Reklama

Brawurowa akcja SAS. Jeden z przywódców Daesh zabity

20 stycznia 2016, 17:29
fot. USAF

Komandosi brytyjskiego SAS przeprowadzili śmiałą akcję na terenie kontrolowanym przez islamistów, przedostali się do zajętego przez terrorystów miasta Rakka i koordynowali uderzenie przeprowadzone przez amerykański bezzałogowy pojazd latający. W wyniku ataku zginął jeden z przywódców Daesh.

O akcji komandosów SAS (Special Air Service) poinformowała prasa brytyjska, powołująca się na informacje nieoficjalne. Żołnierze przeprowadzili całą akcję w przebraniu islamskich kobiet. Dzięki temu udało się im wedrzeć do centrum miasta Rakka, uważanego za nieoficjalną stolicę Daesh w Syrii. Wykorzystując fakt, że burka jest strojem zakrywającym całe ciało, komandosom udało się ukryć pod nimi uzbrojenie, amunicję i całe wyposażenie.

Do samego miasta Brytyjczycy dostali się korzystając z terenowych samochodów Toyota - takich samych, jakie wykorzystują dżihadyści. Korzystali przy tym z pomocy miejscowej ludności syryjskiej, która coraz bardziej opiera się rządom islamistów.

Choć Rakka jest całkowicie kontrolowana przez Daesh, komandosi zlokalizowali dom, w którym mieszkał poszukiwany przywódca, następnie nawiązali kontakt z samolotem wczesnego ostrzegania i naprowadzania AWACS amerykańskich sił powietrznych. Amerykanie natychmiast przekazali koordynaty celu do znajdującego się nad miastem bezzałogowca MQ-9 Reaper, który rakietą Hellfire zniszczył budynek.

Bardzo dużym problemem było opuszczenie miasta, ponieważ islamiści od razu zorganizowali obławę, ustawiając ludzi pod murami i dokonując rewizji. Ostatecznie Brytyjczykom udało się dotrzeć do swojego pojazdu, ale wtedy zostali zauważeniu przez patrol dżihadystów, który próbował ich zatrzymać. Komandosi początkowo zignorowali sygnały, ale kiedy islamiści zaczęli strzelać, zerwali burki, wyskoczyli z samochodu i otworzyli ogień.

W czasie walki zginął jeden z dżihadystów, dwóch pozostałych ukryło się za osłonami. W zamieszaniu komandosom udało się zerwać kontakt z nieprzyjacielem i wyrwać z miasta, a następnie uciec.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Kilo
środa, 20 stycznia 2016, 17:51

Moglo byc gorzej. Kilka samotnych kobiet podrozujacych Toyota w ISIS to godny pozadania cel w tamtym regionie. A jak wiadomo przed miloscia sie nie ucieknie. ;)

Daniel
środa, 20 stycznia 2016, 17:41

Piękna opowieść. Ciekawe jak było faktycznie:)

Qwe
środa, 20 stycznia 2016, 23:35

Taka sobie opowiastka PR po wejściu Rosji do gry w Syrii. Pokazuje niemoc, głupotę i spektakularne chociaż nic nie wnoszące nowego akcje sił specjalnych Zachodu, którymi po latach będą się pasjonować tylko militaryści.Ciężkie naloty bombowe, ciężkie śmigłowce szturmowe, ciężko uzbrojona piechota, odcięcie od sponsorów z Turcji, Arabii Saudyjskiej i innych państw Zatoki Perskiej to recepta na pokonanie ISIS. A propos tzw. jihad Johna, czy widział ktoś jego ciało, czy to kolejna opowiastka PR-owska a Jihad John pobiera niemiecki zasiłki socjalny, albo byczy się na jachcie u wybrzeży Hiszpanii za pieniądze sponsorów.

analiza prawna
środa, 20 stycznia 2016, 20:32

Komandosi byli uzbrojonymi osobnikami w cywilnych ubraniach i zamieszkałymi dalej niż 50km od miejsca ewentualnego złapania, czyli zgodnie z prawem międzynarodowym nie byli żołnierzami ani partyzantami i w przypadku złapania można by ich bez sądu powiesić na najbliższej latarni i byłoby to 100% legalne!

Szmerek
środa, 20 stycznia 2016, 20:23

I tak w ogóle to ponad 30 lat temu coś o tym co się ostatnio dzieje przebąkiwała w pewnym kawałku Budka Suflera: autobus Arabów, Toyota,itp...Skutki powszechnej reklamy granej przez pana z bródką wyprzedaży rocznika 2015.

Reklama
Tweets InfoSecurity24