Największa siedziba wywiadu na świecie powstała w mieście szpiegów

15 lutego 2019, 10:30
1200px-Mitte_BND-Gebäude_Grünzug_Südpanke
Kwatera BND fot. Fridolin freudenfett, CC BY-SA 4.0, commons wikimedia

Niemcy oficjalnie zakończyli przenoszenie kwatery głównej swojego wywiadu zagranicznego BND do Berlina. Od teraz, stolica Niemiec, czyli miasto uważane za jedne z kluczowych miejsc szpiegowskiej rywalizacji w Europie, stanie się również miejscem pracy nawet ok. 4 tys. funkcjonariuszy oraz pracowników niemieckiego wywiadu. Tym samym, wielki gmach na Chausseestraße w dzielnicy Mitte, zastępuje słynne i historyczne Pullach w pobliżu Monachium.

Niemiecki wywiad BND (Bundesnachrichtendienst) oficjalnie otrzymał już nową siedzibę w Berlinie na Chausseestraße w dzielnicy Mitte. Miała ona kosztować niemieckiego podatnika ok. 1,1 miliarda euro (1,086 mld. euro budowa, plus 206 milionów na umeblowanie oraz wyposażenie). Co ciekawe, wstępnie szacowano koszt tej inwestycji na 720 milionów euro, jednak w trakcie budowy, trwającej od 2006 r., trzeba było zwiększyć budżet. Do dziś wydana kwota budzi liczne wątpliwości.

Oprócz ceny kontrowersje miały pojawić się wraz z decyzją o pozostawieniu części funkcjonariuszy oraz struktur związanych z techniką operacyjną w dotychczasowej, słynnej i historycznej siedzibie, zlokalizowanej w Pullach, w pobliżu Monachium. Na mankamenty takiej decyzji zwracał uwagę, cytowany przez niemieckie media, chociażby były szef BND Gerhard Schindler. Stwierdził on, że liczy na to, iż w przyszłości całość BND trafi do nowej siedziby w stolicy państwa. Krytycznie do pozostawienia części struktur BND w Pullach odniósł się również, pytany przez niemieckich dziennikarzy, deputowany Lewicy André Hahn.

Prawie 4 tys. niemieckich "szpiegów" w Berlinie 

Obecnie, tylko w Berlinie ma pracować ok. 3200 funkcjonariuszy wywiadu oraz jego pracowników. Z tym, że berliński kompleks zapewni jeszcze ok. 800 dodatkowych miejsc dla kolejnych przedstawicieli BND. Co więcej, niewyjaśnione pozostaje przeznaczenie innego obiektu BND w Berlinie, znajdującego się w dzielnicy Lichterfelde. Według oficjalnych danych, wywiad zagraniczny w Niemczech ma liczyć w sumie ok. 6500 funkcjonariuszy, wykonujących swoje obowiązki na terytorium państwa oraz w innych krajach świata.

Decyzja o relokacji kwatery głównej BND podjęta została jeszcze w kwietniu 2003 r., kamień węgielny pod nowy kompleks w Berlinie został wmurowany w maju 2008 r. Budowa miała być ostatecznie zakończona w listopadzie 2016 r., zaś rok później rozpoczęły się przeniesienia poszczególnych segmentów wywiadu (począwszy od komórki zajmującej się terroryzmem). Ostatnim elementem przenosin miała być relokacja działu zajmującego się szkoleniem oficerów wywiadu. Co interesujące, to właśnie szkoła dla oficerów służb specjalnych, zlokalizowana w rejonie kompleksu, ma w przyszłości stać się czymś w rodzaju nowego początku w integracji różnych struktur wywiadowczych w Niemczech, czymś na kształt anglosaskiej wspólnoty wywiadowczej. Na roku, w trakcie szkoleń, ma być ok. 70 miejsc, a funkcjonariusze z różnych agend państwa mają studiować na kierunku „Analiza wywiadowcza oraz bezpieczeństwa”.

image
Kompleks BND. fot. Fridolin freudenfett, CC BY-SA 4.0, Commons Wikimedia

Znaczenie niemieckiego wywiadu będzie wzrastało

Najważniejsi niemieccy politycy przywiązują wagę do działań BND, o czym mogły świadczyć słowa kanclerz Angeli Merkel, wypowiedziane w trakcie oficjalnego otwarcia nowej siedziby wywiadu. Stwierdziła ona, że Niemcy potrzebują współcześnie jeszcze silniejszej oraz efektywniejszej służby wywiadowczej, niż to miało miejsce w przeszłości. 

Czytaj też:  Rosja "inwestuje" w ukraińskie wybory. Do wydania 305 mln euro

Szef BND Bruno Kahl zaznaczył, że przenosiny do siedziby w Berlinie to jedynie krok w kierunku szerszej optymalizacji struktur wywiadu, a także usprawnienia jego działania oraz efektywności w gromadzeniu materiałów ważnych dla bezpieczeństwa państwa. Nowa siedziba ma się również stać swoistą osią ofensywy rekrutacyjnej BND, mającej na celu pozyskanie nowej generacji młodych pracowników o specjalnych umiejętnościach.

Czytaj też: Brytyjskie służby specjalne odkrywają karty

Jednocześnie, zdaniem cytowanego przez Berliner Morgenpost Konstantina von Notza (Zieloni) z Bundestagu, sama relokacja BND pozwoli parlamentowi lepiej monitorować jej działania i będzie sprzyjać odpowiedniej transparentności względem państwa. Wcześniej, ulokowanie BND w Pullach było krytykowane jako zbyt odcinające służbę od czynników kontrolnych w państwie.

image
Kompleks BND. Fot. euroluftbild.de/Grahn - euroluftbild.de/Grahn, CC BY-SA 3.0 de, Commons Wikimedia

Gigantyczna tajna operacja logistyczna 

Przenosiny BND z Pullach do nowego kompleksu w Berlinie były również wielkim wyzwaniem logistycznym. Niemcy chwalili się, że np. 58 tys. sztuk mebli oraz 100 tys. skrzyń musiało być przetransportowanych przy zachowaniu odpowiednich procedur spod Monachium do Berlina. Sama, trwająca niemal rok operacja transportu miała kosztować 300 milionów euro i była objęta ścisłą tajemnicą. Dziś poinformowano, że transport miał odbywać się przede wszystkim za pomocą nieoznakowanych ciężarówek, na które pakowane były specjalnie zabezpieczone skrzynie. Wszystko miało ostatecznie trafić do obiektu, którego wielkość ma być zbliżona do 36 pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Powierzchnia to w sumie 260 tys. metrów kwadratowych.

Zabezpieczenie, co jest oczywiście czymś naturalnym, kompleksu BND pozostaje tajemnicą, ale w prasie niemieckiej pojawiają się spekulacje nad zaawansowaniem technicznym chociażby systemów weryfikacji dostępu dla pracowników wywiadu. W niektórych źródłach można przeczytać, że zastosowane zostały zaawansowane czytniki biometryczne czy skanery mapujące układ żył. Jednak, jeszcze w trakcie budowy dochodzić miało do zawirowań. W 2015 r. miało mieć miejsce kontrowersyjne zdarzenie polegające na awarii instalacji wodnej, skutkujące zalaniem części pomieszczeń, przez co pojawiły się znaczne straty finansowe. W sumie, o skali budowy świadczyć może użycie 20 000 ton stali, 135 000 metrów sześciennych betonu, 20 000 km kabla światłowodowego czy 80 000 km kabli. Ostatecznie w kompleksie powstało 5 tys. pokoi.

Nowa siedziba BND, z racji swojej wielkości, wprowadziła również "zamieszanie" w całym rejonie miasta. Od 2006 r. toczyły się tam zaawansowane prace budowlane, na które skarżyli się okoliczni mieszkańcy, podkreślając chociażby brak przeprosin ze strony BND. Co więcej, rodzą się obawy jak połączyć kwestię np. parkowania pojazdów mieszkańców z bezpieczeństwem infrastruktury należącej do wywiadu. Lokalizacja kwatery głównej wywiadu to również wyzwanie w sferze całokształtu architektury bezpieczeństwa, nie tylko wobec wrogich służb, ale też potencjalnych terrorystów.

image
BND Pullach. Fot. Von Bjs-Eigenes Werk, CC BY-SA 4.0, Commons Wikimedia

Należy również zwrócić uwagę na ruch, gdyż do pracy w nowej siedzibie ma dojeżdżać nawet do ok. 4 tys. wspomnianych funkcjonariuszy i pracowników BND. 

BND w oku szpiegowskiego cyklonu 

Tak czy inaczej, pracownicy BND trafiają również do całkiem nowego środowiska wywiadowczego, które istnieje dziś w stolicy Niemiec. Dotychczas w Pullach mieli większy komfort choćby w obserwacji wrogiej aktywności wobec BND, która była zdecydowanie łatwiejsza do wychwycenia. Teraz nawet do 4 tys. pracowników niemieckiego wywiadu dołączy do jednego z najbardziej aktywnych szpiegowsko miast świata.

Niemiecki prawnik oraz urzędnik Torsten Akmann określił swego czasu Berlin jako tzw. „ogólnoeuropejski szpiegowski hotspot”. Wtórował mu w tym również słynny Hans-Georg Maassen, a więc były szef kontrwywiadu BfV (Bundesamt für Verfassungsschutz), uznając stolicę Niemiec za europejską stolicę agentów. Stąd BND i jego ochrona będą musiały sprostać wyzwaniom odnoszącym się do nowego środowiska, nasyconego wrogą aktywnością szpiegowską oraz jeszcze lepiej współpracować z BfV. Trzeba zaznaczyć, iż toczą się spory czy w Europie palmę pierwszeństwa pod względem aktywności szpiegowskiej należy przyznać Berlinowi, Brukseli (niedawno pojawiła się seria artykułów wskazująca na to belgijskie miasto jako stolicę europejskiego szpiegostwa), a może Wiedniowi. Lecz niezależenie od sporów o pierwszeństwo, Berlin współcześnie to miejsce wysokiej aktywności nie tylko służb rosyjskich, chińskich, ale też irańskich czy wietnamskich.

Czytaj też:  „Mała” szpiegowska gra w Europie

Od Pullach i Reinharda Gehlena do zjednoczonego Berlina

Gwoli przypomnienia należy wskazać, że współczesny wywiad BND lub Federalna Służba Informacyjna, powstała w 1956 r., jako komórka wywiadu Zachodnich Niemiec. Jej filarem stała się tzw. organizacja Reinharda Gehlena będąca swoistym wcieleniem do służby siatek szpiegowskich z kierunku wschodniego – ZSRR, stworzonych jeszcze w czasie trwania II wojny światowej. BND w trakcie trwania zimnej wojny był różnie oceniany, z jednej strony krytykowano Niemców za penetrację ze strony wschodnioniemieckiego wywiadu oraz związki z byłymi nazistami, a z drugiej wskazywano na znaczenie w działaniach wobec zagrożenia płynącego ze wschodu (ZSRR oraz NRD, PRL, etc.).

W kontekście relacji z BfV należy zauważyć, że nie układały się one w historii w sposób najlepszy dla bezpieczeństwa państwa. Stąd obecne dążenia do budowy czegoś w rodzaju „wspólnoty wywiadowczej”. 

Nowa lokacja na szpiegowskim szlaku

Nowy kompleks BND ma być jednym z największych tego rodzaju, w przypadku kluczowych służb specjalnych na świecie. Już teraz jest pozycjonowany obok tak znanych miejsc na mapie szpiegowskiego świata, jak kompleks w podmoskiewskim Jasieniewie, Langley na przedmieściach Waszyngtonu, czy też Vauxhall Cross w Londynie. W przypadku Polski należy zwrócić uwagę, że niecałe 100 km od granic państwa powstaje jeden z największych kompleksów wywiadowczych na świecie. 

Czytaj też: Miniony rok "należał" do służb specjalnych? [KOMENTARZ]

Na tle kompleksu w Berlinie, trzeba przyznać, że dość skromnie wygląda chociażby warszawska siedziba Agencji Wywiadu, zlokalizowana na ulicy Miłobędzkiej. W Polsce niewątpliwie można byłoby rozpocząć dyskusję o infrastrukturze w zakresie budynków oraz lokacji przeznaczonych na potrzeby służb specjalnych. Jak widać po Niemcach, oprócz budżetu, nowych kadr, technologii, ci najwięksi inwestują także w nowoczesne budynki, ułatwiające chociażby pracę we współczesnym środowisku technologii, coraz bardziej nasycającej aktywność wywiadów. Z drugiej strony zwiększają one komfort trudnej służby oraz bezpieczeństwo kadr i wszelkich wrażliwych danych tam gromadzonych. Historycznie można przypomnieć, że w PRL-u wzrost znaczenia wywiadu był ściśle powiązany z inwestycją infrastrukturalną w ośrodek kształcenia kadr wywiadu w Starych Kiejkutach na Mazurach.

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
bender
piątek, 15 lutego 2019, 18:10

Są pewne niedociągnięcia, bo brakuje aligatorów w otaczającym budynek rowie melioracyjnym. Ale jest za to gigantyczna, plastikowa palma na dziedzińcu. A na serio nie jestem zwolennikiem centralnych miejsc pracy dla szpiegów jak Łubianka w Moskwie czy MI6 Building w Londynie.

xyz
piątek, 15 lutego 2019, 16:38

Wiele znany osobistości w Polsce szczególnie z kręgów politycznych ma oficerów prowadzących, którzy w tym nowym "gmachu" będą pracować.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
piątek, 15 lutego 2019, 16:07

istotą skuteczności służb jest dyskrecja ...epatowanie technokratycznym megalomaństwem ogranicza procedowanie iluzja że coś się tak wielkiego się kontroluje ..pokazała na z różnych podwórek że "błędy służb" nie miały winnego popełnionych błędów ...a powodem tego było " że każdy chciał je kontrolować ale nie każdy potrafił im pomóc " ......każdy kontroler chciał mieć udział w sukcesie ale nie każdy w porażkach ... kompetencyjność nabrała wyrazu "administracyjnego zaburzenia"...kosztem zawodowej skuteczności....służby skuteczne to służby niewidoczne

Chasim
piątek, 15 lutego 2019, 14:38

Kształt budynku niby zmieniony ale jednak znajomy

Stirlizkloss
piątek, 15 lutego 2019, 12:16

Może wreszcie z Polski wyjadą. Szczególnie z polityki i mediów.