Laboratorium Moskwa - czyli jak Rosja "wyznacza trendy" w monitoringu miast

23 lutego 2018, 13:09
Moskwa Kreml

fot. commons.wikimedia.org/CC BY-SA 3.0

  • w Moskwie używanych jest 160-170 tys. kamer 
  • system kamer i rozpoznawania twarzy ma być  „tak inteligentny jak człowiek i tak efektywny jak maszyna”
  • oprogramowanie do rozpoznawania twarzy FindFace Pro zostało wyprodukowane przez firmę N-Tech.Lab Ltd., założoą dopiero w 2015 roku

Moskwa ściga się z największymi aglomeracjami miejskimi z zachodu, a wyścig dotyczy wykorzystania najnowszych rozwiązań w zakresie monitoringu wizyjnego. Stolica Federacji Rosyjskiej ma obecnie wykorzystywać ponad 160-170 tys. kamer CCTV a teraz planuje selektywne podłączenie ich do specjalnego systemu rozpoznawania twarzy działającego w czasie rzeczywistym. Wszystko po to, aby, jak zapewniaja władze, zwalczać przestępczość oraz przeciwdziałać zagrożeniom terrorystycznym i ułatwić działanie służbom odpowiadającym za bezpieczeństwo mieszkańców.

O moskiewskim systemie monitoringu wizyjnego zrobiło się głośno, właśnie za sprawą informacji o spięciu pewnej liczby kamer CCTV z systemem opartym na algorytmie pozwalającym w czasie rzeczywistym rozpoznawać twarze mieszkańców oraz gości tego miasta. Trzeba pamiętać, że Moskwa jest jednym z miast świata najbardziej nasyconych kamerami obserwacji wizyjnej. Można przypuszczać, że Rosjanie używający 160-170 tys. kamer w obrębie Moskwy, mogli już nawet wyprzedzić, uważanych przez lata za liderów pod względem liczby kamer, brytyjskie władze korzystające z monitoringu w Londynie. Tworząc takie zestawienia powoływano się m.in. na opracowanie British Security Industry Association, wskazujące, że w 2013 r. w stolicy Zjednoczonego Królestwa było to „zaledwie” ponad 70 tys. kamer.

Należy podkreślić, że analizując tego rodzaju dane trzeba być jednocześnie bardzo ostrożnym, przede wszystkim dlatego, że w przypadku Zjednoczonego Królestwa szybki wzrost  potrzeb rozwoju monitoringu wizyjnego wynikać mógł z rosnącego od 2013 roku poziomu zagrożenia terrorystycznego. Równocześnie same liczby nie oddają specyfiki konkretnych możliwości danej kamery, jej zawansowania pod względem technologii czy nawet odpowiedniego ulokowania w strukturze miasta. Mówiąc wprost, same liczby nie są wszystkim, ale równocześnie mogą pokazywać trend rozbudowy zdolności służb w zakresie monitorowania czy nawet swego rodzaju szpiegowania aktywności swoich obywateli w miastach. Oczywiście, dając powód do stwierdzenia, że miasta o większej liczbie rozwiązań tego typu, szczególnie w obrębie obserwacji wizyjnej, są postrzegane jako bardziej zagrożone np. przez aktywność terrorystów.  

Powracając do kazusu Moskwy, zgodnie z oficjalnym przekazem, pojawiała się sugestia, że program tam zastosowany, może „wyławiać” pojedyncze osoby z tłumu uwzględniając nawet pewne cechy osobnicze. Dotyczyć to miało chociażby wieku obserwowanych osób czy też ich płci. Według planów, spinanie kamer z systemem ma odbywać się zgodnie z zapotrzebowaniem wynikającym z obserwacji zagrożeń oraz wyzwań dla bezpieczeństwa miasta. Co więcej, zakłada się możliwość włączania do sieci również kamer instalowanych przez podmioty nie należące do instytucji miejskich czy federalnych. Zwykli mieszkańcy poszukujący nowych form zabezpieczenia swego mienia, budynków użytkowych, etc. mogą stać się tym samym ważnym elementem wspierającym działania w sferze bezpieczeństwa, definiowane interesami rosyjskich służb policyjnych i kontrwywiadowczych.

Tego typu przetwarzanie informacji, pochodzących z rosnącej liczby moskiewskich kamer, jest skorelowane z gwałtownie rozrastającymi się bazami danych. To właśnie tam rosyjskie służby gromadzą zdjęcia podejrzanych lub przestępców i w zapewne niedalekiej przyszłości uzyskają możliwość do ich porównywania z przekazem na żywo pochodzącym z kamer. Wprost mówi się już o bazach policyjnych, a szerzej o zasobach tamtejszego Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Jednak użytkownikami mają być także inne, wyspecjalizowane agendy federalne. Jako pewnik należy brać pod uwagę zróżnicowane wykorzystanie tego typu rozwiązań przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB), a także, na przykład, Federalną Służbę Ochrony (FSO). Oczywiście po raz kolejny zgodnie z oficjalnymi informacjami eksponowanymi publicznie przez tamtejsze władze, każdorazowe wykorzystanie systemu ma być specjalnie odnotowywane i odbywać się w zgodzie z prawem.

Dane z coraz większej liczby kamer CCTV mają trafiać ostatecznie do rozbudowywanego Generalnego Centrum Przechowywania i Przetwarzania Danych (GCDSP). Jego zasoby będą podstawą do późniejszego ściągania oraz sądzenia podejrzanych o różne przestępstwa. Szacuje się, że krąg funkcjonariuszy oraz innych użytkowników tego rodzaju systemu to już ponad 15 tys. osób.  Działanie systemu ma kosztować rosyjskich użytkowników rocznie co najmniej 86 milionów dolarów, a jego wdrożenie to już, jak podają zachodnie źródła, kwota ok. 250 milionów dolarów. Trzeba też pamiętać, że wraz z włączaniem kolejnych kamer do sytemu, wydatki będą rosły. Priorytetem, w zakresie spinania do systemu bazy danych GCDSP oraz rozpoznawania twarzy, są kamery monitorujące moskiewską kolej aglomeracyjną, szkoły, przedszkola, stadiony sportowe, sale koncertowe, konferencyjne, etc., a także inne węzły komunikacji miejskiej czy też parki lub przejścia podziemne. Nie można też pominąć istniejącego systemu monitoringu lokalnego czy rozbudowanego systemu metra.

Należy założyć, że nowe rozwiązania technologiczne będą stanowiły w przypadku Moskwy również odpowiednie zaplecze do działań kontrwywiadowczych podejmowanych przez FSB względem obcych dyplomatów, funkcjonariuszy wywiadów, a być może również wobec obywateli państw trzecich wytypowanych z racji na ich możliwe pozycjonowanie w działaniach wywiadu czy kontrwywiadu. Stąd zapewne, priorytetowo będą podłączane kamery obserwujące miejsca w których funkcjonują ambasady, konsulaty, filie-siedziby organizacji międzynarodowych, NGO`s, itd. Z racji specyfiki tamtejszego systemu politycznego, trzeba brać pod uwagę także główne miejsca wykorzystywane dotychczas przez różne struktury opozycji do manifestacji oraz zgromadzeń. Można spodziewać się szczególnego zwiększenia dynamiki działań w Moskwie, w obrębie omawianej technologii (kamery CCTV, GCDSP i system rozpoznawania twarzy), także w kontekście najbliższych wyborów prezydenckich.

Centrum nowego systemu stanowią rozwiązania technologiczne oparte na oprogramowaniu rosyjskiej firmy N-Tech.Lab Ltd., założonej dopiero w 2015 r. przez Artema Kuharenko. Co ciekawe, firma obecnie ma, zgodnie z informacją na swojej oficjalnej stronie internetowej, siedzibę w Moskwie oraz w Nikozji na Cyprze. Zaś sztandarowym produktem jest właśnie system FindFace Pro, który ma być w swoim działaniu „tak inteligentny jak człowiek i tak efektywny jak maszyna”. Wcześniej w Rosji „hitem” była również cywilna aplikacja FindFace, pozwalająca na przetwarzanie zdjęć nieznajomych i porównywanie ich z profilami w VKontakte. Dziś firma zyskała zapewne jednego z największych, najbardziej majętnych oraz chłonnych na nowe rozwiązania technologiczne odbiorców na świecie – czyli władze Rosji.

Tego typu rozwiązania, związane z  szeroko pojmowanym „bezpieczeństwem” tworzą olbrzymią sferę możliwości działania dla zróżnicowanej gamy odbiorców instytucjonalnych nie tylko w Rosji. Począwszy od służb policyjnych, poprzez struktury antyterrorystyczne, a skończywszy na kontrwywiadach wszyscy dążą do zwiększenia zdolności do obserwacji i jednoczesnego rozpoznawania konkretnych osób, szczególnie w dużych aglomeracji miejskich. W przypadku zachodnich demokracji istnieje platforma dyskusji nad sensownością tego typu rozwiązań, de facto ograniczających wolność jednostki względem instytucji państwa. Jednak państwa o innym niż liberalna demokracja reżimie politycznym, coraz śmielej oraz w sposób bardzo rozbudowany sięgają po nowe możliwości monitorowania zachowań własnych obywateli. Rosyjski przykład należy traktować jako swoiste laboratorium, nie tylko w kontekście działań do wewnątrz samej federacji, ale również dla innych państw świata. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Kiks
czwartek, 15 marca 2018, 16:45

Artykuł jest nietrafiony. Raczej powinien dotyczyć Chin. To jest dopiero totalitarne państwo, do kontaktów z którym dążą niektórzy. Tylko po co. Z Japończykami można dogadać się, Z Koreańczykami z Południa również, Wietnamczycy bez problemu. Chińczycy delikatnie mówiąc są dziwni.

BBK
sobota, 24 lutego 2018, 04:48

Korzystają z doświadczeń zachodnich ! Czy mam odbierać iż jest zdziwienie że wykorzystują jak NEW YORK , PARYŻ , WASZAWA - ile faktycznie jest w każdym mieście - wiosce to już zależy od kasy i pomysłowości policji oraz władz miasta danego ! Są dostępne na rynku - to inwigilują , czy to na wschodzie czy zachodzie ??????????