Dołącz do „Watahy”, czyli Straż Graniczna szuka chętnych do służby

28 listopada 2018, 16:05
Straż Graniczna
Fot. MSWiA

Brak wystarczającej liczby chętnych do służby, to problem niemal wszystkich służb mundurowych w Polsce. Straż Graniczna, podobnie jak Policja czy SOP, także zmaga się ze sporą liczbą wolnych etatów. Kierownictwo SG szuka więc sposobów na to, by nakłonić młodych ludzi do tego, by wstąpili w szeregi pograniczników. Bieszczadzki Odział SG, nawiązując do popularnego w ostatnich latach serialu, poszukuje chętnych do „Watahy”. Bieszczadzka Straż Graniczna w przyszłym roku planuje przyjęcie 120 nowych funkcjonariuszy.

Służby mundurowe w Polsce w ostatnim czasie dość aktywnie starają się o chętnych. Szeroko zakrojoną akcję zachęcającą do udziału w naborach uruchomiła niedawno Komenda Główna Policji. Jak się okazuje, chętnych szuka też Straż Graniczna.

Już od jakiegoś czasu mundurowi podkreślają, że chętnych w naborach jest coraz mniej, a Ci którzy zgłaszają się do rekrutacji, w sporej części nie przechodzą sita selekcji. „Skończyły się czasy, kiedy na jedno miejsce było ponad 100 osób” – mówi w rozmowie z InfoSecurity24.pl jeden z oficerów Komendy Głównej Straży Granicznej. Jak zgodnie podkreślają przedstawiciele kierownictwa służb mundurowych, jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy są niekonkurencyjne zarobki. „Dziś rynek prywatny bardzo często płaci więcej niż my możemy zaoferować młodemu funkcjonariuszowi” – dodaje oficer z KGSG. Niskie uposażenia to jedno, ale jeśli dodamy do tego nowe (od 2013 roku) zasady emerytalne, okazuje się, ze praca w „mundurówce” dla wielu nie jest już dziś tak atrakcyjna jak jeszcze parę lat temu.

Poziom wakatów w służbach podległych MSWiA wciąż utrzymuje się na dość wysokim poziomie. W części wynika on z podniesienia o 2640 stanów etatowych. 1000 etatów w 2017 roku zyskała Policja, Straży Granicznej otrzymała dodatkowo 700 stanowisk, PSP 490, a SOP w sumie 450. Jednak wzrost liczby etatów to z pewnością nie jedyny powód obecnego stanu rzeczy.

Najgorzej, zgodnie z danymi z połowy roku, jest w Służbie Ochrony Państwa. W SOP brakuje niemal 18 proc. funkcjonariuszy. Niewiele lepiej jest w Straży Granicznej. Tam na nieco ponad 16,6 tys. funkcjonariuszy, zatrudnionych jest niepełna 14,4 tys. To daje 13,5 proc. wakatów.

To właśnie Straż Graniczna, a dokładniej Bieszczadzki Oddział SG, w przyszłym roku planuje przyjąć aż 120 nowych funkcjonariuszy. Pamiętajmy jednak, że choć do naborów nadal przystępuje wielu chętnych, to niewielu z nich finalnie przechodzi sito selekcji. Z czym będą musieli zmierzyć się funkcjonariusze? Jak zgodnie przyznają strażnicy graniczni, z którymi udało nam się porozmawiać, służba w Bieszczadzkim Oddziale SG, z uwagi na specyfikę wykonywanych zadań, nie należy do najłatwiejszych. Pod ochroną BOSG pozostaje ponad 370 km zielonej granicy, a funkcjonariuszy jest niewiele ponad 2000.

W pierwszym półroczu tego roku, na terenie działania bieszczadzkich pograniczników, zatrzymano 124 osoby (wzrost w stosunku do analogicznego okresu 2017 roku), a granicę próbowano nielegalnie sforsować 80 razy. Jak przyznaje Rzecznik Komendanta BO SG w tym roku więcej jest zdarzeń, które mają charakter przekroczeń grupowych (3-9 osób). Takich grup od stycznia do czerwca 2018 roku zatrzymano 13.

Co zrobić by zostać funkcjonariuszem Straży Granicznej? Kandydat powinien mieć nie więcej niż 35 lat, posiadać obywatelstwo polskie oraz nieposzlakowana opinię, a także legitymować się niekaralnością. Musi też w pełni korzystać z praw publicznych oraz mieć co najmniej wykształcenie średnie lub średnie branżowe. Co więcej, chętni do służby w SG muszą, „posiadać zdolność fizyczną i psychiczną do służby w uzbrojonej formacji” i dawać rękojmię zachowania tajemnicy służbowej. "Jeśli jesteś osobą komunikatywną, kreatywną w działaniu, zdyscyplinowaną oraz zainteresowaną stabilnymi warunkami pracy i szansą zawodowego rozwoju - jesteś kandydatem którego szukamy” – zachęca bieszczadzka straż graniczna. 

Kandydat musi przejść dwuetapowe postępowanie kwalifikacyjne. Pierwszy etap to formalności związane z osobistym złożeniem wymaganych dokumentów i zaświadczeń, wstępną rozmową kwalifikacyjna, badaniami psychologicznymi i badaniami psychofizjologicznymi, drugi obejmuje egzamin w jednym z ośrodków szkolenia Straży Granicznej ( w Lubaniu, Koszalinie lub Kętrzynie), składający się z testu pisemnego z wiedzy ogólnej, ze znajomości języka obcego, sprawności fizycznej oraz rozmowy kwalifikacyjnej.

DM

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Ameryk odkrywca
czwartek, 29 listopada 2018, 01:03

Dwa, albo trzy tysiące euro miesięcznie na rękę dla 'frontowych'. Dowódcy i kierownicy - liczba ich etatów do zminimalizowania - tylko nieznacznie więcej. Ostra selekcja przy naborze, surowy jednoznaczny regulamin służby, szybkie i nieuniknione działania dyscyplinujące na wypadek jego nieprzestrzegania. Żadnych bonusów emerytalnych. Miejsce dla chcących służyć krajowi, obywatelom, prawu, a nie dla tych co przyszli czekać na emeryturę. Elita której dużo dajemy i dużo od niej żądamy. To jest jedyny ratunek dla jakości służb państwa. A nie jak teraz - państwo udaje, że płaci; oni udają, że pracują i to z łaski 'bo się zwolnię a brakuje chętnych'