MSWiA nowelizuje ustawę modernizacyjną

10 lipca 2018, 14:40
MSWiA_1
Fot. MSWiA
  • Liczba etatów w służbach podległych MSWiA do 2020 roku wzrośnie o 2640;
  • Z wyliczeń MSWiA wynika, że zmiany w 2019 roku kosztować będą o 10,713 mln złotych więcej. a w 2020 o 11,530 mln złotych.

Zwiększenie liczby etatów w służbach podległych MSWiA zapowiadane było od dawna. MSWiA planuje, że do 2020 roku łącznie w służbach podległych resortowi pracować będzie o 2640 funkcjonariuszy więcej. Takie zmiany, wiążą się też z koniecznością znalezienia środków  m.in. na uposażenia dla nowo przyjętych funkcjonariuszy. MSWiA chce w tym celu znowelizować ustawę „Program modernizacji Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Ochrony Państwa w latach 2017-2020” tak, by jak czytamy w rządowych dokumentach, „zaktualizować wielkości środków […] w związku ze zwiększeniem poziomu etatyzacji w służbach mundurowych w latach 2017-2020”. 

Liczba etatów w służbach podległych MSWiA do 2020 roku wzrośnie o 2640. Wzrost zatrudnienia dotyczy wszystkich służb jakie podlegają pod resort spraw wewnętrznych. Policja, co wielokrotnie podkreślali przedstawiciele KGP, liczbę etatów zwiększyła o 1000 już w 2017 roku. W Straży Granicznej docelowo służbę pełnić będzie o 700 funkcjonariuszy więcej, z czego w 2017 roku liczba etatów wzrosła o 300, a do końca 2018 roku przybędzie 400 kolejnych. Państwowa Straż Pożarna, także w 2017 roku, zwiększyła ogólną liczbę miejsc o 490, a powstała w miejsce BOR Służba Ochrony Państwa w tym roku liczbę etatów podniosła o 165, a w przyszłym planuje zwiększenie etatyzacji o kolejnych 285 etatów. 

Tyle jeśli chodzi o liczby. Te jednak w bezpośredni sposób przekładają się na pieniądze. Dodatkowe etaty, to konieczność zwiększonego finansowania, stąd też nowelizacja ustawy modernizującej służby MSWiA. Z wyliczeń MSWiA wynika, że zmiany w 2019 roku kosztować będą o 10,713 mln złotych więcej. Ostatni rok programu modernizacji, a więc 2020 to koszty większe o 11,530 mln złotych. Więcej etatów w służbach mundurowych pociągnie za sobą oczywiście także skutki w dłuższej perspektywie. Jak prognozuje resort spraw wewnętrznych do 2026 roku, w skutek zwiększenia liczby etatów, budżet państwa wyda o 91,423 mln złotych więcej niż zakładano pierwotnie. 

Więcej etatów to niekoniecznie więcej funkcjonariuszy

Wakaty w służbach mundurowych, przynajmniej niektórych, to coraz większy problem. Przypomnijmy, że zgodnie z danymi przekazanymi przez wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego, według stanu na 1 czerwca 2018 w Policji było 6,1 proc. wakatów – na 103 309 etatów zatrudnionych było 97 026 funkcjonariuszy. Sytuacja wyglądała gorzej w przypadku Służby Ochrony Państwa, która w 2018 roku podniosła liczbę etatów o 165. W SOP poziom wakatów według stanu na 31 maja 2018 wynosił aż 17,6 proc. Podobnie sytuacja wygląda w Straży Granicznej, gdzie wakatów jest 13,5 proc. Najlepiej spośród całej grupy MSWiA prezentuje się PSP, tam wakatów jest 4,8 proc.

Przy okazji nowelizacji związanej ze zwiększeniem liczby etatów, o swoich postulatach przypomnieli też policyjni związkowcy. NSZZ Policjantów w oficjalnej opinii skierowanej do Komendanta Głównego Policji „dostrzega konieczność rozszerzenia zakresu nowelizacji poprzez uwzględnienie postulatu nr 1 [red. postulat dotyczy podwyżek dla każdego funkcjonariusza o 650 złotych] zawartego we wniosku Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych, skierowanym w dniu 12 marca 2018 r. do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji”.

Jak się wydaje, zwiększenie finansowania w ramach ustawy modernizacyjnej, w związku z większą liczbą etatów w służbach, nie jest jedyną kwestią na jaką w najbliższym czasie będzie musiało zwrócić uwagę MSWiA. Otwarta pozostaje wciąż sprawa wakatów w służbach podległych resortowi i groźba ogólnokrajowego protestu służb mundurowych. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Komik
niedziela, 15 lipca 2018, 23:15

Jak będzie więcej funkcjonariuszy SG ja w MOSG na 75 miejsc przyjęło się 20 parę osób

LEON
niedziela, 15 lipca 2018, 20:42

Etaty już są armia siedząca za biurkami oficerów - na ulice !!! , a cywilów za biurka , brakuje chętnych ale gdzie !! - na 1 linii frontu gdzie funkcjonariusz naraża swoje życie i zdrowie i jest niedoceniany Trzeba brać przykład od USA ,lecz u nas wygodny jest ten system dla pociotów za biurek .Taka jest prawda w każdej formacji .

MAZU
środa, 11 lipca 2018, 17:58

Co dalej? (1) Rosja ma około (dane oficjalne): 800 myśliwców, 1300 samolotów szturmowych, 120 helikopterów bojowych, 1000 helikopterów transportowych, 15.000 czołgów, 28.000 wozów bojowych, 4.000 wyrzutni rakietowych, 6.000 dział samobieżnych, 5.000 haubic, 350 okrętów i łodzi, 80 okrętów podwodnych oraz 800.000 żołnierzy zawodowych. (2) Nie obronimy się zatem kupując kilkadziesiąt drogich myśliwców i nie tędy droga. (3) Siły powietrzne należy oprzeć (w mojej opinii) o polskiej konstrukcji, relatywnie tanie odrzutowe drony o obniżonej wykrywalności, zdolne latać z prędkością 1000 (tysiąc) km/h, przenoszące polskie rakiety i bomby. Najlepiej drony pionowego startu i lądowania, albo przynajmniej startujące z katapulty i lądujące na spadochronie, bo to uniezależnia od (łatwych do zniszczenia) lotnisk i pozwala na rozproszenie dronów. (4) Potrzebujemy min. 1000 takich dronów (7M program „Nemezis”) uzbrojonych w polskie efektory, do tego co najmniej drugie tyle dronów transponderów/obserwacyjnych oraz central sterowania, no i oczywiście pilotów. Koszt programu „Nemezis” oceniam na porównywalny z kosztami 20-30 nowoczesnych myśliwców. Ponadto „Nemezis” może stać się kołem zamachowym polskiej gospodarki –polska łączność, radary, oprogramowanie, silniki, kompozyty węglowe, uzbrojenie (…) Oceńcie sami, czy warto. Pozdrawiam, MAZU

olo
środa, 11 lipca 2018, 12:43

I co z tych etatów? Jak nie ma chętnych. A jak już przyjdą, to ludzie, którzy ledwo się łapią na obniżone wymagania. A później cyrk z takim na interwencji gwarantowany