Reklama

Pełnomorski patrolowiec dla Straży Granicznej powstanie w polskich stoczniach?

10 października 2019, 10:40
DSC_0243
Patrolowiec Kaper-2. Fot. Andrzej Nitka

7 października w Morskim Oddziale Straży Granicznej w Gdańsku otwarte zostały oferty złożone w ramach przetargu na dostawę pełnomorskiej jednostki patrolowej (OPV). Mimo wydłużenia terminu, w ramach tego przetargu wpłynęła tylko jedna oferta złożona przez dwie gdyńskie stocznie - PGZ Stocznię Wojenną oraz Stocznię Remontową „Nauta”. 

Zgodnie z informacjami zawartymi w opublikowanym 31 lipca br. ogłoszeniu pełnomorska jednostka patrolowa (OPV) przeznaczona będzie do ochrony zewnętrznych granic morskich Unii Europejskiej. W myśl specyfikacji zamówienia przystosowana będzie ona do działania w warunkach hydrometeorologicznych występujących w rejonie Morza Bałtyckiego, Północnego i Śródziemnego. Posiadała będzie wyporność ok. 1000 t i wymiary: długość 60-66 m, szerokość powyżej 10,5 m i zanurzenie ok. 3,5 m. Kadłub i nadbudówka wykonane mają być ze stali kadłubowej o podwyższonej wytrzymałości, jako konstrukcja całkowicie spawana. Zamawiający dopuszcza się wykonanie części nadbudówki ze stali o zwykłej wytrzymałości lub stopu aluminium o wytrzymałości nie mniejszej niż stali zastosowanej do wykonania kadłuba.

Patrolowiec ten wyposażony będzie w spalinowo-elektryczny układ napędowy składający się z od dwóch do trzech niezależnych zespołów napędowych. Napęd główny stanowić będą silniki elektryczne napędzające pędniki azymutalne. Układ napędowy pozwolić ma na osiągniecie następujących parametrów: prędkość maksymalna, co najmniej 21 węzłów, prędkość patrolowa (ekonomiczna) - 11 węzłów, zasięg 4000 Mm/11 w. Autonomiczność wynieść ma minimum 14 dni. Stała załoga liczyć ma 20 ludzi z możliwością zaokrętowania 14 dodatkowych osób, w tym 10-osobowej grupy operacyjnej/specjalnej oraz 4-osobowej grupy inspektorów, w tym 2 oficerów łącznikowych FRONTEX.

Ogłoszenie tego przetargu było możliwe dzięki uzyskaniu przez Komendę Główną Straży Granicznej dofinansowania w wysokości 100 292 400 PLN na realizację projektu pn. „Pełnomorska jednostka patrolowa OPV” (PL/2019/PR/0066). Środki te pochodzą z Funduszu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na lata 2014-2020, a dokładnie Instrumentu na rzecz wsparcia finansowego w zakresie granic zewnętrznych i wiz.

Złożona przez gdyńskie stocznie oferta opiewa na kwotę 147 610 000 zł brutto i zakłada 30-miesięczny okres gwarancji na wyposażenie jednostki. Niestety kwota ta znacznie przekracza sumę, jaką zamawiający przeznaczył na sfinansowanie tego zamówienia, a która wynosi 111 426 000 zł brutto. Niestety oznacza to, że najprawdopodobniej przetarg ten zostanie unieważniony i będzie konieczne jego powtórzenie, jak to miało miejsce w przypadku prób pozyskana mniejszych jednostek pływających dla formacji.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Stefan
czwartek, 10 października 2019, 15:25

Ale po co? Czy my musimy mieć koniecznie państwowe stocznie? Mam wrażenie, że dla obecnego rządu jak coś nie jest państwowe to nie ma racji bytu. Myślenie, jak z początku XX wieku jak się ma stocznie, huty i kopalnie to jesteśmy potęgą. A mamy XXI wiek i może lepiej inwestować w nowoczesne technologie niż przemysł ciężki. Pompujemy od 4 lat kasę w Państwowe stocznie i końca nie widać. W stocznie MW władowano 120 mln, żeby obronić ja przed upadłością. Potem okazało się, ze nie ma kasy na budowanie okrętów, a to co jest to stocznie państwowe są droższe w ofertach niż prywatne. Przykład Kormoranów, czy holowników. Dziś znowu stocznia MW jest na minusie. Nauta jeżeli dobrze pamiętam, na dziś jest na 65 mln. na minusie. O promie ze Szczecina nie wspomnę. Zmuszono PGZ-a, do wykupienia Autosana. Wydano na to 22-25 mln. Dziś Autosan jest znowu na minusie. I taka to zabawa naszymi pieniędzmi. Wojsko nic z tego nie ma, obywatele też, ale zawsze można ich docisnąć o dodatkowe podatki. Mamy dwie instytucje. Państwowego gestora i państwową stocznie i nie mogą się dogadać jaki jest budżet.

dim
czwartek, 10 października 2019, 15:24

List intencyjny w sprawie zakupu dwóch fregat Belh@arra prawdopodobnie podpisze dziś w Paryżu grecki MON. Plotkuje się... że w liście tym Grecja zobowiąże się już nie negocjować z nikim więcej zakupu podobnych statków, niemniej że list nie stanowi jeszcze zobowiązania ekonomicznego. O tydzień wcześniej słychać było w Atenach głośne pochrząkiwania ambasady USA, że Grecy nie powinni podejmować swych decyzji bez uprzejmego zapoznawania się także z ofertą USA. Następnie był tu pan Mike Pompeo, dostał kilka wprost zadanych pytań o gotowość USA do obrony Grecji, w razie najazdu, udzielił odpowiedzi... o świetlanej przyszłości Grecji, jako przyjaciela USA i o jednoznacznym przywiązaniu USA... ale mowa była tylko o zdecydowanej ochronie własności prywatnej, w razie takiego najazdu... Owszem, podpisano kilka dni temu oddzielną umowę grecko-amerykańską o współpracy wojskowej Grecji z USA, taką jak ta polska... - ale na fregaty to najwyraźniej nie wystarcza. A jeszcze ta ciekawostka, ale rewelacyjna, że raptem w kilka tygodni po wyrwaniu się Grecji z ekono kajdanek MFW , greckie, 10-letnie obligacji publiczne - jeden z niewielu takich krajów na świecie - uzyskały przedwczoraj -0,020% zyskowności. Ujemne oprocentowanie ! Jak obligacje Niemiec czy Szawajcarii ! Kto by uwierzył jeszcze kilka lat temu... Tamten przedwczorajszy dzień przyniósł więc greckiemu skarbowi ekstra około 480 mln euro pożyczek ujemnie oprocentowanych i zachętę na przyszłość... - i zaraz jest wyjazd po fregaty.

JanKowalski
czwartek, 10 października 2019, 14:43

Jakoś nie mogę wyjść z podziwu dla osób odpowiedzialnych za przygotowanie kosztu projektu, z reguły zatrudnia się fachowców - nie dyletantów którzy nie potrafią policzyć co ile będzie kosztowało, jeżeli występuje różnica w ocenie kosztu a rzeczywistym kosztem to w każdym ministerstwie są rezerwowane pewne środki na dokapitalizowanie projektu, ale jak się wydaje pieniążki z ministerstw na głupoty to później tak się dzieje......

rmarcin555
czwartek, 10 października 2019, 13:30

Zaraz ktoś napiszę, że winni są urzędnicy, inspektoraty, pogoda i hgw co/kto jeszcze. Sprawa jest prosta: nie ma pieniędzy, ale trzeba udawać, że coś się robi.

dim
czwartek, 10 października 2019, 13:17

A po ile "chodzą" takie patrolowce ? seryjnie produkowane i sprzedawane gdzieś tam, na świecie ? Żeby nie wyszło jak ze Ślązakiem... Poza tym budowa JEDNEJ jednostki, to w świecie ostrej konkurencji także czysta herezja ekonomiczna. Ponieważ aby oferować atrakcyjnie, bezwględnie trzeba też wyspecjalizować się, wykonywać dłuuugie serie... Nie wiem, muszę to wszystko przemyśleć jeszcze raz. Może by tak wzorem Państwa Polskiego samemu, ewentualnie z teściem zbudować sobie pralkę automatyczną ? Samochód ? No jasne jak słońce, jako elektronik i to po radiokomunikacji morskiej, że mógłbym zbudować także tak prostą rzecz jak kuchnia mikrofalowa ? kuchnia indukcyjna - że nie warto ? A kto to mówi ? MON upiera się, że właśnie warto ! Wszak kiedyś składało się komputery samemu, tak było taniej i nic to, że i tak z importowanych prawie wszystkich części. - kto to pamięta ? No i nasz MON pozostaje wciąż na tym etapie myślenia... AD 1990.

Reklama
Tweets InfoSecurity24