Opioła: trzeba zwrócić uwagę na rosyjską zdolność do przerzutu wojsk

15 grudnia 2017, 15:54
Mi-28
Śmigłowce szturmowe Mi-28, fot. mil.ru

Elementem pokazowym ćwiczenia Zapad-17 było to, że Rosjanie są zdolni szybko i sprawnie przerzucać wiele zawiązków taktycznych – uważa przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych Marek Opioła (PiS). Mimo to jego zdaniem na tę zdolność powinniśmy zwrócić szczególną uwagę.

Kierowana przez Opiołę komisja na dwóch posiedzeniach w środę i czwartek podsumowywała rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad-17. Uczestniczyli w tym przedstawiciele Ośrodka Studiów Wschodnich oraz cywilnych i wojskowych służb specjalnych – Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego.

Dla nas jest to ćwiczenie bardzo ważne i powinniśmy je dobrze rozpoznawać tak, żeby przedstawiać w NATO i UE, jakie zdolności posiadają siły Federacji Rosyjskiej, co potrafią przeprowadzić siły lądowe, powietrzne i morskie, jakie posiadają realne związki taktyczne, żeby nasi sojusznicy wiedzieli o tym, żebyśmy byli przygotowani.

poseł Marek Opioła (PiS)

Czytaj więcej: Stoltenberg: zakres Zapadu-17 znacznie przekroczył rosyjskie zapowiedzi

Jego zdaniem NATO powinno ocenić, co Rosjanie w rzeczywistości ćwiczyli, a co chcieli pokazać światu.

Elementem pokazowym było to, że Rosjanie są zdolni przerzucać wiele związków taktycznych w różnego rodzaju miejsca szybko i sprawnie, oraz to, że ich armia się zmieniła.

poseł Marek Opioła (PiS)

Przewodniczący dodał, że nasze służby zaobserwowały "kilka rzeczy, które są dla nas nieciekawe", ale odmówił podania przykładów.

Wśród rosyjskich zdolności, na które powinniśmy najbardziej zwracać uwagę, Opioła wymienił również umiejętność przeprowadzenia szybkiego i niezauważonego przerzutu wojsk, czego przykładem był początek rosyjskiej obecności w Syrii. – W pewnym momencie świat się dowiedział, że siły powietrzne Federacji Rosyjskiej znajdują się na terytorium Syrii i nikt tego w odpowiednim momencie nie zauważył. Tak samo siły specjalne, które też się tam pojawiły w znaczącej ilości – powiedział Opioła.

Czytaj więcej: Putin: rosyjskie wojska wycofują się z Syrii

Zdaniem szefa sejmowej komisji ds. służb specjalnych różnica między tym, co Rosjanie robili na pokaz i naprawdę, była kolosalna. Według niego wskazują na to rozbieżności między liczbami ćwiczących żołnierzy podawanymi przez przedstawicieli Ukrainy, NATO i samych Rosjan. – Ćwiczenia pod kryptonimem Zapad, które obserwowaliśmy w drugiej połowie września były tylko wycinkiem dużych ćwiczeń. Rosjanie zrobili sprytny manewr, rozdzielając całość na kilka mniejszych ćwiczeń, na które już nie musieli zapraszać międzynarodowych obserwatorów. Tymczasem powinniśmy patrzeć na Zapad szeroko – ocenił Opioła.

Czytaj więcej: Opioła dla Defence24.pl: wzmocnić program modernizacji służb MSWiA, poprawić rozpoznanie w MW

Jego zdaniem najbardziej wiarygodne są podawane przez NATO szacunki, według których w Zapadzie-17 wzięło udział ok. 60-70 tys. żołnierzy. Opioła zastrzegł przy tym, że te liczby odwołują się wyłącznie do wojska, a nie do uczestniczących w ćwiczeniu innych formacji, m.in. rosyjskiej Gwardii Narodowej, służb specjalnych, straży granicznej, przedstawicieli innych resortów siłowych. – Te ćwiczenia pokazują, że ćwiczą różnego rodzaju elementy państwowe i nie tylko one. Były np. uruchamiane rezerwy osobowe i materiałowe – zwrócił uwagę przewodniczący speckomisji.

Czytaj więcej: Lotnictwo na zachodzie Rosji rośnie w siłę. Wnioski z Zapad-2017 [ANALIZA]

Posiedzenia, których głównym tematem był Zapad-17, posłowie z komisji organizowali także przed jego rozpoczęciem. – Szczera rozmowa ze służbami i nie tylko z nimi była potrzebna przed ćwiczeniami, żeby się dowiedzieć, co wiemy o planach Federacji Rosyjskiej i Białorusi. W trakcie ćwiczeń mogliśmy obserwować doniesienia medialne i dezinformację ze strony Federacji Rosyjskiej. Teraz mogliśmy podsumować, jak te ćwiczenia przebiegały, jaki miały realny scenariusz, co Rosjanie ćwiczyli i jak to legendowali, jakie związki taktyczne wychodziły z koszar – powiedział Opioła.

Zobacz także: Wilk z OSW: problemem nie Zapad, ale szereg przedsięwzięć szkoleniowych armii rosyjskiej [SKANER Defence24]

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Anuluj
Grizzli
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 17:31

Największym naszym zagrożeniem jest nasza nieudolność.

mi6
niedziela, 17 grudnia 2017, 12:05

No Opiola Amerykę odkrył ciekawe tylko czy zamierzamy zwalczać nadlatujących Rosjan gromami i Pilicami a może patriotami? Bo z przerzutu własnych wojsk już zrezygnowaliśmy - śmigłowce transportowe są nam niepotrzebne podobno.

Kosmit
niedziela, 17 grudnia 2017, 12:05

Kolega myli przerzut jednostek aeromobilnych na skalę taktyczną z przerzutem wojsk na skalę operacyjną (po drogach i przy użyciu trakcji kolejowej) - nie jesteśmy US Army z ich setkami Chinooków i ponad tysiącem Black Hawków, znajmy proporcje. Zapad, a konkretnie "przedZapad", czyli relokacja wojsk poprzedzająca ćwiczenia (prawdopodobnie dużo ważniejsza dla Rosjan, niż same ćwiczenia) miał za zadanie przećwiczyć właśnie zdolność przerzutu całych jednostek na duże odległości. Podobny cel miały przeprowadzane przed trzema laty w USA ćwiczenia Jade Helm.

dim
niedziela, 17 grudnia 2017, 12:05

Przepraszam, ale ile Pan tych wojsk zdążyłby przerzucić śmigłowcami ? Czy tych śmigłowców transportowych miało może być 500 sztuk ? Poza tym kraj macie z ogromną ilością dobrych polnych dróg - Polska to nie Grecja z jej Morzem Egejskim, setkami wysp i połową terytorium leśno-górzysta, w ogóle niedostępną drogowo, żadną drogą lądową. Toteż nabyli 25 Chinooków, zresztą ostatnich 15 bardzo tanio, a jako rezerwę wojenną.

Skoczek224
sobota, 16 grudnia 2017, 19:30

Moim zdaniem brygada panc. w rejon walk powinna przegrupowywać się plutonami w Na dobry początek każdy czołg i samobieżna haubica powinny dostać opancerzony zestaw niskopodwoziowy do szybkiego przerzutu. Może to brzmieć jak kosztowna herezja do póki nie weźmie się pod uwagę resursów, prędkości i awaryjności ciężkich pojazdów gąsienicowych. Prowadząc wojnę obronną w dynamicznie zmieniającym się środowisku nie można liczyć na tabor kolejowy, jako zbyt łatraz z baterią ZSU23 HIBERYT, co zapewniłoby mu mobilność i osłonę OPL i anty dywersyjną.

Drzewica
sobota, 16 grudnia 2017, 19:30

Wielkie przerzuty wojsk są ćwiczone przez potencjalnego agresora bo potrzeba ich przy inwazji, przygotowanie obrony musi opierać się głównie na przewidywaniu elementów ataku i wykorzystaniu atrybutów gospodarza terenu!

Skoczek224
sobota, 16 grudnia 2017, 18:59

Umieszczenie systemów rakietowych w standardowych kontenerach morskich (40 ft) to rekord świata w maskirowce! Polska szykując się do wojny obronnej powinna też o tym pomyśleć. Cywilne ciężarówki z systemami ziemia-powietrze, ziemia-ziemia i ziemia-woda (z dyskretną ochroną) przemieszczające się po całym terytorium RP byłyby mega trudniejszym celem niż skoszarowane jednostki. Po co malować i maskować baterie rakiet PATRIOT, skoro mogą wyglądać jak zwykłe TIR'y jakich tysiące jeździ po naszych drogach?

dim
sobota, 16 grudnia 2017, 18:59

@ Skoczek224 " Umieszczenie systemów rakietowych w standardowych kontenerach morskich (40 ft) to rekord świata w maskirowce! Polska szykując się do wojny obronnej powinna też o tym pomyśleć. Cywilne ciężarówki z systemami ziemia-powietrze, ziemia-ziemia i ziemia-woda (z dyskretną ochroną) przemieszczające się po całym terytorium RP byłyby mega trudniejszym celem niż skoszarowane jednostki. Po co malować i maskować baterie rakiet PATRIOT, skoro mogą wyglądać jak zwykłe TIR'y jakich tysiące jeździ po naszych drogach?" Ależ OCZYWIŚCIE ! OCZYWIŚCIE ! Jaki jest sens logiczny stosowania się do konwencji wobec przeciwnika, który ma je w nosie ? Jednocześnie jedynym sensownym sposobem uniknięcia najazdu jest przekonanie przeciwnika, że jednak będzie to trudne w realizacji, czasochłonne i w efekcie w ogóle nie opłaci się.

Tajna Polska
sobota, 16 grudnia 2017, 16:35

dim: "A teraz Rosja szykuje się do wojny, a Europa "nie widzi" tego. Ma nadzieję, że potwór naje się Estonią, może kawałkiem Polski i na tym koniec. Z Polską przecież same problemy... I potwór pewnie też na to liczy". A toś nas w przesmyku suwalskim pocieszył ! Że hej !

dim
sobota, 16 grudnia 2017, 16:35

Właśnie nie jestem pewnie, czy to o ten przesmyk chodzi ! Myślę sobie, że Putin nie jest aż tak głupi by tam grzęznąć i tracić czas, zaraz na początku rozgrywki. Zwłaszcza, że jakiś czas już rosyjskie wielkie ćwiczenia zaczepne nie "zaszalały" w pobliżu Brześcia, czyli drogi na Polskę najbardziej logicznej, tradycyjnej, łatwej. Tak jakby chcieli naszą uwagę stamtąd odwracać, wymanewrować obrońców /hamowniczych na Augustowszczyznę i Mazury... Oczywiście łatwo mogę się mylić, skoro nie śledzę szczegółów, gdzie Rosjanie i co ćwiczą. W grę wchodzi wyłącznie konflikt lokalny, "niedotyczący Zachodu" - prawda ? Ale jaki swój argument przetargowy Rosjanie posiedliby atakując przesmyk ? Żaden ! Od Niemiec to-to daleko, kierunek nie ten czyli Niemcy nie spanikują, że to już do nich, a niespanikowani Niemcy nie będą chcieli niczego negocjować. Gdy zysk ze strategicznych surowców Augustowszczyzny,to dopiero za dziesięciolecia najwcześniej. Co innego, gdy wojska rosyjskie błyskawicznie przemieszczając się w stronę Wawy, dalej do COPu i Poznania... Śląsk i Szczecin domyślnie pozostawiając w protekcji niemieckiej... Owszem, ryzyko dla Rosji spore, że Niemcy nie spanikują i odrzucą "dłoń wyciągniętą do natychmiastowych bezwarunkowych rozmów o .., bezpiecznym rozdzieleniu sił obu stron na odległość iks kilometrów... rozwiązaniu politycznym... Wszak upadek ZSRR był zbyt chaotyczny i zdestabilizował Europę, pewne strefy wystarczy poprawić, by Moskwa czuła się bezpiecznie, niemieckie interesy nienaruszone i będzie ok. - tylko taką wojnę lokalną widzę, jako nieniosącą ryzyka masowego starcia jądrowego. Choć ze 200 głowic bardzo małej mocy wojska rosyjskie demonstracyjnie "mieć będą ze sobą", "na wypadek nieosiągnięcia rozwiązań drogą polityczną". Mam nadzieję, że Redakcja to przepuści. To nie jest krakanie, a rozważanie co Rosja może zrobić z nadzieją korzyści dla siebie. Bo przecież nie wojnę totalną. A my oczywiście winniśmy postawić tam porządną obronę, po pierwsze od Brześcia. Niezmienna trasa od setek lat. wiele razy Rosjan, Napoleona, Hitlera, znów Rosjan...

Niniu
sobota, 16 grudnia 2017, 15:44

Wysokiej klasy specjalista. Cywil amator zauważył błyskotliwie to co nazywa się potocznie logistyką. Rosjanie demonstrowali te zdolności już podczas Wojny Ojczyźnianej. Później był to stały element wszystkich ćwiczeń Układu Wrszawskiego. Jak się ma takie terytorium jak Rosja to umiejętność przeprowadzania takich operacji jest nieodzowna. Pan poseł ze zdziwieniem odkrył tą prawdę przy okazji Zapad 17 - lepiej późno niż wcale ale nie ma co się ośmieszać i dzielić się tą wiedzą z sojusznikami. Tam uczą tego na pierwszym roku każdej uczelni wojskowej.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
sobota, 16 grudnia 2017, 01:31

..jak wielokrotnie powtarzałem na forum ..to nie czołgi i cały konglomerat ciężkiego sprzętu na gąsienicach są istotą sukcesu na polu walki ( czego dowodzą sami Amerykanie)...lecz sprzęt lokowany na platformach o dużej dynamice przemieszczania i przede wszystkim dalekim polu rażenia ..nie potrzebujący potężnego zaplecza bazowego, logistycznego i co najważniejsze czasu który jest istotą być albo nie być ( bo system mobilizacyjny w dzisiejszym wydaniu biorąc pod uwagę dynamikę wojny jest zły oparty filozofią z drugiej wojny światowej) ).. dzisiejszy obraz wojny totalnej i nie tylko ..nie będzie się opierał na działaniach gdzie są ustalone linie styczności z nplem .gdzie hipotetyczny obraz ataku jego wojsk jest ustalony i ma jakiś wymierny obraz ...oczywiście hipotetycznymi liniami styczności mogą być po rozpoczęciu "spektaklu zwanym wojną" granice państwowe ..ale później dalszym aktem wojny będzie "zaplanowany chaos"....oparty wysoko precyzyjnym rozpoznaniem ,dywersją i co najważniejsze chaosem zwanym WRE powodującym paraliż w kierowaniu państwem i dowodzeniu wojskami a następny ruch to uderzenie systemami rakietowymi i lotnictwem w systemy i elementy infrastruktury krytycznej ..ważnej dla funkcjonowania państwa ,w ośrodki władzy a przede wszystkim w systemy i elementy zgrupowań wojsk , systemy dowodzenia ,łączności , lotniska ,porty ,struktury czy ośrodki przemysłowe itp ..a dla wywołania chaosu w aglomeracje miejskie ... i albo zakończy atak realizując swe cele drogą dyplomatyczną …ale jak widać nasz hipotetyczny nieprzyjaciel postawił na rozbudowę i ześrodkowanie bliżej naszych granic systemów rakietowych , lotnictwa natomiast jego wojska powietrznodesantowe są bardzo wzmacniane personalnie i sprzętowo co ważne nadaje im się status samodzielnych grup operacyjnych a nie li tylko uzupełnieniem większych jednostek operacyjnych… dzięki temu mogą realizować samodzielne zadania na głębokim zapleczu atakowanego państwa poprzez szybki przerzut ( patrz przerzut do Syri) gdzie zajmie tereny ważne dla niego strategicznie i politycznie …ktoś powie że struktury desantowe z natury rzeczy są formacjami lekkimi ..i podatnymi na rozbicie przez ciężkie komponenty wojska…tak tylko trzeba wziąć pod uwagę dynamikę działań wojsk powietrznodesantowych ,specjalnych itp. ..a przeciwdziałających przeciw niemu zazwyczaj wojsk czysto strikte lądowych ..inny aspekt wojska tego typu nawet po okrążeniu i częściowym rozbiciu mogą realizować zadania biorąc na zakładników lub osłaniając się miejscową ludność ..czekając aż trybem dyplomatycznym lub straszakiem atomowym wycofają się na bezpieczne pozycje ….. Dzisiejsza wojna nie będzie miała wymiaru spotykania się dywizji pancernych, zmechanizowanych itp i wzajemnego wyniszczania by "coś tam osiągnąć ..dzisiejsza wojna to szybkie punktowe uderzenia i gra polityczna ..a gdyby coś nie wyszło uruchomienie odstraszania własnymi wojskami strategicznymi posiadającą broń atomową .. a co na to Polska ..Polska poszła w komponenty uzbrojenia które mają charakter niszczenia npla tylko w tzw "bojach spotkaniowych " ograniczonych tylko do pewnej odległości typowych „walk w ringu” na wyniszczenie się.. i to jest jej ułomnością… podczas przemieszczeń są łatwym celem do zniszczenia zanim zajmą rubieże wyjściowe do działań czego przykładem jest Ukraina gdzie swoje komponenty pancerne i ciężkiego sprzętu traciła w większości podczas przemieszczeń na linie frontu albo z innego podwórka ( Irak ,Syria ISIS )… Wracając do Polski i jej idei budowania sił zbrojnych… ok wojska ciężkiego komponentu też są potrzebne wszak nasza doktryna obronna państwa ma charakter defensywno-obronny ( i to jest błąd co prawda próbuję się ją skorygować lotnictwem i rakietami typu powietrze –ziemia .ale to z mało) ...Wojsko Polskie powinno opierać się o komponenty charakteryzujące dużej dynamice przemieszczania i rażenia npla z dużych odległości …..z możliwością rażenia go na jego zapleczu i skrytego działania z uwzględnieniem użycia sprzętu cywilnego… taktyce opartej na pograniczu wojsk specjalnych na nękaniu i działań z zasadzek z masowym zastosowaniem systemów dronów …. u nas postawiono na komponenty niszczenia które mają "epatować mocą i wielkością " a których ułomnością jest zasięg niszczenia dynamika przemieszczeń łatwe do zlokalizowania i potrzebujących potężnej obsługi logistycznej…a nam potrzebne są wyszkolone wojska potrafiące działać jak Samodzielne Grupy Operacyjne posiadające jak wspomniałem różnorodne komponenty uzbrojenia o dużej dynamice przemieszczania i co ważne przemieszczania skrytego potrafiące opóźniać czy niszczyć z zasadzek obce wojska ..bo na „walkę w ringu” jesteśmy skazani na zagładę… ….biorąc pod uwagę że nasz hipotetyczny przeciwnik jest z ekstra klasy i jego system szkolenia wojsk (ZAPAD) charakteryzuje się duża dynamiką przemieszczania i dużą siłą ognia a jego wojska desantowe konfigurowane są do samodzielnego działania a nie jako uzupełnienie do głównych sił uderzeniowych ....dynamika działań wojennych nie będzie miała charakteru wojny ..z ustalonymi pozycjami na zasadzie "oni tam a my tu" ..tylko może się rozgrywać wszędzie….nasz hipotetyczny przeciwnik zdaje sobie sprawę że jest technologicznie zapóźniony i jego potencjał ludzki i niszczenia jest uboższy od potencjału NATO …dlatego postawił na dynamikę ( wojska powietrznodesantowe mocno nasycone wszelakimi rodzaju systemami uzbrojenia i na dodatek działające jako samodzielne struktury operacyjne a nie tylko li uzupełnienie głównych sił ) oraz rakietowe systemy niszczenia ..którymi może osiągać swe cele militarno-polityczne „ nie ruszając się hipotetycznie z miejsca a procedury oddziaływania Rosji są szybkie ..to nie ułomność jakim jest artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego ..który ma dowolność interpretacji i oddziaływania przez potencjalnych sojuszników NATO .a jego procedowanie ma okres kilku tygodni czy miesięcy by go uruchomić a bez struktur sił USA jest tylko pustosłowiem … stara maksyma mówi, że” historia się nie powtarza, ale się rymuje”. Precyzując - rozgrywa się według powracających na przestrzeni dziejów cykli…..tylko Polska znając jej formy zagrożeń ..nadal powiela błędy przeszłości.... nasza historia to "gloria victis" może czas ją zmienić bo celem wiedzy z przeszłości nie jest otwieranie drzwi nieskończonej mądrości przeszłości , lecz położenie kresu nieskończonym błędom przeszłości

Polanski
sobota, 16 grudnia 2017, 01:31

A konkretniej?

seba
piątek, 15 grudnia 2017, 21:35

A WOT który ma ponoć walczyć z zielonymi ludzikami nadal bez dostępu do broni poza ćwiczeniami.

d. :)
piątek, 15 grudnia 2017, 21:35

w razie wojny, WOT może po prostu dostanie powołanie do wojska ?

ryba
piątek, 15 grudnia 2017, 18:31

za to funboye ruskich widzieli wszystko jak na dłoni tyle że im watykan nadawal na tych samych falach i nie dali rady tego zgłosic

Polish blues
piątek, 15 grudnia 2017, 17:35

Wniosek jest jeden - Rosja może zrobić co, chce a Zachód palcem nie jest w stanie kiwnąć bez zwoływania narad, szczytów, uzgadniania procedur jakiegoś wojskowego Schengen przez wiele dekad (wszystko tylko na pokaz, żeby pocieszyć Polaków). NATO zaczyna przypominać bezsilną LIGĘ NARODÓW

Marek
piątek, 15 grudnia 2017, 17:35

A zwróciłeś uwagę na to, że Rosja to jedno państwo i dlatego zupełnie potrzebne jej nie są ani uzgodnienia, ani żadne szczyty? Co do samego NATO zaś, na szczęście lwia jego część stanowi USA, które w odróżnieniu od chłoptysiów, którym się wydaje, że są ważni, bo grają pierwsze skrzypce w UE, także niczego samo ze sobą nie musi niczego uzgadniać. Ligę narodów zaś, jak najbardziej można porównywać. Tyle, że nie z NATO, tylko z ONZ.

ZZ
piątek, 15 grudnia 2017, 17:35

Tia... Pan zna jakieś takie przypadki, czy tylko pisze żeby pisać? Póki co NATO dało radę podjąć decyzję o użyciu SZ w ciągu niecałej doby od ataku.

fernando
piątek, 15 grudnia 2017, 16:52

Czyli jak tam te rozpoznanie - OCZY USA i 28 państw zwanych NATO ? Gdzie rozpoznanie SATELITARNE , nasłuch ESZELON przy granicy Kaliningradu USA , NATO - podobno to technologia klasy Q ! Czym to Rosja zaskoczyła - że przewielebny poseł taki zakłopotany , o mediach zagranicznych jak i krajowych już nie nadmieniam - gdyż taki krasko i pieńkowska jak na tacy dopasowują informowanie polskiego widza - jak to usa rozszyfrowało wroga NR.1 ( tak twierdzi warszawa ) chodzi o ZAPAD 2017 ? Czyżby duże z lat 60 samoloty transportowe IŁ -y już posiadały klase STEALH że nowoczesne radary nie widziały tak ogromnych statków powietrznych na niebie ! A satelity i drony najwyższej klasy nie dostrzegły przemieszczania się pojazdów z bronią jądrową - typu TOPOL , ISKANDER ? Ja wierzę że NATO - USA wie wszystko o ruchach nawet ciężarówek typu kamaz z PANCYREM o S- 300, 400 - tak samo ? Gdyż to broń ofensywna i tą trzeba w pierwszej kolejności eliminować - by do POLSKI - WARSZAWY nie doleciały ! Tam ZAKOPANE już sobie podarujmy ? TU jest coś HALO ! Nie tak ? Skoro zielone ludziki mogą przekroczyć a nawet przerzucić sprzęt wart miliony rubli ( a przepraszam to tylko złom ) - na tak ogromną odległość nie zauważone , to o czym my tu nadal rozważamy ?

Polanski
piątek, 15 grudnia 2017, 16:52

A o ściemie ty słyszał? Jest jakieś kilka tysięcy satelitów wojskowych i 5 razy tyle cywilnych. O broni antysatelitarnej można zapomnieć. Nikt nie jest w stanie zniszczyć wszystkich satelitów wojskowych a są one powiązane w sieć. Wojskowe i cywilne. Howqk! Powiedziałem!

yaro
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

W pewnym momencie świat się dowiedział, że siły powietrzne Federacji Rosyjskiej znajdują się na terytorium Syrii i nikt tego w odpowiednim momencie nie zauważył. Tak samo siły specjalne, które też się tam pojawiły w znaczącej ilości – powiedział Opioła. ------------ Przeciez wg naszych fan boyow NATO ma najlepszy wywiad satelitarny i nie zobaczyli, że samoloty bojowe latają w tę stronę ...

Szer rezerwy
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

zgadzam się z Polanskim, kto miał zauważyć to zauwaźył , a zuważył ten ko ma możliwości, Amerykanie je mają, na pewno, my nie. Pytanie jest jedno , dlaczego Ci co wiedzą nie dzielą się swoją wiedzą z nami ? Bardzo możliwe że Kanada i Australia dostali więcej info od USA niż PL ;) ( o manewrach oddalonych od ich granic tysiącami kilometrów)

bender
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

Pan Opioła najwyraźniej ma taki malowniczy styl wypowiedzi, ale to nie jest tak, że rosyjskie samoloty, okręty i statki były niezauważone. Pan Opioła najwyraźniej chciał zwrócić uwagę na potencjał transportowy Rosjan i coby tu nie powiedzieć całkiem sprawną organizację przerzutu wojsk. Zresztą czytelnicy defence24 zapewne pamiętają jak się sytuacja rozwijała.

dim
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

Nie widzi, kto nie chce widzieć, komu niewygodnie. Pamiętam, gdy polskie media i rząd miesiącami "nie wiedziały" kto zaczął wojnę w Gruzji ? Mianowicie "nie dostrzegły" zaraz na samym początku gruzińskich BM-21 bombardujących osetyńskie miasto, w odpowiedzi na typowe tam od lat, sporadyncze strzały z kałasznikowów. Gdy telewizja grecka pokazała jakoś to wszystko od razu. I nie było wątpliwości kto zaczął. A teraz Rosja szykuje się do wojny, a Europa "nie widzi" tego. Ma nadzieję, że potwór naje się Estonią, może kawałkiem Polski i na tym koniec. Z Polską przecież same problemy... I potwór pewnie też na to liczy.

polak mały
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

A co ma wywiad sat. do tego? 30-40 maszyn może bez rozgłosu przebazować nawet Bangladesz. Problemem dla nas jest raczej wzrastająca gotowość bojowa sowietów. Podczas gdy z Francji czy RFN dochodzą nas żenujące wieści, że większość sprzętu lotniczego i pancernego jest niesprawna, bo zwyczajnie szkoda im kasy, to sowieci robią wprost odwrotnie.

Marek1
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

Wszystkie początkowe siły armii FR przybyły do Syrii(Tartus) pod pokładami statków, wiec satelitarne środki rozpoznania NIC nie stwierdziły. Dały plamę pozasatelitarne środki rozpoznania tak w Rosji, jak i na miejscu w Syrii ...

Polanski
piątek, 15 grudnia 2017, 16:05

Kto miał zauważyć to zauważył. Jeżeli Opioła nie zauważył i nie przeczytał w gazetach, to nie znaczy, że te poczynania nie były monitorowane. Kto by się chciał chwalić swoimi zdolnościami poza Panem Opiołą.