Kto ugasi płonące lasy?

1 kwietnia 2020, 10:50
pożar las
Fot. Pixabay

Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe poinformowało o udzieleniu zamówienia i podpisaniu umów dotyczących realizacji usług lotniczych w lasach w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ochrony lasu w roku 2020. Postępowanie warte jest ponad 14 mln złotych netto, choć budżet wynosił 29,9 mln złotych (32,4 mln złotych brutto). Nie udało się bowiem znaleźć wykonawcy we wszystkich 16 częściach. 

Przedmiotem zamówienia są dokładnie usługi lotnicze polegające na przeciwpożarowym patrolowaniu lasów, gaszeniu pożarów w lesie i jego bezpośrednim sąsiedztwie oraz wykonywaniu zabiegów agrolotniczych w lasach. W ramach 16 części Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe chciało udzielić zamówienia na usługi, które realizowane miały być na rzecz Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, Gdańsku, Katowicach, Lublinie, Olsztynie, Pile, Poznaniu, Radomiu, Szczecinie, Szczecinku, Toruniu, Warszawie i Wrocławiu (w Polsce działa razem 17 Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych).

Przypomnijmy, że to właśnie dyrekcje Lasów Państwowych zawierają stosowne umowy dotyczące prowadzenia akcji gaśniczej z powietrza i to do nich należy organizacja zabezpieczenia ppoż z powietrza lasów. Powierzchnia lasów w Polsce wynosi ponad 9,2 mln ha, co odpowiada lesistości 29,6 proc. Zdecydowana większość to lasy państwowe, z czego ponad 7,3 mln ha zarządzane jest przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe.

Lasy Państwowe "zamówić" chciały w sumie usługi realizowane przez 30 samolotów agro/gaśniczych jednopłatowych na 3 020 godzin. Co więcej, mowa była również o pięciu śmigłowcach na 500 godzin, a także dwóch patrolowych statkach powietrznych na 250 godzin. Usługi rozdzielone miały zostać oczywiście między wymienione dyrekcje regionalne. 

Zamówienia udzielone zostały w ramach procedury otwartej, w oparciu o trzy kryteria, a których najważniejsza była cena (waga 60). Brano jednak również pod uwagę przedłużenie okresu działania Leśnej Bazy Lotniczej (waga 30) oraz termin uruchomienia Leśnej Bazy Lotniczej (Waga 10). 

Ostatecznie zamówienia nie udało się udzielić dla Białegostoku, Gdańska, Lublina, Olsztyna, Poznania, Radomia, Warszawy, Wrocławia oraz w przypadku jednej z dwóch części dotyczących Katowic. Okazało się bowiem, że w tych częściach ceny najkorzystniejszych ofert "znacznie przekraczają kwoty przeznaczone na sfinansowanie tych części". Co ciekawe, wszystkie pochodziły od Airbus Poland S.A. i dotyczyły samolotów. 

image
Źródło: Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych

Co do reszty części, nie tylko udało się wybrać najkorzystniejszą ofertę, ale podpisano już umowy. Zgodnie z informacjami udostępnionymi przez zleceniodawcę, usługi dla Katowic realizowało będzie konsorcjum składające się ze spółek Lima Sp z o.o. oraz Helipoland Sp. z o.o. (jedyna złożona oferta). Kontrakty dla RDLP Piła, RDLP Toruń, RDLP Szczecin i RDLP Szczecinek (jedna z dotyczących tej dyrekcji części) trafiły do firmy Aerogryf Aviation Sp. z o.o. (jedyne złożone oferty). Drugą dotyczącą Szczecinka część zamówienia oraz drugą dotycząca RDLP Toruń część zamówienia realizować będzie konsorcjum w składzie: Lima Sp. z o.o., HeliPL Sp. z o.o. oraz Heliconsulting - Piotr Majewski.

Jak wspomniano wyżej, na terenie Polski działa 17 Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych. Zamówienie nie obejmuje więc usług dla wszystkich jednostek. Kolejnych ogłoszeń, uzupełniających niejako te luki, możemy się spodziewać zapewne w najbliższym czasie. Co więcej, nie jest to pierwsza próba zlecenia wymienianych przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe usług. Jeszcze w październiku 2019 roku próbowało ono, w ramach jednego postępowania podzielonego na 22 części, udzielić zamówienia nie tylko na rok 2020, ale również 2021. Jednak najkorzystniejszą ofertę udało się wybrać jedynie dla czterech z nich. 

MR

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
dim
piątek, 3 kwietnia 2020, 09:57

Jeszcze sprawdzam... Największą wadą lotniczych środków gaszenia była ich niemożność operacji także nocą. W Grecji zazwyczaj nawet barzo duży ogień lasów ograniczano dzięki lotnictwu w dzień, ale nocą znów postępował gwałtowny rozwój pożaru. Producent najbardziej udanego (z tych powszechnie znanych, stosowanych) samolotu gaśniczego Canadair, w obecnym modelu 515, twierdzi że usunął już i tę słabość. W nowym, elektronicznym kokpicie, pilot widzieć ma poprawnie wszystko, także w nocy. A są to samoloty schodzące, podczas gaszenia pożaru, zaledwie na 30 metrów ponad powierzchnię ziemi, przy tym zazwyczaj - w Grecji - operujące pośród gór, nawet w wąwozach... Obserwując wielką sprawność tych maszych, jeszcze ich starszych modeli 215...415, w Grecji (przed kryzysem Grecy mieli ich 18 sztuk czyli bezapelacyjnie najwięcej na świecie, w stosunku do powierzchni kraju), wielokrotnie zastanawiałem się, czemu tych maszyn, tankujących do pełna w ciągu zaledwie 14 sekund... i przeciętnie co 10 minut nadlatujących dzięki temu nad pożar... czemu nie ma ich w Polsce ? Należałoby oczywiście utworzyć kilkanaście (na obszarze kraju) odpowiedniej długości zbiorników wodnych (czyli minimum 1,5 km długości), np. prawidłowo w tym celu projektując zbiorniki retencyjne i inne przemysłowe, i tak przecież powstające. Plus zakaz nawigacji, kąpieli i nurkowania w danej części akwenu. I mielibyście najbardziej w tej chwili sprawne w świecie, systemowe rozwiązanie gaszenia lasów. A klimat zmienia się i obecne, rozległe pożary przechodzą już wszystko, co zna pamięć historyczna. Łącznie za około 1 miliard Euro można byłoby tę sprawę załatwić na kilkanaście lat, w skali całego kraju. Nie jest to tanio, ale straty w pożarach i tak mogą okazać się znacznie większe. Gdyż dodać należy także skutki produkcyjne (np. rolne) tych katastrof.

Adam
czwartek, 2 kwietnia 2020, 00:19

Wystarczy aby rząd nabył trzy zestawy gaśnicze Modular Airborne FireFighting System (MAFFS) dla polskich herkukesów...wystarczy do zapewnienia ciągłości tankowabia wody i zapętlania zrzutu.Mamy C-130 Helkules w perspektywnie też będzie ten samolot więc nabycie takich systemów szybko montowalnych jest rozwiązaniem idealnym-czas uniwersalność w razie potrzeby użycie...i ilość transportowanego środka gaśniczego.

dim
środa, 1 kwietnia 2020, 16:28

Dziwne. Gdyż patrole wykonywać jest taniej dronami. A maleńkimi PZL-ami lasów i tak nie ugasicie, gdyż potrzebne są po temu samoloty duże. Których jednak, za tak skromne kwoty ani nie kupicie, ani nie wynajmiecie. Czyli sensowne są z tego (co czytam) jedynie opryski.

czwartek, 2 kwietnia 2020, 00:08

W okresie zagrożenia pożarowego, na stałe, nad takim Dolnym Śląskiem "wiszą" najczęściej 2 samoloty (bywa, że 1 - drugi wtedy tankuje). Nad całym Dolnym Śląskiem. Czy w Polsce są firmy wynajmujące drony o długim czasie lotu??? Do tego Dromader zabiera ok 2000 litrów środka gaśniczego, który szybko jest w stanie dostarczyć na miejsce. "Bomba" gaśnicza ma przytłumić ogień i dać czas straży. To nie służy stricte ugaszeniu pożaru. Czasami w jedno, trudne miejsce, trafia takich zrzutów kilka, a piloci są niezłymi fachowcami i trafiają lecąc naprawdę nisko. W Polsce, chyba nigdy, nie używano jakiś większych samolotów gaśniczych. Ergo: @dim - nie wiesz o czym piszesz

dim
piątek, 3 kwietnia 2020, 07:54

re: a piloci są niezłymi fachowcami i trafiają lecąc naprawdę nisko. - w Grecji, do takich zadań, przenosi się byłych pilotów F-16. Tych nazbyt ryzykanckich w starciach z Turkami - zdaniem dowództwa wojsk lotniczych. Owszem, były przy takich pożarach wypadki śmiertelne lotników, ratujących domy. Jednak nad M. Egejskim, w starciach grecko-tureckich, jest tych śmierci więcej, a nikomu nie potrzebnych.

dim
piątek, 3 kwietnia 2020, 07:47

(c.d.) pytasz: Czy w Polsce są firmy wynajmujące drony o długim czasie lotu??? xxxxxxx - a czy ogłoszono taki przetarg na wieloletnią, np. 10-letnią umowę ? Dopiero wtedy firmy mogą rozważać podobne zakupy. Wy, zamiast tego, jak za Króla Ćwieczka utrzymujecie w powietrzu stale kilka ton, choć mogłaby to być maszyna kilkudziesięciokilowa. Co jest tańsze ??? Poza tym wstępną obserwację prowadzi się satelitarnie. Satelicie żadne nowe źródło ognia nie umyka, wykupuje się abonament. A dopiero wtedy posyła się tam drona, dla szybkiej, dokładnej oceny sytuacji lub od razu kilka samolotów gaśniczych, gdy sytuacja jest jasna i wymaga tego. A drogowo dojeżdżają oczywiście drużyny na pojazdach gaśniczych.

dim
czwartek, 2 kwietnia 2020, 16:14

(c.d.) W okresie owych wielkich pożarów (ponad 140 podpaleń dziennie) w roku 2007, takich samolotów gaśniczych operowało w Grecji około 30, zwrócę uwagę - piorunująco szybko tankujące na morzu, a morze jest tu "wszędzie", plus jeszcze kilkanaście smigłowców gaśniczych (typowo: Ericsson'y), z różnych krajów i to dopiero pozwoliło opanować żywioł. A Polska jest jednak od Grecji 3-krotnie większa i lasów ma sporo. Wystarczy podobna susza i podobna akcja podpaleń... po prostu podprogowa wojna hybrydowa. Gdybyś zobaczył jak teraz świetnie widoczne są, przez dziesięciolecia przedtyem budowane na górach schrony i stanowiska... przedtem zupełnie niewidoczne, choć powielekroć przejeżdżałem obok... - wojna hybrydowa tak właśnie będzie wyglądać i wtedy wiesz co najwyżej możesz Dromaderami ? No, powiedzmy podrapać się po... głowie.

dim
czwartek, 2 kwietnia 2020, 16:03

Świetnie wiem o czym piszę, ponieważ w Grecji właśnie stoi, niedaleko ode mnie, kilkanaście takich bezczynych Dromaderów, z czasów gdy Grecy uwierzyli, że to wystarczy. Mówią o nich "Pezetele". Dopiero zakup kilkunastu dużych samolotów gaśniczych Canadair, wyspecjalizowanych wyłącznie w gaszeniu pożarów śmigłowców (nie wielozadaniowych, a specjalizowanych strażackich), dał w miarę sprawny system. Otóż te duże samoloty i tak latają przynajmniej trójkami i co chwila wracają nad morze, zatankować (co trwa chyba tylko kilkanaście sekund) i tak latają nad pożarem po kilka godzin... Pezetel przy nich, to jakbyś tylko splunął w ognisko. Otóż w Polsce też już pojawiają się upalne lata.

Tweets InfoSecurity24