Mówią, że na granicę litewsko-białoruską zostali z Polski siłą przetransportowani ciężarówkami. VSAT (litewska służba graniczna) podkreśla, że litewscy funkcjonariusze udzielili obcokrajowcom pomocy humanitarnej. Pogranicznicy przerzucili przez granicę paczki z artykułami spożywczymi, wodą i innymi artykułami.

Jak podaje MON, 15 tys. żołnierzy Wojska Polskiego (choć np. minister Kamiński mówił o 13 tys.) wspierać ma działania Straży Granicznej na wschodzie Polski. Resort poinformował w sobotę, że jeszcze tego samego dnia w rejon Michałowa dostarczone mają zostać 73 kontenery mieszkalne dla żołnierzy pełniących służbę na granicy. Transport kontenerów przekazanych przez Agencję Rezerw Strategicznych realizowali żołnierze. 



SOBOTA, 13 LISTOPADA



10:00

W nocy w rejonie Wólki Terechowskiej k. Czeremchy żołnierze białoruscy zaczęli niszczyć tymczasową zaporę graniczą - podała w sobotę Straż Graniczna. Doszło także do próby przekroczenia granicy przez ok. 100 migrantów; dostali oni od Białorusinów gaz łzawiący, którego użyto wobec polskich funkcjonariuszy.

"W nocy w rejonie m. Czeremcha, żołnierze białoruscy zaczęli niszczyć tymczasową zaporę graniczą. Wyrywali słupki ogrodzeniowe oraz rozrywali concertinę przy pomocy pojazdu służbowego. Polskie służby były oślepiane wiązkami laserowymi oraz światłem stroboskopowym" - napisała na Twitterze Straż Graniczna.

Jak dodano, nieopodal tego miejsca około stuosobowa grupa migrantów oczekiwała na możliwość nielegalnego przekroczenia granicy. "Białorusini wyposażyli cudzoziemców w gaz łzawiący, który został użyty w kierunku polskich służb. Tej oraz kolejnym próbom nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej zapobiegliśmy" - przekazała SG. Do jednego z wpisów SG załączyła nagranie, na którym widać, jak ktoś oślepia polskie służby m.in. wiązką laserową oraz światłem z reflektorów.

Rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz sprecyzowała, że do próby przekroczenia granicy doszło w nocy z piątku na sobotę w Wólce Terechowskiej k. Czeremchy. Jak dodała, wyraźnie było widać tam zaangażowanie służb białoruskich. Zdanowska zaznaczyła, że do nielegalnego przekroczenia granicy nie doszło. "Tam zaangażowane były wszystkie służby i próba ta została udaremniona" - dodała.

Z kolei podlaska policja poinformowała, że do próby przekroczenia granicy doszło ok. godz. 1:00 w nocy. Według policji miało dojść do uszkodzenia ogrodzenia na granicy polsko-białoruskiej, a osoby będące po białoruskiej stronie ostatecznie na widok polskich służb miały uciec w głąb lasu. Do incydentu odniósł się także rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. "Kolejna białoruska prowokacja. W nocy Białorusini wykorzystali pojazd do niszczenia ochrony granicznej, oślepiali Polaków i wyposażyli migrantów w gaz łzawiący. Celowe eskalowanie sytuacji!" - napisał na Twitterze.

Policja podała też wcześniej, że w rejonie Wólki Terechowskiej znaleziono w piątek ciało ok. 20-letniego Syryjczyka. Znajdowało się na terenie leśnym. Policja podała, że znalazł je pracownik zakładu usług leśnych. W trakcie oględzin policja znalazła paszport zmarłej osoby. "Przeprowadzone w miejscu odnalezienia ciała czynności nie pozwoliły na jednoznaczne ustalenie przyczyny śmierci. Ciało przekazano do Zakładu Medycyny Sądowej celem wykonania sekcji zwłok i ustalenia przyczyny śmierci" - podała policja.

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu. Zapora wzdłuż granicy z Białorusią powstanie na długości 180 km na terenie Podlasia. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug. Łącznie zapora będzie miała 5,5 m wysokości. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne.



PIĄTEK, 12 LISTOPADA



21:25

Po stronie białoruskiej trwają przygotowania do stworzenia dużego obozu migrantów przy granicy z Polską; służby białoruskie dowożą niezbędne materiały - poinformował w piątek resort spraw wewnętrznych i administracji. MSWiA opublikowało też nagranie, na którym widać pojazdy poruszające się po obozowisku pod granicą Polski. Chor. SG Michał Tokarczyk z sekcji prasowej Komendy Głównej Straży Granicznej wyjaśnił, że to rejon obozowiska na południe od Kuźnicy, gdzie migranci po białoruskiej stronie koczują od poniedziałku. Służby Białorusi dowożą w to miejsce np. drewno na opał i jedzenie. W piątek liczba koczujących osób wzrosła do tysiąca. Rano dołączyła do nich kolejna grupa migrantów, która przedostała się tam przez przejście po stronie białoruskiej.

Liczba migrantów przy granicy polsko-białoruskiej, jak zapowiadali nawet sami Białorusini, a dokładnie Państwowy Komitet Graniczny, ma się jeszcze zwiększyć. Jak informował dzisiaj GPK, "12 listopada około godz. 11. zostało zauważone przemieszczanie się dużej grupy migrantów w stronę granicy". W grupie miało się znajdować około 100 migrantów. Sygnały o kolejnych grupach zmierzających w kierunku granicy potwierdza Straż Graniczna. "Nawet po tym koczowisku w Kuźnicy widzimy, że ta liczba zwiększa się" - informowała mjr Katarzyna Zdanowicz z Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. Liczbę wszystkich imigrantów w pobliżu granicy z Polską pogranicznicy szacują na 3-4 tys. osób. Niezależny białoruski kanał informacyjny NEXTA informuje, że przy granicy z Polską pojawili się również np. obywatele Mali, którzy na Białoruś dostali się z Moskwy, a ich celem jest Francja.

Co ważne, Turcja wprowadziła w piątek do odwołania zakaz lotów z jej terytorium do stolicy Białorusi Mińska dla obywateli Syrii, Jemenu i Iraku. Głównymi hubami lotniczymi, poprzez które migranci dostają się na teren Białorusi, są właśnie Stambuł, ale też Dubaj i Moskwa. Natomiast rząd Iraku proponuje dobrowolną repatriację Irakijczykom, którzy utknęli na granicy Polski z Białorusią - przekazał w piątek agencji AFP jeden z irackich dyplomatów.

Polskie służby podkreślają, że migranci "działają" pod nadzorem samych Białorusinów, dostarczając im nie tylko jedzenie czy picie, ale również sprzęt do niszczenia zabezpieczeń i budowy obozowiska. Na udostępnionych przez Stanisława Żaryna, rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych, zdjęciach widać mężczyzn z siekierami oraz umundurowane osoby, które niosą szczypce do cięcia metalu. Żaryn pisał również, że migranci otrzymują "instrukcje, związane z długotrwałym oddziaływaniem na Polskę", m.in. w Kuźnicy, gdzie zorganizowana została w czwartek akcja "Sorry Poland".

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zwracał w piątek uwagę, że za bezpieczeństwo granicy odpowiada przede wszystkim Straż Graniczna, która koordynuje działania, ale jest ona wspierana przez żołnierzy Wojska Polskiego i funkcjonariuszy policji. "Za część granicy polsko-białoruskiej, tę północną część, odpowiada właśnie dowództwo 16. Dywizji Zmechanizowanej, a więc to stąd ta sprawa, która dotyczy udziału Wojska Polskiego jest koordynowana" - mówił minister. Dodał, że w podporządkowaniu dowódcy 16. dywizji służą też żołnierze z dywizji 12. i 11., z kolei południowy odcinek granicy jest wspierany przez żołnierzy z 18. Dywizji Zmechanizowanej. Żołnierze Wojska Polskiego zbudowali też dotąd ponad 180 km tymczasowego ogrodzenia, które utrudniać ma próby nielegalnego forsowania granicy. 

Polskie władze podejrzewają, że kryzys na granicy z Białorusią nie tylko nie skończy się w ciągu tygodni, ale nawet miesięcy. W związku z tym, jak zapewniają przedstawiciele m.in. resortu obrony, poprawiane są warunki bytowe pełniących tam służbę żołnierzy i funkcjonariuszy. Tak samo sytuację ocenia np. Frontex, którego dyrektor wykonawczy Fabrice Leggeri podkreśli, że zgodnie z analizami ryzyka agencji, "wszystkie czynniki, które wywołały ten kryzys, wciąż istnieją i że sprawy nie postępują w dobrym kierunku i nie ulegają deeskalacji". Dodał, że chociaż Frontex nie wysłał swoich funkcjonariuszy na granicę Polski z Białorusią, rozważa udostępnienie Polsce dodatkowych zdjęć satelitarnych i zwiększenie nadzoru powietrznego nad granicą Polski z Białorusią. Planuje również pomóc Polsce w odsyłaniu migrantów do ich krajów ojczystych. 

W piątek rano ministerstwo obrony Białorusi ogłosiło rozpoczęcie wspólnych manewrów wyspecjalizowanych jednostek sił zbrojnych Białorusi i rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych. Te ćwiczenia nie są jednak jedynym przedsięwzięciem przygranicznym Państwa Związkowego Rosji i Białorusi. Prezydent Alaksandr Łukaszenka poinformował Radę Ministrów w czwartek 11 listopada, że w planach jest przeprowadzanie rosyjsko-białoruskich patroli przy granicy z Polską (jak i także i innych odcinków granicy państwowej Republiki Białoruś –  z Łotwą, Litwą oraz z Ukrainą). Białoruski prezydent poprosił już o to rosyjskiego ministra obrony gen. armii Siergieja Szojgu. Łukaszenka poinformował również, że w przygranicznym obozie znajduje się 1790 osób, dodając, że nieznane siły starają się dostarczyć broń i amunicję sprowadzoną rzekomo z Donbasu. Jednocześnie wyraził swe obawy odnośnie obecności Sił Zbrojnych RP przy granicy z Białorusią, dodając, że obecność  rosyjskich bombowców nad Białorusią (najpierw były to Tu-22M3, następnie Tu-160) jest słuszna i ma stanowić element patrolowania granicy polsko-białoruskiej.

Działania strażników granicznych, policjantów i żołnierzy na granicy wspierają również strażacy. Jak poinformowała Komenda Główna PSP, "w ramach wsparcia sytuacji na wschodniej granicy PSP odnotowało 307 działań związanych z kryzysem migracyjnym". We wpisie wyjaśniono, że "są to głównie: dostarczanie wody do celów sanitarnych (130), wsparcie w oznakowaniu terenu (59), zabezpieczenie lądowisk śmigłowców wojskowych (28) oraz udostępnienie oświetlenia, usuwanie konarów, udostępnienie namiotów oraz umożliwienie wyjazdu z trudnego terenu".

Spokojnie jest nadal na lubelskim odcinku granicy z Białorusią. Jak zapewniają przedstawiciele Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, formacja nie odnotowuje tam "szczególnych zdarzeń związanych z próbą nielegalnego przekroczenia granicy państwowej".



10:20

Resort obrony narodowej poinformował, że migranci przekroczyli przejście graniczne w Kuźnicy, po stronie Białorusi, a następnie rozpoczęli marsz wzdłuż ogrodzenia. Ich celem, jak poinformowała rzeczniczka komendanta Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz, miało być dołączenie do już teraz ponadtysięcznej grupy koczującej po stronie białoruskiej. Jak zaznaczyła, ostatecznie to im się udało. Podkreślała przy tym, że działo się to po stronie Białorusi, a po polskiej wszystko jest zabezpieczone.

Natomiast Straż Graniczna podała, że w nocy z czwartku na piątek odnotowała użycie przez służby białoruskie lasera, który miał najprawdopodobniej oślepić polskich funkcjonariuszy i żołnierzy.

A tak sytuacja w obozie w okolicach Kuźnicy wygląda na nagraniach udostępnianych przez białoruski Państwowy Komitet Graniczny, gdzie - zgodnie z informacjami przekazywanymi przez polskie służby - liczba koczujących migrantów wzrosła już do ponad tysiąca:



9:44

"Wczoraj (czwartek, 11 listopada) około godz. 20:00 w rejonie Kuźnicy białoruskie wojsko przy użyciu siły próbowało przepchnąć na polską stronę 35 osób, w większości były to kobiety i dzieci. Białoruskie wojsko pchnęło te osoby w ogrodzenie wykonane z drutu kolczastego, próba została udaremniona przez funkcjonariuszy policji, Straży Granicznej i żołnierzy" - podał rzecznik komendanta podlaskiej policji Tomasz Krupa. Dodał, że obecnie w tym miejscu przebywa grupa ok. dwustu osób, pilnowana przez białoruskich żołnierzy.

Krupa poinformował też, że koło miejscowości Połowce, po stronie białoruskiej zgromadziła się grupa ok. stu imigrantów. "Osoby te nie podjęły próby przekroczenia granicy, na miejscu po stronie polskiej interweniowało kilkudziesięciu polskich policjantów wraz z funkcjonariuszami SG i Wojska Polskiego" - dodał rzecznik. 

O tym co działo się w nocy przy granicy Polski z Białorusią pisze również resort obrony narodowej. "Kolejny przykład instrumentalnego traktowania migrantów przez Białoruś. Migranci są zmuszani do marszu wzdłuż ogrodzenia oddzielającego granicę" – podało w piątek na Twitterze Ministerstwo Obrony Narodowej. MON do wpisu załączyło film. Widać na nim idącą szybko grupę osób za ogrodzeniem oddzielającym granicę polsko-białoruską oraz słychać ponaglające krzyki w języku białoruskim.

Spokojnie minęła ostatnia doba na granicy woj. lubelskiego z Białorusią. Straż Graniczna nie odnotowała tam "szczególnych zdarzeń związanych z próbą nielegalnego przekroczenia granicy państwowej z terytorium Białorusi do Polski", jak poinformował rzecznik komendanta NOSG por. Dariusz Sienicki.

Polskie władze spodziewają się jednak eskalacji napięcia na odcinku z Białorusią. "Sytuacja jest bardzo napięta i - wielokrotnie powtarzane słowo - bardzo dynamiczna, tzn. że bez przerwy możemy się spodziewać w zasadzie tylko eskalacji, a nie deeskalacji" - podkreśla szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w piątek w Programie Pierwszym Polskiego Radia. 

Szef BBN ocenił, że deeskalacja konfliktu na granicy na pewno nie będzie miała miejsca w ciągu najbliższych kilku lub kilkunastu dni. Zaznaczył przy tym, że działania strony białoruskiej mają charakter hybrydowy, w tym psychologiczny. "Mamy do czynienia z wojną psychologiczną, hybrydową, prowadzoną świadomie przez ośrodki, które chcą osłabić i docelowo dążyć do zniszczenia naszego państwa i tych, którzy często są określani mianem <<użytecznych idiotów??, często w swoim przekonaniu działających z dobrych pobudek - to stosunkowo nieliczne grupy, ale widoczne medialnie" - dodał.

Soloch pytany, czy obecnie działania wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą są zapowiedzią wydarzeń analogicznych do tych z 2015 r., odparł, że BBN liczy się z każdym scenariuszem. "Musimy patrzeć na sytuację na naszej granicy z Białorusią jako na część większej układanki" - mówił. "Jeśli chodzi o sytuację na Ukrainie, to jesteśmy w konsultacji z naszymi sojusznikami, w tym zwłaszcza z Amerykanami. W ciągu najbliższych dni będziemy mieli więcej konkluzji z analiz informacji, które nawzajem sobie przekazujemy" - dodał.

Pytany o punkt krytyczny, w którym Polska poprosi o wsparcie NATO w sprawie sytuacji na granicy, odpowiedział, że Polska jest w stałym kontakcie z sojusznikami, ale nie chce informować publicznie o potrzebach wsparcia. Przekonywał, że Polska w sensie organizacyjnym jest samowystarczalna i broni swoich granic samodzielnie, ale nie można - w jego opinii - wykluczyć, że działaniom na granicy będą towarzyszyły działania hybrydowe w głąb kontynentu europejskiego.

Soloch ocenił, że cele Rosji i Białorusi są obecnie znacznie szersze niż tylko uruchomienie Nord Stream 2 i wywieranie presji w obszarze energetyki. Pytany w tym kontekście o słowa prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki o "zakręceniu kurka" z gazem szef BBN odparł, że tego typu groźby w jego ocenie są konsultowane z Rosją i inspirowane z Moskwy.



CZWARTEK, 11 LISTOPADA



10:30

W środę późnym wieczorem w okolicach Białowieży doszło do kolejnej próby siłowego sforsowania granicy przez grupę ok. 150 migrantów - poinformowała st. chor. sztab. Ewelina Szczepańska z sekcji prasowej Komendy Głównej SG. Formacja poinformowała, że próba została udaremniona. Dodano, że służby Białorusi przewiozły większą część migrantów w głąb lasu, zaś pozostała grupa rozpaliła ogniska kilkanaście metrów od linii granicy państwowej.

Informację o próbie siłowego przekroczenia granicy przez grupę kilkuset migrantów w rejonie Białowieży, przekazało także w czwartek rano Ministerstwo Obrony Narodowej. Jak podał resort na Twitterze, "atak rozpoczął się rzucaniem w stronę żołnierzy różnych przedmiotów, a następnie próbą zniszczenia ogrodzenia". "Żołnierze oddali strzały ostrzegawcze w powietrze" - poinformowało MON. MON zaznaczył jednocześnie, że "po dotarciu na miejsce wsparcia Straży Granicznej i Policji sytuacja uspokoiła się". "Służby graniczne Białorusi przewiozły większą część migrantów w głąb lasu" - dodał resort. Ponadto resort poinformował, że "w tym samym czasie w okolicach Szudziałowa doszło do kolejnego ataku migrantów na żołnierza". "Został uderzony gałęzią w klatkę piersiową. Oddał dwa strzały ostrzegawcze w powietrze. Żołnierzowi nic się nie stało" - podkreśliło ministerstwo. "Agresywni napastnicy oddalili się w głąb Białorusi" - zaznaczył MON.

Wiceszef MSWiA Bartosz Grodecki pytany był w Polsat News, czy rząd ma sygnały, że w Święto Niepodległości na granicy polsko-białoruskiej może wydarzyć się "coś szczególnego". "Jesteśmy na to przygotowani" - odparł wiceminister. "Mamy dzisiaj wyjątkowy dzień, święto państwowe (...) W odbiorze drugiej strony może być taki scenariusz, że skoro my musimy działać niemalże na dwóch frontach - zabezpieczać Marsz Niepodległości i granicę - to znaczy, że gdzieś będziemy słabi" - powiedział. Jak dodał, możliwa jest sytuacja, w której "gdzieś w okolicach wieczornych" może dojść do "szturmu" na naszą granicę.

Co więcej, w rozmowie padło też pytanie o pomysł przedłużenia obowiązującego od 2 września stanu wyjątkowego, który zakończyć miałby się z końcem listopada. "Jest taki pomysł, ponieważ ta sytuacja eskaluje (...) Ta decyzja jeszcze nie zapadła. Jeśli zapadnie, to zapewne rzecznik rządu będzie to komunikował. Natomiast, skoro ta sytuacja eskaluje, to my musimy rzeczywiście działać w stanie podwyższonej gotowości" - ocenił wiceminister. 



ŚRODA, 10 LISTOPADA



21:30

Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało film, na którym widać żołnierzy białoruskich z karabinami snajperskimi i granatnikami przy granicy z Polską. "To projekcja siły ze strony Białorusinów" - podał we wpisie resort obrony.

"Projekcja siły ze strony Białorusinów. Niektórzy z żołnierzy specjalnie dają się nagrywać z karabinami snajperskimi i granatnikami" – napisało w środę na Twitterze Ministerstwo Obrony Narodowej. MON do wpisu załączyło film. Widać na nim stojących przy granicy, w szpalerze w kilkumetrowym odstępie, białoruskich żołnierzy, którzy prezentują broń.

W poniedziałek rzecznik rządu Piotr Müller mówił po naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem prezydenta i premiera, że w tej chwili mamy już do czynienia z prowokacjami ze strony funkcjonariuszy białoruskich oraz osób związanych z funkcjonariuszami białoruskimi. "Włącznie z takimi sytuacjami jak mierzenie z broni do naszych funkcjonariuszy, oddawanie tak zwanych ślepych strzałów. Oczywiście ten funkcjonariusz po naszej stronie nie może sobie do końca zdawać sprawę, czy to będzie ślepy strzał, czy strzał prawdziwy, ale również z sytuacjami oddawania już strzałów rzeczywistych w powietrze" - powiedział.

Zaznaczył, że "spodziewamy się, że na polskiej granicy może w najbliższym czasie dojść do eskalacji tego typu działań, które będą miały charakter zbrojny". "Bardzo tego się obawiamy. Jednocześnie o tym informujemy, ponieważ takie zachowania, takie prowokacje ze strony białoruskiej mogą się pojawić" - podkreślił wówczas Müller.



11:54

Minionej doby w trzech miejscach w województwie podlaskim prowadzone były akcje z związku z nielegalnym przekroczeniem granicy z Białorusi przez duże grupy cudzoziemców, liczące od dwustu do kilkudziesięciu osób - poinformowała Straż Graniczna. Chodzi o zdarzenia z okolic Krynek, Białowieży i Dubicz Cerkiewnych. W okolicy Krynek grupa imigrantów, którym udało się sforsować ogrodzenie graniczne i dostać do Polski liczyła ok. stu osób, w okolicach Białowieży było to ok. dwustu osób, zaś koło Dubicz Cerkiewnych - kilkadziesiąt osób

"Wszystkie te próby zostały udaremnione, wszystkie te osoby zostały z powrotem przekierowane, doprowadzone na Białoruś" - mówiła mjr Katarzyna Zdanowicz, rzecznik komendanta Podlaskiego Oddziału SG. Dodała, że przy przejściu granicznym w Kuźnicy nadal jest obozowisko imigrantów, według szacunków SG jest tam kilkaset osób, początkowo liczbę tę szacowano na 800 osób, ale zmniejsza się ona. "Być może jest ich trochę mniej, ale niewiele" - dodała.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych poinformował, że sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest dynamiczna. Migranci z okolic Kuźnicy, jak tłumaczył, mieli jego zdaniem zostać podzieleni na grupy, które będą służyły rozciąganiu kryzysu wzdłuż granicy. Polskie władze spodziewają się również napływu kolejnych grup z Mińska. "Mamy do czynienia ze zdecydowaną eskalacją problemu, ze zadecydowanie większymi wyzwaniami w najbliższych dniach" - mówił Żaryn w Radiu Plus. Powiedział też, że masowe próby forsowania granicy przez migrantów sprzyjają prowokacjom. "My jesteśmy świadomi, że część tych prowokacji jest robiona po to, żeby sprzedawać później reakcję polską w mediach propagandowych, żeby tworzyć też narrację w wojnie informacyjnej, którą przy tej okazji widzimy" - mówił Żaryn.

W rozmowie z portalem Wirtualna Polska rzecznik rządu został zapytany, czy w relacjach z Białorusią możliwa jest "opcja atomowa", czyli całkowite zamknięcie granicy, zablokowanie handlu i jakiejkolwiek wymiany z Białorusią. "W scenariuszach dalej idących taki scenariusz jest brany pod uwagę" - przyznał rzecznik rządu. "Wysyłamy informacje do władz Białorusi, że takie zagrożenie istnieje, jeśli władze Białorusi nie zaprzestaną swoich działań" - dodał. Przyznał, że "żadnej informacji zwrotnej w tej sprawie nie ma". "Jednym z wariantów, który mamy w analizach jest to, że funkcjonariusze służb białoruskich na przykład udostępnią jednej, dwóm, trzem osobom, które są w tych grupach broń i po prostu dojdzie do sytuacji, która będzie związana z jej użyciem i będziemy wtedy mieli kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Wtedy oczywiście władze białoruskie powiedzą, że absolutnie nie mają nic z tym wspólnego" - mówił Müller.



9:00

"To nie była spokojna noc, rzeczywiście było wiele prób przełamania polskiej granicy. Z tego, co usłyszałem, z meldunków dowództwa Wojska Polskiego (...) i z tego, co możemy się zapoznać z komunikatów Straży Granicznej, wszyscy ci, którzy się przedarli, zostali zatrzymani" - powiedział Błaszczak w Programie 1 Polskiego Radia.

Jak podkreślił Błaszczak, "sytuacja nie jest spokojna". "Teraz trochę inaczej wygląda sposób działania, ze strony tych, którzy atakują polską granicę. O ile dwa dni temu mieliśmy jedną, dużą grupę skoncentrowaną niedaleko Kuźnicy Białostockiej i tam była (...) próba sforsowania granicy, o tyle teraz mamy do czynienia z mniejszymi grupami, choć licznymi, które równolegle, w kilku miejscach atakują polską granicę" - tłumaczył minister obrony narodowej.

Jak przekazała na Twitterze Straż Graniczna, minionej doby odnotowano 599 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Zatrzymanych zostało 9 osób, w tym obywatele Libanu, Iraku i Syrii.



WTOREK, 9 LISTOPADA

21:15

"Stale pracujemy nad polepszeniem warunków bytowych żołnierzy na granicy, przygotowując się na długie miesiące walki z prowokacją Łukaszenki" - mówił premier Mateusz Morawiecki udzielając we wtorek w Sejmie informacji o sytuacji na granicy z Białorusią. 

"Z ministrem Błaszczakiem dziś byliśmy (na granicy - przyp. red.). Jasna sprawa, że mieszkać w namiocie czy kontenerze, to nie to samo, co w mieszkaniu. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę" - mówił szef rządu, podkreślając, że liczba ciepłych posiłków i warunki sanitarne są na tyle dobre, "na ile w warunkach polowych można to było stworzyć". "Pan minister Błaszczak pracuje nad tym, żeby je stale polepszać, poprawiać" - dodał premier, zaznaczając, iż powstaje "całe miasteczko kontenerowe, po to żeby lepiej można mieszkać". "Przygotowujemy się na długie miesiące, długie kwartały, a może długie lata walki z tą prowokacją Łukaszenki" - podkreślił premier. Szef rządu zapewnił również, że funkcjonariusze, którzy potrzebowaliby opieki psychologicznej, będą mieli zapewniony taki rodzaj wsparcia.

Morawiecki potwierdził także, że na granice będzie kierowanych więcej żołnierzy (obecnie ma być tam ich ok. 13 tys.). Premier poinformował również, że rząd zastanowi się nad włączeniem do działań "Ochotniczych Straży Pożarnych w szerszym zakresie, leśniczych oraz myśliwych". "Zastanowimy się nad tym. Nie mówię dzisiaj <<tak>> lub <<nie>>, ale rzeczywiście przemyślimy ten temat, bo to są rzeczywiście ważne zasoby organizacyjne" - ocenił szef rządu.



18:21

"Sytuacja pod Kuźnicą jak na razie się ustabilizowała" - powiedział we wtorek wiceminister MSWiA Błażej Poboży. "Polskim służbom udało się uniemożliwić przedarcie się migrantów na stronę polską i w związku z tym noc była bardzo spokojna" - podkreślił.

Z rozpoznania strony polskiej, jak dodał wiceszef MSWiA, wynika, że "migranci, którzy zostali podprowadzeni pod granicę z Polską, planują tam dłuższy pobyt". "Wskazują na to namioty, śpiwory, koce. Spodziewam się czegoś, co publicystycznie można by nazwać Usnarzem 2.0" - mówił, nawiązując do koczowiska utrzymywanego po białoruskiej stronie granicy z Polską na wysokości Usnarza Górnego. "Oczywiście, to może się zmienić, jeśli zmieni się pomysł tych, którzy za tym stoją, czyli reżimu białoruskiego" - podkreślił Poboży.



17:39

Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, poinformował we wtorek w Sejmie, że w poniedziałek, 8 listopada około 1500 osób próbowało przełamać granice państwa polskiego. Dodał, że bezpośrednio w pasie przy granicy na Białorusi przebywa obecnie ok. 2-4 tysięcy nielegalnych migrantów, którzy - jak powiedział - "będą dążyli w najbliższym czasie - być może w najbliższych godzinach, być może w najbliższych dniach - do kolejnego szturmu na naszą granice". Natomiast ogólnie na Białorusi przebywać ma około 15 tysięcy migrantów, a tygodniowo odbywać ma się około 40 lotów do Mińska z kilku państw świata - głównie Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Syrii i Libanu. Zaznaczył, że tygodniowo mniej więcej 2 tysiące migrantów trafia na lotnisko w Mińsku, jednak dynamika przybyć spada, bo kilka tygodni temu było to ok. 3,5 tys. migrantów tygodniowo.

Wojsko odbudowało już ogrodzenie graniczne w miejscu, gdzie próbowano w poniedziałek, 8 listopada masowo przekroczyć zewnętrzną granicę Unii Europejskiej pomiędzy Polską a Białorusią. 



16:53

Jak poinformował w Sejmie minister Mariusz Błaszczak, szef resortu obrony narodowej, w tej chwili na granicy służbę pełni około 13 tysięcy żołnierzy z czterech dywizji. W działania, jak mówił, włączony jest także komponent lotniczy – łącznie w użyciu jest pięć śmigłowców. Żołnierzy wojsk operacyjnych wspierają żołnierze wojsk inżynieryjnych odpowiedzialni za budowę i naprawę uszkodzeń ogrodzenia.

W ochronę strefy przygranicznej zaangażowani są także żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy od momentu wprowadzenia stanu wyjątkowego, prowadzą operację "Silne Wsparcie". Terytorialsi stanowią już także odwód działań na granicy, m.in. zatrzymując nielegalnych migrantów. WOT, jak podaje MON, doświetla także tereny małych miejscowości oraz prowadzi specjalną infolinię, pod którą można uzyskać pomoc w razie zagrożenia.



16:49

"Nie odnotowaliśmy żadnych szczególnych zdarzeń, w tym prób nielegalnego przekroczenia granicy państwowej z terytorium Białorusi do Polski. Granica jest chroniona przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, wojsko oraz policję" - przekazał we wtorek popołudniu rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej por. Dariusz Sienicki.

Polsko-białoruski odcinek granicy na Lubelszczyźnie liczy 171 km. "Granica w województwie lubelskim jest o tyle charakterystyczna na odcinku z Białorusią, że w całości przebiega po rzece granicznej Bug - rzece dzikiej - która stanowi też dość sporą przeszkodę w nielegalnym pokonywaniu granicy" – wyjaśnił rzecznik NOSG.



16:30



14:01

Radio Swaboda publikuje rozmowę z anonimowym byłym funkcjonariuszem białoruskiej straży granicznej, który mówi wprost, że jego dawni koledzy "popełniają przestępstwo służbowe". "Zgodnie z prawem, by znajdować się w strefie przygranicznej, trzeba mieć paszport i przepustkę, jaką wydaje służba graniczna. My widzimy migrantów, którzy swobodnie <<żyją>> w strefie granicznej, palą ogniska, ścinają drzewa i nikt ich nie zatrzymuje! W nocy w ogóle nie wolno przebywać na terenie strefy przygranicznej. Można to zrobić tylko w wyjątkowych sytuacjach i za zgodą naczelnika struktur służby granicznej" – powiedział były funkcjonariusz. "Skoro więc są tam oni <<legalnie>> (a tak twierdzi Białoruski Komitet Graniczny), to oni są tam wyłącznie na mocy decyzji straży granicznej" – uważa rozmówca Swabody. Zwraca uwagę, że funkcjonariusze nie tylko tolerują łamanie prawa, ale i sprzyjają takim działaniom.

Według przepisów instrukcja jest standardowa - mówi. "Zatrzymanie, protokół, areszt tymczasowy, decyzja o deportacji. I zawsze tak było" – wyjaśnia. Wskazuje również, że gdy migranci szli drogą w stronę przejścia granicznego, nie było to złamanie prawa. Jednak już zejście do lasu i strefy przygranicznej oznacza, że złamali przepisy.

Jego zdaniem do "ochrony" migrantów oraz do "kordonu", który ich ochrania, zaangażowano także żołnierzy służby zasadniczej.

"Na wideo widać, że wszyscy mają takie same śpiwory, nawet Kurdowie i Syryjczycy. A to oznacza, że zakupy były scentralizowane" – ocenia rozmówca Radia Swaboda.



11:20

"Myślę, że Polska zdecyduje się na ten art. 4, ale to jest tylko moja opinia" – oznajmił Maciej Wąsik, wiceminister Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, odpowiadając w TVP Info o możliwość skorzystania przez Polskę z zapisu traktatowego NATO. Podkreślił, że decyzje w tej sprawie będą podejmować prezydent i premier. Artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego stanowi: "Strony będą się konsultowały, ilekroć zdaniem którejkolwiek z nich zagrożona będzie integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron".

Wąsika ocenił również, że "trzeba rozbudowywać wspólne działania chroniące granice Unii Europejskiej". "Trzeba rozbudowywać Frontex, bo Frontex jest w tej chwili za słaby (…) to nie jest jeszcze europejska służba graniczna tak silna, żeby mogła pilnować jakichkolwiek granic w sposób skuteczny, bo Frontex liczy 1300 osób, a polska Straż Graniczna liczy 16 tys. funkcjonariuszy" - powiedział. Poinformował, że granicy z Białorusią strzeże 12 tys. żołnierzy, 4 tys. strażników granicznych i 1500 policjantów, w tym 250 antyterrorystów.



11:00

"Oceniamy, że mamy do czynienia z długotrwałą eskalacją tego kryzysu granicznego. Wiemy, że migranci, którzy zostali doprowadzeni pod samą granicę, głównie w okolicy Kuźnicy rozbili sobie obozowiska" - podkreślił we wtorek w Polskim Radiu 24 Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych (ma to być ok. 600-700 osób). "Spodziewamy się, że napór ich działania, tuż przy naszej granicy, będzie prowadzony przez wiele dni, jeżeli nie dłużej" - dodał. Polskie służby szacują, że na Białorusi przebywać może od 12 do 15 tys. migrantów, oczekujących na przerzut na terytorium Unii Europejskiej. Żaryn zwrócił też uwagę, że Alaksandr Łukaszenka szuka coraz to nowych możliwości transportu ludzi do Mińska. "Moskwa to jest jeden z hubów transportowych, który jest wykorzystywany do tego, żeby szlak migracyjny zasilać podobnie, jak lotnisko w Damaszku, Bejrucie czy w Dubaju. Te wszystkie lotniska są zaangażowane w transport ludzi na Białoruś" - podkreślił.

Obecnie na granicy polsko-białoruskiej pracuje kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy różnych formacji - Straży Granicznej, Policji oraz żołnierzy Wojska Polskiego i Wojsk Obrony Terytorialnej - a liczba ta jest zwiększana. Jak informował we wtorek Piotr Müller, rzecznik rządu polskie władze nie mają planu wprowadzenia stanu wojennego przy granicy. Na razie wojskowi będą odbudowywać, w miarę możliwości, zniszczone ogrodzenie. W rejonie 30 listopada skończy się stan wyjątkowy, ale w zabezpieczaniu granicy - co zapowiedział Müller - pomocne będą zapisy uchwalonej przez Sejm ustawy o budowie zapory, które będą ograniczały możliwość przebywania w strefie przy samej granicy państwowej (max. 200 m od linii granicznej).

Niezależny kanał informacyjny NEXTA donosi, że prorządowi białoruscy eksperci oceniają, że liczba migrantów będzie rosnąć. Co więcej, będą oni trenowani i wyposażani w niezbędny do przekroczenia granicy sprzęt. Jak podaje, migranci atakować będą linie graniczne w różnych odcinkach granicy w grupach po nawet parę tysięcy osób. 

Na wydarzenia na polsko-białoruskiej granicy reaguje już m.in. Litwa, której rząd zaproponował zaostrzenie stanu wyjątkowego w swej strefie przygranicznej z Białorusią (5 km w głąb kraju) na okres jednego miesiąca. Tym stanem zostałyby też objęte miejsca zakwaterowania migrantów. Mieliby oni m.in. ograniczone prawo do korespondencji i rozmów telefonicznych z wyjątkiem możliwości zwracania się do instytucji i organów państwowych. Wzmocniona zostałaby ochrona granicy, a ruch pojazdów w strefie przygranicznej byłby ograniczony. Wprowadzenie reżimu nadzwyczajnego pozwoli również na wykorzystanie rezerwy państwowej do radzenia sobie z kryzysem. Przypomnijmy, że w związku z napływem nielegalnych migrantów z Białorusi Litwa na początku lipca wprowadziła stan wyjątkowy w całym kraju.



9:16

Ministerstwo Obrony Narodowej informuje, że w kierunku obozowiska w okolicach Kuźnicy zmierza grupa białoruskich funkcjonariuszy.

Natomiast dziennikarz Tadeusz Giczan informuje, choć to niepotwierdzone doniesienia, że służby najprawdopodobniej nie dopuszczają większej liczby migrantów do obozowiska w okolicach Kuźnicy (tak jak w poniedziałek późnym wieczorem, straszyć ich mają strzałami w powietrze, które słychać na nagraniu). Auta, w tym taxi, dowożące migrantów do granicy mają być zawracane na punktach kontrolnych do Grodna. 



6:40

We wtorek, 9 listopada rano Podlaska Policja poinformowała, że noc na granicy minęła "w miarę spokojnie". Nie było prób siłowego przedarcia się. "Jedynie w policyjny samochód poleciał kamień" - czytamy. Skończyło się na wgnieceniu.

Migranci, obozujący po drugiej stronie linii, słyszą również nadawany przez policję komunikat, informujący że przekraczanie polskiej granicy jest legalne jedynie na przejściu granicznym.

Natomiast jeszcze późnym wieczorem w poniedziałek, 8 listopada Polska Policja zamieściła w mediach społecznościowych nagranie, wykonane po zmroku na granicy polsko-białoruskiej. Widać na nim zasieki oraz koczujących ludzi po białoruskiej stronie granicy. Migranci gdzieniegdzie mają rozpalone ogniska.

"Czuwamy. Życząc wszystkim spokojnej nocy pozostajemy na posterunku, wspierając Straż Graniczną i Wojsko Polskie" - napisała Policja Polska na Twitterze.



PONIEDZIAŁEK, 8 LISTOPADA

19:10

Straż Graniczna, w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej, podjęła decyzję o zawieszeniu ruchu granicznego na drogowym przejściu w Kuźnicy od wtorku, 9 listopada, od godz. 7:00. Formacja informuje, że podróżni powinni się kierować na przejścia w Terespolu i Bobrownikach. 

image
Źródło: Google Maps 

Chor. SG Michał Tokarczyk z sekcji prasowej Komendy Głównej Straży Granicznej poinformował, że zawieszony zostanie ruch zarówno towarowy, jak i osobowy. Jak zaznaczył, przejście w Kuźnicy będzie zamknięte do odwołania.

Natomiast rzeczniczka komendanta głównego Straży Granicznej ppor. Anna Michalska powiedziała, że przejście będzie zamknięte w obu kierunkach. Działać ma natomiast przejście kolejowe. Wyjaśniła, że decyzja wynika z braku reakcji Białorusinów na prośby strony polskiej, aby zapobiegali oni nielegalnym przekroczeniom granicy. Jak dodała, stronę białoruską ostrzegano, że jeśli nie podejmą działań - przejście zostanie zamknięte.



17:47

Według nieoficjalnych doniesień, po białoruskiej stronie granicy słychać strzały. Żołnierze, jak informuje opozycyjny dziennikarz Tadeusz Giczan, mają strzelać w powietrze, by wystraszyć migrantów starających się wrócić w głąb terytorium Białorusi.



17:20

Rzecznik rządu udostępnił dwa materiały wideo, ukazujące co działo się w poniedziałek, 8 listopada na polsko-białoruskiej granicy.



16:40

Po godz. 16:00 zakończyło się spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z przedstawicielami rządu i służb. Omawiali kroki jakie należy podjąć w reakcji na sytuację na granicy. Prezydent podejmie kolejne kontakty z sojusznikami z UE i NATO. Jak poinformował po spotkaniu Paweł Soloch, polskie władze spodziewają się, że w ciągu najbliższych godzin ataki na granicę zostaną nasilone, a prezydent bierze pod uwagę zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Resort obrony narodowej podaje, że polskim służbom "udało się zatrzymać pierwszą masową próbę sforsowania granicy". Migranci rozbili już obóz w rejonie Kuźnicy i są cały czas pilnowani przez białoruskie służby.

Według rzecznika rządu, Piotra Mullera "u polskich granic jest około 3-4 tys. osób, które są w bezpośredniej bliskości granicy, a na terenie całej Białorusi około kilkanaście tysięcy ludzi jest gotowych przekroczyć polską granicę". Zapowiedział również wzmacnianie ochrony w miejscach, które są szczególnie narażone na ataki, czyli próby forsowania. Rzecznik rządu podkreślił także, że choć na wschodniej granicy Polski dochodzi do licznych prowokacji ze strony służb białoruskich, to "używanie broni to jest ostatnia rzecz, którą chcielibyśmy zrobić".

Polska Policja informuje, że w odpieraniu tłumu na granicy udział brali w poniedziałek, 8 listopada policjanci z Białegostoku, Poznania, Bydgoszczy, Gdańska i Łodzi.

Premier Mateusz Morawiecki jeszcze dzisiaj odbędzie wideorozmowę z premierami Litwy i Łotwy, które też są narażone na ataki ze strony Białorusi.



15:55

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn opublikował oświadczenie, w którym polskie władze podkreślają, że "rozpoczęła się właśnie skoordynowana próba masowego wkroczenia na teren RP migrantów wykorzystywanych przez Białoruś do ataku hybrydowego przeciwko Polsce".

Obecna sytuacja na granicy białorusko-polskiej to wynik celowego eskalowania napięcia przez stronę białoruską. W rejonie naszej granicy znalazły się duże grupy migrantów, które są w pełni kontrolowane przez służby i wojsko białoruskie.

fragment oświadczenia Stanisława Żaryna, rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych

Żaryn podkreśla również, że władze Białorusi stworzyły sztuczny szlak migracyjny, czego celem jest destabilizacja sytuacji w Polsce, Litwie i Łotwie, a także zmuszenie Unii Europejskiej do zniesienia sankcji nałożonych na Mińsk. "W odniesieniu do Polski działania Łukaszenki mają charakter celowej destabilizacji granicy, ale również są uzupełniane przez metody walki informacyjnej" - pisze rzecznik. 

Działania podejmowane w odpowiedzi przez Polskę mają być, jak czytamy w oświadczeniu, adekwatne do tego, by bronić granicy, która jest jednocześnie zewnętrzną granicą UE oraz NATO. "Nasi Sojusznicy kilkakrotnie wyrażali poparcie dla działań Polski obliczonych na zabezpieczenie naszej granicy" - zapewnia rzecznik.

"Litwa z pełną solidarnością wspiera Polskę, dziś omawiałem działania wobec hybrydowego atak na granicę białorusko-polską z prezydentem Andrzejem Dudą" - poinformował w poniedziałek prezydent Litwy Gitanas Nauseda. Natomiast premier Łotwy Edgars Rinkeviczs podkreślił, że "UE musi wspierać Polskę". "Estonia wspiera Polskę w każdy możliwy sposób" - przekazała dyplomacja tego kraju.



15:44

Wiceminister MSWiA Maciej Wąsik sytuację na granicy, w okolicach Kuźnicy opisuje jako "regularną bitwę". "W tej chwili pod Kuźnicami trwa regularna bitwa. Straż Graniczna, Policja i Wojsko Polskie bronią naszej Granicy przed atakiem migrantów inspirowanym i przygotowanym przez Łukaszenkę" - napisał polityk na Twitterze.

Jak informuje białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan, małe grupy migrantów dotrzeć miały do przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi. Białoruskie służby, widoczne na poniższym nagraniu po lewej stronie, mają jednak blokować im drogę.



15:03

Sytuację na granicy polsko-białoruskiej komentuje m.in. Maria Zacharova, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, która za pośrednictwem komunikatora Telegram stwierdza, że "Irak został zniszczony przy najbardziej aktywnym udziale Warszawy", a "ponad 2000 polskich żołnierzy najechało to suwerenne państwo, aby ustanowić demokrację". "Dlaczego nie przyjąć dzisiaj przynajmniej tylu <<wdzięcznych Irakijczyków>>, których przodkowie nie marzyli o takim życiu, budując własne we własnym kraju, dopóki nie włamali się bezwzględni demokratyzatorzy?" - pyta.

Polski resort obrony narodowej publikuje natomiast kolejne materiały z tego, co dzieje się na polsko-białoruskiej linii granicznej.



14:29

Ministerstwo Obrony Narodowej informuje o kolejnych próbach forsowania granicy polsko-białoruskiej. Podaje również, że wydarzenia w okolicach Kuźnicy "odbywają się w obecności i pod kontrolą białoruskich służb". Na nagraniach udostępnionych przez resort widać, że migranci wyposażeni są m.in. w przecinaki do drutu, a polscy mundurowi wykorzystują gaz pieprzowy. 



14:13

Na granicy, w okolicach przejścia w Kuźnicy zniszczona została część postawionego przez Wojsko Polskie ogrodzenia. Jak widać na publikowanych m.in. na Twitterze materiałach, odcinki te są szczególnie pilnowane przez polskich mundurowych. Dodatkowa presja wywierana jest na migrantów, którzy próbują dostać się na terytorium Polski, z wykorzystaniem wojskowego śmigłowca Sokół. 

Do forsowania ogrodzenia migranci wykorzystują m.in. powalone drzewa.

Jak poinformowały Wojska Obrony Terytorialnej, celem wsparcia Straży Granicznej, w rejon przygraniczny delegowane są dodatkowe Grupy Rozpoznania Obrazowego.



13:49

W kolejnym komunikacie, Państwowy Komitet Graniczny (GPK) Białorusi twierdzi, że "cudzoziemcy w pobliżu granicy z Polską deklarują zamiar wjazdu na terytorium państwa sąsiedniego i skorzystania z prawa do ubiegania się o status uchodźcy w UE". "Wszystkie te osoby, w tym kobiety i dzieci, nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa i nie zachowują się agresywnie" - zapewniają Białorusini. 

Co więcej, GPK ostrzega przed prowokacyjnymi działaniami strony polskiej, "mających na celu usprawiedliwienie użycia siły fizycznej i środków specjalnych przeciwko uchodźcom". Zapewniają również, że jednostki służby granicznej "mają na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa na obszarze, na którym przebywają uchodźcy, zapobieganie prowokacjom i kryzysom". Dodają również m.in., że "jednocześnie osoby i pojazdy mogą regularnie przechodzić przez międzynarodowe punkty kontrolne".



12:52

"Polskie służby udaremniły próbę siłowego przedarcia się na polską stronę przez migrantów na południe od przejścia granicznego w Kuźnicy. Sytuacja została opanowana" - poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Wcześniej rzeczniczka komendanta Podlaskiego Oddziały Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz informowała, że w stronę polskiej granicy przemieszczało się od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób. Powiedziała również, że służby są w gotowości na odcinku gdzie widać przemieszczające się grupy osób po stronie białoruskiej. Dodała, że osoby te są kierowane przez służby białoruskie nie w stronę przejścia granicznego w Kuźnicy, ale przemieszczają się "gdzieś w las". Sytuacja jest monitorowana z powietrza, także z przekazów publikowanych w mediach społecznościowych.

12:22

Według doniesień niezależnego białoruskiego kanału informacyjnego NEXTA, marsza na granicę zorganizowali sami migranci. Planowali dostać się dokładnie do przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi, by tam podjąć próbę legalnego przekroczenia granicy z UE, ale uniemożliwiły im to służby Białorusi. Funkcjonariusze zepchnąć ich mieli do okolicznego lasu. Większość grupy stanowić mają Kurdowie, którzy przybyli niedawno na Białoruś. Znajdować ma się wśród nich spora liczba kobiet i dzieci.



11:08

Minister Mariusz Kamiński zapewnia, że sytuacja w Kuźnicy monitorowana jest od kilku dni i zwiększono tam liczbę funkcjonariuszy Straży Granicznej, policjantów oraz żołnierzy. "Czekamy w pełnej gotowości" - pisze na Twitterze. Natomiast rzecznik WOT, płk Marek Pietrzak informuje, że poniesiono gotowość tych sił "w odpowiedzi na agresywne działania strony białoruskiej". "Podnosimy alert gotowości naszych sił do wsparcia Straży Granicznej! Od g. 10.30 100 procent żołnierzy 1,2,4 BOT jest w 6-godzinnej got. do działania. Żołnierze! Sprawdźcie wyposażenie i środki łączności, powiadomcie pracodawców i bliskich!" - czytamy na Twitterze Wojsk Obrony Terytorialnej. Minister Mariusz Błaszczak podaje, że na granicy pełni służbę już ponad 12 tys. żołnierzy.



Stanisław Żaryn udostępnił na Twitterze dwa nagrania, na którym widać dużą grupę migrantów, którzy - zgodnie z przekazywanymi przez niego informacjami - zmierzali w kierunku polsko-białoruskiej granicy w celu jej siłowego sforsowania. "Rozpoczęła się właśnie największa do tej pory próba masowego siłowego wejścia na teren Polski" - czytamy w jego poście. Według Żaryna przeważają w niej młodzi mężczyźni. 

Grupa ma być, jak pisze rzecznik, "pod ścisłą kontrolą uzbrojonych Białorusinów" i to oni decydować mają o tym, gdzie się ona przemieszcza. Maciej Wąsik, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewnia, również za pośrednictwem Twittera, że "polskie służby są przygotowane na wszelkie okoliczności", a na granicy w Kuźnicy jest oczywiście Straż Graniczna, Policja oraz Wojsko Polskie.

Jak informował w niedzielę, 7 listopada Tadeusz Giczan, białoruski dziennikarz, w Mińsku nie było już prawie migrantów, gdyż zostali oni przemieszczeni ze stolicy właśnie w kierunku przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi, by tam sforsować granicę. "Szturm planowany jest na jutro rano" - informował, czyli na poniedziałek, 8 listopada rano. 

Dziennikarz podaje również, że przy granicy z Polską pojawiła się "duża liczba" białoruskich funkcjonariuszy wraz ze sprzętem.

Państwowy Komitet Graniczny (GPK) Białorusi potwierdził, że w kierunku Polski przemieszcza się duża grupa - jak piszą - uchodźców. Według Białorusinów, jest to wynik "obojętności i nieludzkiej postawy władz polskich", które to "doprowadziły do takiego kroku rozpaczy uchodźców". "Strona białoruska podejmuje niezbędne działania, aby zapewnić sprawne działanie międzynarodowych kanałów komunikacyjnych, a także bezpieczeństwo osób poruszających się po autostradzie" - czytamy w udostępnionym przez Komitet komunikacie. GPK to białoruska struktura siłowa, która odpowiada za bezpieczeństwo granic.

W związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej w poniedziałek, 8 listopada o 13:00 odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego, szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, szefa MON Mariusza Błaszczaka oraz przedstawicieli służb. 

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 30 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu. Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne – poinformował w czwartek szef MSWiA Mariusz Kamiński. Zapora wzdłuż granicy z Białorusią powstanie na długości 180 km na terenie Podlasia. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug. Łącznie zapora będzie miała 5,5 metra wysokości. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne.

Działania Straży Granicznej na odcinku z Białorusią wspiera już ponad 9 tys. żołnierzy Wojska Polskiego. Szef Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak podkreślał w wywiadzie dla "Polska The Times", że polskie władze nie spodziewają się uspokojenia sytuacji na granicy w najbliższym czasie, a zaangażowanie wojska będzie do niej dostosowywane. Straż Graniczna podaje, że "agresywne zachowania migrantów w kierunku polskich służb to już niemal codzienność". 

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

PAP/MR

Reklama
Reklama

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 210
123 abc
poniedziałek, 15 listopada 2021, 16:43

Potrzeba zaopatrzyć wojsko w rozwijane pionowe ogrodzenie na kółkach. Jak ma wyglądać. Harmonijkowy płot drutów sztywnych. Góra i dół przeciągnięty łańcuch pastwiskowy fi 5. Co pięćdziesiąt metrów czołg T-72obudwany blachą bez możliwości strzału ( zdemontoawan lufa). Obudowany aby nie można go było Mołotowem podpalić. Czołg z jednej i drugiej strony trzymający dwie pętle łańcucha wpiętego w dwa odcinki tego ogrodzenia. Na czołgu także ograodzenie i polcja strzelająca gumowymi kulami jeżeli ktoś się zbliży do czołgu. JAk przyjdzie do siłowej próby przepchnięcia 100 000 migrantów na ogrodzenie tylko czołgi dadzą radę utrzymać te zasieki.

Sposobem
poniedziałek, 15 listopada 2021, 01:32

Koparki i wykopać wilcze doły, oni podwyższają balami drewna wejście obniżając ogrodzenie, to my kopmy rowy i obniżajmy rowami na parę metrów przejście, ściana pionowa i naprzód. Doczekaliśmy ciekawych czasów, potrzebne jest wsparcie zachodu, wsparcie NATO, ale nie tylko puste słowa, czyny, wsparcie militarne, muszą zobaczyć siłę i solidarność innych Państw.

123 abc
niedziela, 14 listopada 2021, 16:56

w gotowości 200 autokarów więziennych. Trzy linie zabezpieczenia. W przypadku przełamania lini, puszczenie uciekinierów i trzymanie dalej falangi. Drugi kordon za kilometr, wyłapuje i do autobusów. Jak druga linia się załamie , przepuścić i trzecia linia. Stan wyjątkowy zgodnie z konstytucją wznowić po jednym pełnym dniu przerwy.

wasko
poniedziałek, 15 listopada 2021, 01:42

Dlatego jak pisze Jacek Syriusz-Wolski : " KE chce żeby Polska,Litwa i Łotwa zmieniły swe prawo dotyczące migracji i azylu tak by zakazać zawracania na Białoruś-tzw push back nachodźców/migrantów którzy przedarli się już przez granicę i znaleźli się na ich terytorium. A Frontex miałby to nadzorować. " To dlatego tak PO zabiegała o Frontex na granicy. Nóż w plecy wbity przez KE oraz naszą V kolumnę z totalnej opozycji.

bc
niedziela, 14 listopada 2021, 15:00

Armatki wodne, stare dobre STARy z OSP(pół zbiornika wody i wjedzie wszędzie), miotacze gazu, kozły hiszpańskie, stanowiska ogniowe z hesco, w odwodzie Rosomaki i Raki. Art.4 i pełna blokada gospodarcza kołchozu od światłowodów i kolei zaczynając.

Michu
niedziela, 14 listopada 2021, 12:59

Przegrywamy wojnę informacyjną na zachodzie, co jest konieczne do pozyskania wsparcia zachodniej opinii publicznej, bez niej nie wesprą nas rządy, żeby nie narazić się wyborcom. Należy udzielić ogeaniczonej liczby akredytacji zachodnim mediom i zabierać ich na patrole.

Bolox
niedziela, 14 listopada 2021, 16:41

Wojnę informacyjną na zachodzi wygrywamy. Wszystkie państwa europejskie poza sojuzem popierają nasze działania i niektóre chcą pomóc.

a
poniedziałek, 15 listopada 2021, 08:41

Niestety przegrywamy, ile dziennie przepływa przez morze Śródziemne? w parę dni to jest tyle co stoi na Białorusi i czy ktokolwiek robi z tego problemy?

Box123
poniedziałek, 15 listopada 2021, 02:02

Tylko zobacz co robią pseudo demokratyczne media czy to na zachodzie czy u nas (te same które na codzien oskarżają nasz rząd o łamanie demokracji, praworządności czy niszczenie sądownictwa i inne zmyślone bzdury) jak CNN, BBC, Reuters tvn, gw czy niemiecki Onet. Tam jest jeden winny - Polska, która męczy biednych uchodźców

Tweets InfoSecurity24